Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Przekaż Przekaż

Od rzucenia jajkiem w Janukowycza po III wojnę światową

Obserwacja imperialistów, którzy nie mają krzty wiary w swoje własne imperium, jest osobliwym doświadczeniem.

ObserwujObserwujesz
Wielkie białe klocki Domino, przy najmniejszym z przodu stoi kura, pod nią leży jajko. Przy największym klocku widać samolot bojowy, a za nim wybuch.
Serce
Celnie!

2

Ponad dwadzieścia lat temu, dokładnie 24 września 2004 roku, w Iwano-Frankowsku student pierwszego roku ekonomii Dmytro Romaniuk rzucił jajkiem w Wiktora Janukowycza, ówczesnego premiera i kandydata na prezydenta Ukrainy. Na pamiętnych kadrach z tego wydarzenia widzimy, jak autobus z Janukowyczem podjeżdża pod budynek Karpackiego Uniwersytetu Narodowego, gdzie ma odbyć się spotkanie ze studentami (ci zaś stoją gęsto na chodniku z ukraińskimi flagami i skandują: „Juszczenko! Juszczenko!”).

Janukowycz wysiada z autobusu i ledwie robi krok, gdy trafia w niego surowe jajko. Polityk teatralnie łapie się za serce i pada na plecy. Na pomoc rzucają się ochroniarze, którzy wynoszą go do auta. Janukowycz został po tym incydencie hospitalizowany, a jego służba prasowa przebąkiwała coś o podejrzeniu otrucia. Wyszło komicznie, ośmieszył się. Nie przeszkodziło mu to jednak w dalszej działalności politycznej, co doprowadziło do dwóch Majdanów i rosyjskiej agresji na Ukrainę.

Czytaj także Wojna w Iranie i „imperialna prezydentura” Trumpa Jakub Majmurek

O jajecznym zamachu przypomniał mi internet. Wśród ukraińskich memów trafił mi się ostatnio ten o efekcie domina (wiecie, który). Przy najmniejszym kafelku ktoś napisał: „Student, który rzucił jajko w Janukowycza”, przy największym: „Trzecia wojna światowa”.

Komentując wojnę na Bliskim Wschodzie Ukraińcy zachowują humor, chociaż jest to wojna, która w kontekście Europy Wschodniej może przynieść wzmocnienie Putina i osłabienie ukraińskich możliwości obrony. Putin przegrywa co prawda jako imperator, a jego ograniczona do wyrazów oburzenia reakcja na zabójstwo ajatollaha Chamenei’ego po raz kolejny pokazuje, że Rosja ma niewiele do zaproponowania swoim sojusznikom. Osłabiona wojną, która trwa piąty rok, nieuchronnie traci wpływy w różnych regionach świata, w których starała się je pielęgnować jako schedę po ZSRR.

Wojna USA i Izraela z Iranem: możliwe korzyści dla Rosji

Nie należy się jednak spieszyć z sądami, bo los tej bezmyślnej i głupiej wojny, którą rozpętali Donald Trump i Benjamin Netanjahu, jest co najmniej niepewny. Jeśli Iran będzie skutecznie atakować sąsiadów z Zatoki Perskiej i blokować ruch w Cieśninie Ormuz, to skoczą ceny ropy i nawet obłożony sankcjami rosyjski Urals stanie się pożądanym towarem na światowych rynkach. To zwiększy dochody w deficytowym rosyjskim budżecie, co przełoży się na rosyjską zdolność kontynuowania wojny przeciwko Ukrainie. Jednocześnie wojna z Iranem będzie drenowała zasoby militarne USA, co odbije się na możliwościach dostaw dla broniącej się przed Rosją Ukrainy.

Jednak Ukraińcy dostrzegają dla siebie pewne szanse wzmocnienia sojuszy. Iran atakuje Izrael i państwa Zatoki Perskiej szachedami, z którymi Ukraińcy od paru lat mają do czynienia na co dzień (w 2023 roku Rosjanie uruchomili u siebie produkcję tych dronów, w oparciu o irańską technologię). Ukraińcy już dawno zorientowali się, że strzelanie z armaty do wróbli, czyli niszczenie dronów wartych parędziesiąt tysięcy dolarów rakietami, które kosztują po parę milionów, to kiepski pomysł na obronę. Opracowali więc swoje narzędzia i systemy, w tym drony przechwytujące, które są tańsze od samych szachedów. Według relacji „The Financial Times”, którą przekazują dalej ukraińskie media, Stany Zjednoczone i przynajmniej jedno z państw Zatoki Perskiej wyraziły zainteresowanie tymi technologiami. W czwartek te informacje potwierdził Wołodymyr Zełenski.

W tym kontekście Donald Trump wykazał się rażącą niewdzięcznością, mówiąc w rozmowie z Politico, że Zełenski wstrzymuje porozumienie pokojowe, do którego Putin jest gotowy (!), a Ukraina nie ma kart, a nawet ma ich jeszcze mniej. Zapewne mniej niż podczas ustawki w Gabinecie Owalnym sprzed roku.

Rosyjscy Z-patrioci o wojnie z Iranem: słabość Kremla i imperialne złudzenia

Nikt chyba nie wie, do czego tak naprawdę jest, a do czego nie jest gotowy Putin, ale środowiska rosyjskich Z-patriotów obawiają się, że negocjacje z Trumpem mogą się dla Rosji zakończyć tak, jak zakończyły się niedawne negocjacje USA z Wenezuelą i rozmowy Waszyngtonu z Teheranem. W tych kręgach o słabości Rosji mówi się od dłuższego czasu otwarcie, a nowa amerykańska wojna to kolejna po ataku na Wenezuelę okazja, by poprzymierzać różne scenariusze. Co ciekawe, rosyjscy zwolennicy imperialnej i agresywnej polityki swojego kraju przymierzają tę wojnę i na prawo, i na lewo.

Czytaj także Netanjahu najgorszym prezydentem USA? Atak na Iran a granice amerykańskiej suwerenności Patrycja Wieczorkiewicz

Z jednej strony współczują zaatakowanemu Iranowi i wkurzają się, że Rosja nie jest w stanie włączyć w ten konflikt po stronie swojego sojusznika, co rodzi z kolei podejrzenie, że w sytuacji zagrożenia i ona zostanie sama jak palec. Dostrzegają, że z każdym takim aktem bierności wobec zaprzyjaźnionych państw pozycja międzynarodowa Rosji topnieje jak masło na patelni. Nie kryją żalu, że Kreml wciąż bierze udział w rozmowach i negocjacjach z wiarołomnym Waszyngtonem, tak jakby Putin nie rozumiał, że Amerykanie chcą dzielić świat, ale z nim akurat podzielić się nie chcą.

Z drugiej strony, podobnie jak to było na początku roku w przypadku amerykańskiej akcji w Wenezueli, Z-patrioci zastanawiają się, czemu Amerykanom udają się błyskawiczne specoperacje, porwania i zabójstwa politycznych liderów innych państw, a Rosja, która wygraża się Zełenskiemu od ponad czterech lat, nie potrafi go dopaść. Obserwacja imperialistów, którzy nie mają krzty wiary w swoje własne imperium, jest osobliwym doświadczeniem.

W międzyczasie na Kremlu ukuto już właściwą interpretację wydarzeń, którą prezentują niektórzy Z-patrioci, zwłaszcza ci, którzy są na budżetowym garnuszku: Otóż Teheran nigdy nie był prawdziwym sojusznikiem Moskwy, bo Iran inspirował afgański opór przeciwko sowieckiej interwencji w latach 80. A to najwyraźniej unieważnia podpisaną rok temu w styczniu wielostronicową Umowę o kompleksowym partnerstwie strategicznym między Federacją Rosyjską a Islamską Republiką Iranu.

Tymczasem powietrzna wojna między USA i Izraelem a Iranem zatacza coraz szersze kręgi. Irańskie drony upadły na terytorium Azerbejdżanu. I pomyśleć, że Dmytro Romaniuk mógł po prostu nie rzucać tym jajkiem.

Komentarze

Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
Komentarze w treści
Zobacz wszystkie