Świat

Pawlenski skazany za „Wolność”

Rosyjski artysta Piotr Pawlenski został 19 maja 2016 skazany na rok i cztery miesiące ograniczenia wolności za swoją akcję zatytułowaną „Wolność”.

Pawlenski nie odbędzie jednak zasądzonej kary, ponieważ sprawa została uznana za przedawnioną. Stało się tak, choć Pawlenski od samego początku procesu nie zgadzał się na takie zakwalifikowanie sprawy, ponieważ – jak mówił – „trzeba ponosić odpowiedzialność za swoje czyny”.

W uzasadnieniu wyroku sędzia podkreślał, że Pawlenski „cyniczne naruszył normy moralne” i wyrządzone przez niego szkody wynoszą dwadzieścia siedem tysięcy rubli (ponad tysiąc sześćset złotych).

Solidarność z Majdanem

Sprawa Pawlenskiego ciągnie się od ponad dwóch lat. Akcja „Wolność” miała miejsce 23 lutego 2014 roku. Trzy dni po tym, jak na Ukrainie doszło do krwawych starć na Majdanie, w rezultacie których zginęło siedemdziesiąt pięć osób, Pawlenski wraz z kilkuosobową grupą wśród płonących opon i ukraińskich flag walił w metalowe blachy w miejscu, gdzie w 1881 roku doszło do zamachu na cara Aleksandra II.

Naśladował tym samym protestujących na kijowskim Majdanie, którzy w przeddzień akcji zmusili prezydenta Wiktora Janukowycza do rezygnacji. Janukowycz uciekł do Rosji, gdzie przebywa do dzisiaj. Szczegółowy opis akcji można znaleźć w szczegółowo udokumentowanych przez artystę i opublikowanych przez Krytykę Polityczną zapisach rozmów Pawlenskiego ze śledczym prowadzącym sprawę.

Pobicie w konwoju

Zanim doszło do wydania przez sąd wyroku, kilka dni temu Pawlenskiego pobito w etapowym więzieniu przy Moskiewskim Sądzie Miejskim. „Każdy oddech sprawia mi ból” – napisał do swojej partnerki Oksany Szałyginy. Dodał jeszcze, że ma uszkodzone kolano, pęknięte żebro i krwiaki wewnętrzne. Pawlenski twierdzi, że to standardowa praktyka w więzieniu etapowym. Podobnie jak używanie paralizatorów, bicie rękami, nogami i pałkami. – Piotra też to spotkało – mówi w rozmowie z Radiem Swoboda Szałygina.

Informację o tym przekazał jej wraz z wystąpieniem na ceremonię wręczenia nagrody imienia Havla za „kreatywny protest”, którą w jego imieniu odbierze Szałygina.

Lekarz w więzieniu, który badał Pawlenskiego, oczywiście nie stwierdził żadnych obrażeń.

„Niech jedzie na Ukrainę”

Proces obfitował w niecodzienne wydarzenia. Pod koniec kwietnia w trakcie jednego z posiedzeń sądu w sprawie Wolności w roli świadków obrony stawiły się prostytutki. Pawlenski ujawnił, że sam im zapłacił, żeby przyszły do sądu. Chociaż były świadkami obrony, to skrytykowały jego akcję i uznały go za wandala. Jak relacjonował portal „Media Zona”:

– Czy według Pani Piotr Pawlenski to artysta? – pyta świadka Jelenę Posadski adwokat artysty Dmitrij Dinze.
– W jakimś sensie tak, to autoekspresja, ale to trzeba robić w zamkniętych pomieszczeniach.
– Uważa Pani tę akcję za sztukę uliczną?
– Nie.

Później na jedno z pytań prokuratora świadek dodała: – Jeśli chce uczcić zabitych na Majdanie, to niech jedzie na Ukrainę.

W liście do Szałyginy, który opublikowało Radio Swoboda, Pawlenski wyjaśnia dlaczego zapłacił prostytutkom za przyjście do sądu. „Podoba się to komuś czy nie, ale między prostytutkami, sędziami, prokuratorami, nauczycielami, dyrektorami i urzędnikami nie ma zupełnie żadnej różnicy. Oni są tacy sami. Polityczna rzeczywistość sama ich wszystkich określiła i postawiła każdego na swoje miejsce”.

Od samego początku istotną rolę w akcjach Pawlenskiego odgrywa władza, która nie do końca zdaje sobie sprawę ze swojego zaangażowania w artystyczne przedsięwzięcia. – Władza zawsze jest najważniejszym uczestnikiem akcji Piotra – mówiła kilka miesięcy temu „Dziennikowi Opinii” Szałygina o procesie wszczętym po akcji Zagrożenie, w której Pawlenski podpalił drzwi siedziby Federalnej Służby Bezpieczeństwa na owianej złą sławą Łubiance. – Teraz Piotrowi udało się przeniknąć jeszcze bardziej w głąb mechanizmów kontroli. Myślę, że dzięki temu procesowi dostaniemy dużo zaskakujących materiałów.

To właśnie ze względu na tę drugą sprawę Pawlenski mimo wyroku pozostanie jednak w areszcie.

**Dziennik Opinii nr 138/2016 (1288)

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Paweł Pieniążek
Paweł Pieniążek
Dziennikarz, reporter
Relacjonował ukraińską rewolucję, wojnę na Donbasie, kryzys uchodźczy i walkę irackich Kurdów z tzw. Państwem Islamskim. Stały współpracownik „Tygodnika Powszechnego”. Autor książek „Pozdrowienia z Noworosji” (2015), „Wojna, która nas zmieniła” (2017) i „Po kalifacie. Nowa wojna w Syrii” (2019). Dwukrotnie nominowany do nagrody MediaTory, a także do Nagrody im. Beaty Pawlak i Nagrody „Ambasador Nowej Europy”. Stypendysta Poynter Fellowship in Journalism na Yale University.
Zamknij