Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Zaloguj się Zaloguj się

W Polsce jeszcze tego nie ma. W USA polaryzacja usprawiedliwia uliczne egzekucje

W Polsce emocje nadal są mniejsze. Ale widać, że idzie to także do nas. Prawica, zapatrzona w MAGA niczym Tarczyński w kabanosy, już usprawiedliwia mentalność osiedlowego ormowca.

ObserwujObserwujesz
Walka

Stoisz z boku, filmujesz strażników granicznych. Patrzysz, jak jeden z damskich bokserów w kominiarce popycha protestującą kobietę. Ta upada. Wchodzisz między nich, żeby ją ochronić. Oboje dostajecie gazem pieprzowym w oczy. Obezwładniają was, siadają na tobie, a piąty wali cię w głowę. Nagle jeden z nich krzyczy, że widzi broń, więc w leżącego i obezwładnionego na ziemi pakują ci kilka kul w ciało.

Czytaj także MAGA przecenia, jak wielu Amerykanów chce strzelać lewaczkom w twarz Jakub Majmurek

Broń, schowaną w kaburze, zgodnie z przepisami, owszem – miałeś. Ale w momencie egzekucji już dawno któryś z funkcjonariuszy ją odrzucił. Mimo to cię zabiją. Mogli krzyknąć jeszcze „Hände hoch”, ale przecież ręce też miałeś obezwładnione. Kolejny odstrzelony. Tak mniej więcej tak wyglądała egzekucja Alexa Prettiego, pielęgniarza z Minneapolis, przez amerykańską „straż graniczną”.

Gradobicie prawicowych racjonalizacji

A teraz wyobraź sobie, że facet na Marszu Niepodległości reaguje, bo jakiś „policjant od Tuska” popchnął kobietę. Policjanci go obezwładniają, a potem do niego strzelają, bo okazuje się, że miał nóż, który leży ileś metrów dalej. Jaka byłaby reakcja prawicy? Bo dziś reakcja nie tylko amerykańskiej, ale i polskiej prawicy w sprawie zabójstwa Prettiego jest taka sama: czemu tam lazł, czemu przeszkadzał?

Niczym za sprawą tajemniczego przełącznika rodzi się prawacka międzynarodówka, która na wyścigi przekrzykuje się, kto bardziej kocha służby bijące ludzi po mordzie. Ci, którzy jeszcze wczoraj gardłowali o drugiej poprawce i prawie do posiadania broni, którzy obowiązek noszenia maseczek – którego niespełnienie groziło grzywną, a nie karą śmierci – nazywali przemocą, klękają dziś przed policją. To coś mocniejszego niż zwykła hipokryzja, bo kibicowanie służbom tłukącym czaszki i strzelającym do bezbronnych ofiar jest zaprzeczeniem wszystkiego, czym przez te lata była prawica. Na czele z Charliem Kirkiem, który całe lata przekonywał, że możesz nosić broń legalnie po ulicy.

W pewnym sensie prawica jest tutaj ofiarą tego, jak działa ludzki mózg, gdy musi natychmiast wyprodukować racjonalizację, aby uniknąć tragicznego dyskomfortu, że „nasi” są tak samo źli jak wrogowie. To uczucie przynależności, lojalność i wiara, że nie jesteśmy tacy jak tamci, sprawia, iż widok zgoła odmienny wywołuje szok poznawczy. I dlatego mózg dopytuje: po co poszedł z bronią? A w innych „czarnych” stanach ponoć białych biją. I tak dalej.

Czytaj także Trump jest tym, czym polska prawica dotychczas gardziła. A i tak ich uwiązał na smyczy Galopujący Major

Dzięki tym protezom udaje się podtrzymać całe rusztowanie lojalności plemiennej. Dyskusja wokół Minneapolis jest więc tylko kolejnym przejawem tego, jak plemienna psychika reaguje, gdy na przykład Polacy dowiadują się, że ich przodkowie mordowali Żydów, Żydzi dowiadują się, że Izrael dokonuje ludobójstwa w Palestynie, zaś Amerykanie – co robili ich żołnierze w Iraku. To ten sam mechanizm, w którym lojalność wobec grupy wytwarza o wiele silniejsze emocje niż lojalność wobec własnych poglądów. Nie chcesz być odszczepieńcem. Racjonalny wybór przy tak silnych emocjach jest ułudą.

USA jako laboratorium patologii

Przez lata USA było (i nadal jest) swoistym laboratorium testującym wszelkie patologie rządzenia. Dzięki temu wiemy, dlaczego nie należy wprowadzać wyłącznie prywatnej służby zdrowia opartej o wielkie korporacje ubezpieczeniowe, dzieciom w szkole warto serwować warzywa zamiast fast foodu, a miliarderzy nie powinni wpłacać dowolnych kwot na kampanię wyborczą.

Teraz do tej lekcji dochodzi patologia skrajnej polaryzacji. Tak silnej, że obie strony mają własne media, które z definicji odrzucają jakiekolwiek zdanie drugiej strony. Każda z grup natychmiast przyjmuje narrację wygodną dla swojego plemienia.

To polaryzacja, która mimo dostępnych po chwili w internecie nagrań z miejsca zdarzenia będzie generować łgarstwa i przekonywać, że widzisz zupełnie coś innego, niż widzisz. Że masz omamy i my ci wytłumaczymy. Polaryzacja, która sprawia, że nie ma takiego zła „swoich”, którego nie da się usprawiedliwić. A granica zabijania i radości z tego zabijania stale się przesuwa. Od radości z zabicia Floyda po radość z zabicia Kirka. Wszystko to oczywiście wspierane i pompowane przez algorytmy, które sprawiają, że człowiek próbujący stanąć pośrodku jest niemal bez szans w wojnie plemion.

W Polsce jeszcze tego nie ma, emocje nadal są mniejsze. Ale widać, że idzie to także do nas. Prawica, zapatrzona w MAGA niczym Tarczyński w kabanosy, już usprawiedliwia mentalność osiedlowego ormowca. Z kolei libki skrycie marzą o odwecie i powsadzaniu całej prawicy do pierdla. Dyskusja jest coraz trudniejsza, bo mózg coraz bardziej filtruje, wypiera i dostarcza racjonalizacji na każde łajdactwo swoich.

W pewnym momencie ktoś musi powiedzieć „stop”. Być może w Polsce jeszcze się to uda, bo klasa polityczna jest ze sobą bardziej zblatowana niż wyborcy w necie. Ale w USA, z ich patologicznym dostępem do broni i historią zamachów i terroryzmu, może się to skończyć o wiele bardziej tragicznie. Ale przecież obie strony chcą tego konfliktu jeszcze i jeszcze.

Komentarze

Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
Komentarze w treści
Zobacz wszystkie