19 lutego przypada 90. rocznica brutalnych wydarzeń w Addis Abebie i Debre Libanos, kiedy włoski kolonializm pod wodzą Mussoliniego doprowadził do masowych egzekucji i represji wobec ludności cywilnej. To okazja, by przypomnieć, że faszystowska okupacja Etiopii pozostaje jedną z najtragiczniejszych kart afrykańskiej historii XX wieku.
Zbrodniczość włoskiego faszyzmu bywa czasem relatywizowana, ponieważ większość naśladowców była jeszcze gorsza. Na tle Hitlera czy nawet Franco, Mussolini rzeczywiście może wydawać się nie aż tak krwiożerczy – mimo że do władzy doszedł w brutalny sposób, po trupach tysięcy antyfaszystów, a u schyłku swoich rządów walczył z własnym narodem u boku nazistów. Niektórzy zapominają jednak, że reżim faszystowski był zbrodniczy nie tylko u swojego zarania oraz schyłku, lecz przez całe dwudziestolecie panowania we Włoszech.
Poza represjonowaniem rodzimej opozycji i ekspansjonistycznymi zakusami wobec śródziemnomorskich sąsiadów, świadczyły o tym także kolonialne podboje Mussoliniego. Największym z nich była zaatakowana w 1936 roku Etiopia – już sam proces podporządkowywania Włochom afrykańskiego państwa był bardzo krwawy, a agresorzy nie stronili np. od stosowania zakazanej na poziomie międzynarodowym broni chemicznej. Zwycięstwo militarne i zdobycie kontroli nad Etiopią przez Rzym nie przyniosło końca rozlewowi krwi, wręcz przeciwnie.
Nieudany zamach na okupanta
Niedługo po podboju, 19 lutego 1937 roku (w etiopskim kalendarzu 12 dzień miesiąca Yäkatit), z okazji narodzin syna króla Wiktora Emanuela miały miejsce publiczne uroczystości w Addis Abebie. Przewodził im wicekról Włoskiej Afryki Wschodniej, marszałek Rodolfo Graziani, który już wcześniej dorobił się przydomku „rzeźnik Fazzanu” ze względu na swoje dokonania w Libii. Odpowiadał między innymi za zbiorowe egzekucje i śmierć dziesiątek tysięcy Arabów w obozach koncentracyjnych. Analogiczna brutalność w kolejnej kolonii miała mu przynieść miano „rzeźnika Etiopii”.
Pretekstem do zastosowania masowych represji była próba zamachu przeprowadzona w czasie wspomnianych uroczystości – dwóch etiopskich patriotów rzuciło granatami w kierunku Grazianiego, raniąc wicekróla i zabijając kilka osób z jego otoczenia. Włosi natychmiastowo przeszli do działań odwetowych. Tuż po eksplozji granatów żołnierze otworzyli ogień w kierunku zgromadzonego wokół tłumu Etiopczyków, zabijając bez wahania mężczyzn, kobiety i dzieci. O ile taką reakcję można próbować tłumaczyć paniką, jakkolwiek naciągane by to nie było, to następne wydarzenia nie pozostawiają już wątpliwości co do intencji kolonialnego okupanta.
Natychmiast ogłoszono mobilizację, która objęła także posterunki i garnizony wokół Addis Abeby – żołnierzom zmierzającym w kierunku stolicy polecono, aby zabijali każdego napotkanego po drodze człowieka o czarnym kolorze skóry. Jednocześnie miejscowy sekretarz partii faszystowskiej wezwał wszystkich włoskich obywateli do wzięcia udziału w pogromie, obiecując im pełną bezkarność. Połączenie działań wojska i ludności kolonizatorskiej poskutkowało trzydniową masakrą, w czasie której zginęło ok. dwadzieścia tysięcy ludzi, czyli co czwarty mieszkaniec Addis Abeby.
Od dzikiej rzezi po metodyczny mord
Przez kilkadziesiąt godzin żołnierze strzelali do przypadkowych etiopskich cywilów, czarne koszule katowały ich na śmierć pałkami, a kierowcy ciężarówek celowo rozjeżdżali . Gdy mieszkańcy Addis Abeby próbowali barykadować się w swoich domach, używano miotaczy ognia, aby zabić wszystkich w środku. Dzielnice niezamieszkane przez białych były dodatkowo bombardowane przez włoskie lotnictwo.
Wiele szczegółów dostarczają relacje zszokowanych orgią przemocy zachodnich dyplomatów. Niektórzy z nich nie tylko donosili z przerażeniem o bandach włoskich cywilów polujących z siekierami i strzelbami na Etiopczyków, ale też próbowali pomóc tym ostatnim – kilkaset osób znalazło schronienie np. w amerykańskiej placówce dyplomatycznej. Stojący na jej czele Cornelius Engert informował Waszyngton o dochodzących z zewnątrz odgłosach karabinów maszynowych i krzykach mordowanych. Jego francuski odpowiednik dodawał w raportach, że liczba ofiar czyniła niemożliwym godny pochówek. Włosi układali stosy z ciał Etiopczyków, po czym je podpalali.
Brytyjski konsulat ocenił po fakcie, że w Addis Abebie miały miejsce okrucieństwa, które być może nigdy wcześniej nie zostały popełnione przez „reprezentantów nowoczesnego i cywilizowanego narodu”. Znając historię europejskiego kolonializmu można z tym polemizować, ale na pewno wstrząsające były zarówno skala przemocy, jak i samozadowolenie sprawców – wielu z uśmiechem pozowało do zdjęć np. trzymając odcięte głowy swoich ofiar.
Brutalne represje nie skończyły się wraz z wygaśnięciem rzezi w stolicy Etiopii. Graziani miał pełne poparcie Rzymu, który oczekiwał pacyfikacji nowej prowincji bez względu na koszty ludzkie. Przez następne miesiące Włosi działali w sposób bardziej zaplanowany i dla zastraszenia miejscowej ludności organizowali masakry oraz działania odwetowe w całym kraju. Nieudany zamach stał się również pretekstem dla realizacji rozkazu już wcześniej wydanego przez Mussoliniego – włoski dyktator polecił wybicie etiopskiej inteligencji, co oznaczało rozstrzelanie kilkudziesięciu osób, które miały za sobą studia na zachodnich uniwersytetach.
Wyjątkowo okrutna była wykonana na bezpośredni rozkaz Grazianiego zbrodnia, która dotknęła koptyjski klasztor w Debre Libanos, miejsce schronienia zamachowców niedługo po ataku, gdy nieskutecznie próbowali uciec do Sudanu. Mimo braku przekonujących dowodów, zakonników oskarżono o współudział w antykolonialnym spisku – w akcie zemsty wojsko włoskie wymordowało ok. dwóch tysięcy mnichów oraz pielgrzymów, zgromadzonych w celu celebracji dnia ich świętego patrona, co uznaje się za największą jednorazową masakrę chrześcijan w historii kontynentu afrykańskiego. Ojczyzna większości papieży przebiła w tym aspekcie pogańskich władców, muzułmańskich zdobywców czy współczesnych terrorystów.
Krótka pamięć kolonizatorów
Zarówno wydarzenia w Addis Abebie, jak i późniejszą o kilka miesięcy rzeź w Debre Libanos Włosi wyrzucili ze zbiorowej pamięci. W podręcznikach od historii niewiele uwagi poświęcano negatywnym aspektom funkcjonowania imperium kolonialnego i chociaż po 1945 roku odcięto się zdecydowanie od faszystowskiego reżimu, to na jego afrykańską politykę spuszczono zasłonę milczenia. Nigdy też nie próbowano w powojennych Włoszech rozliczyć sprawców kolonialnych zbrodni.
Sam Graziani po wojnie trafił do więzienia za kolaborację z nazistami, ale wyrok anulowano po zaledwie czterech miesiącach, a etiopskie próby pociągnięcia byłego wicekróla do odpowiedzialności zostały storpedowane przez rząd Włoch. Wiele lat po śmierci „rzeźnika Etiopii” skandal wywołało wybudowanie mu mauzoleum przy współudziale władz lokalnych i publicznym finansowaniu – ostatecznie burmistrz wraz z dwoma radnymi usłyszeli wyroki kilkumiesięcznego pozbawienia wolności za propagowanie faszyzmu, ale duży grobowiec z napisami „ojczyzna” i „honor” dalej stoi. Na dodatek klimat polityczny sprzyja dalszej relatywizacji faszystowskiej przeszłości Włoch.






























Komentarze
Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.