Dwa oblicza włoskiego rządu w sprawie ukraińskiej
Włoskie gazety pytają: „Ile jeszcze będą nas kosztować politycznie humory i dziwactwa dziadka Berlusconiego?”
Imperium, które nigdy nie umarło.
Włoskie gazety pytają: „Ile jeszcze będą nas kosztować politycznie humory i dziwactwa dziadka Berlusconiego?”
Patrząc na zachłyśnięcie się wizytą wujka z Ameryki, trudno nie mieć wrażenia, że dla obu dominujących dziś partii politycznych i jej wyborców babranie się w postkolonialnym kisielu jest szczytem marzeń.
Rosja zaliczyła niezamierzony pivot na Azję. Kreml uzyskał efekt odwrotny od oczekiwań – przecież wojna w Ukrainie miała na celu umocnienie Rosji w Europie, tymczasem prowadzi ona do wypchnięcia jej z systemu europejskiego i skierowania ku Azji.
Roger Waters mówi, że chce „wygarnąć władzy prawdę w oczy”. Pytanie: której władzy, bo najwyraźniej nie Putinowi.
Jedziemy do państwa, w którym kiedyś czułam się bezpiecznie, bo wszystko, co złe i przegniłe, było przede mną skrupulatnie ukrywane. Teraz tego państwa się boję.
Wizjonerzy, którzy obiecywali, że globalizacyjny przypływ uniesie wszystkie łodzie, nerwowo sprawdzają teraz stan swoich kapoków ratunkowych.
Widoczny regres Rosji do stanu rządów watażków podsyca pewna odmiana miejscowego fundamentalizmu religijnego, otwarcie czczącego śmierć.
Śmierć lub kalectwo rosyjskiego żołnierza na froncie jest dla jego rodziny niczym zwycięski los na loterii. W odszkodowaniach i zasiłkach Rosja wypłaca rodzinom nawet 12 milionów rubli, czyli równowartość 30 lat pracy zarobkowej. W ten oto perwersyjny sposób dokonuje się wyrównywanie szans i redystrybucja zasobów w kraju Putina.
Jeżeli jesteście zbrodniarzem wojennym i chcecie pozwać dziennikarza o zniesławienie, rząd Wielkiej Brytanii dyskretnie wam pomoże.
Bycie sojusznikiem USA jest jak leżenie obok hipopotama – wydaje nam się, że jesteśmy bezpieczni, ale kiedy hipopotam nagle przewróci się na drugi bok, nie zauważy nawet, że nas przygniata. Rozmowa z Radosławem Sikorskim.