Tarik Rahman, syn premierki i zamordowanego w 1981 roku prezydenta, zaczyna tworzyć nowy rząd Bangladeszu. Stoi na czele BNP, Banglijskiej Partii Nacjonalistycznej, założonej przez jego ojca, a kierowanej przez matkę przez prawie cztery dekady. Pełnił tę funkcję już wcześniej, m.in. gdy po 2018 roku matka odbywała karę więzienia. Sam od lat przebywał w Londynie, dokąd udał się na wygnanie w zamian za uwolnienie z aresztu i odejście z polityki. Do kraju wrócił 25 grudnia 2025 roku, po 18c latach. Matka, Chalida Zia, zmarła pięć dni później. 9 stycznia Tarik Rahman formalnie przejął przywództwo, a po miesiącu partia zdobyła ponad dwie trzecie mandatów w parlamencie.
Historia Bangladeszu to pasmo zamachów, mniej lub bardziej udanych przewrotów i przekrętów wyborczych. Wybory odbywające się w wyznaczonym terminie przynosiły rezultat taki, jaki miały przynieść. Ludzie przychodzili do lokali wyborczych, aby oddać głos, a na miejscu okazywało się, że ktoś już to za nich zrobił. To zniechęcało do udziału w kolejnych głosowaniach. A urny wyborcze i tak wypełniały się kartami. Frekwencja bywała wysoka.
Tarik Rahman jest synem zastrzelonego w 1981 roku Ziaura Rahmana. Odwieczna rywalka jego matki, była premierka Hasina, obecnie przebywająca na wygnaniu, jest zaś córką zamordowanego prezydenta Mudżibura Rahmana, zwanego Ojcem Narodu. Chalida Zia i Hasina stały na czele rządów niemal nieprzerwanie od 1991 do 2024 roku, z wyjątkiem lat 2007-2008. Ludzie przestali wierzyć w sprawczość i siłę swojego głosu. Dziś widzą, że mają wpływ na wynik wyborów i na rzeczywistość. Do głosowania uprawnionych było ponad 127 milionów osób. Porządku pilnowało ponad milion. Frekwencja wyniosła prawie 59,44 proc. 180 milionów ludzi po raz pierwszy ma szansę na realną zmianę.
Po monsunowej rewolucji lub rewolucji pokolenia Z
A zmiana władzy odbyła się bez użycia siły. To nie był bunt elit, kolejne przetasowanie na szczytach władzy ani interwencja zewnętrzna. Ludzie, w większości bardzo młodzi, sprzeciwili się temu, co się w kraju dzieje. Dlatego te wybory są tak ważne – nie tylko dla Bangladeszu. To sygnał dla innych opresjonowanych społeczeństw. A także ostrzeżenie dla wszelkich autokratów w różnych zakątkach globu, że nie zawsze da się protesty stłumić albo przeczekać. Chociaż reżim Hasiny wymordował co najmniej 1400 osób protestujących, na ulice wychodziło coraz więcej ludzi.
Latem 2024 roku młodzi w Dhace zaprotestowali przeciw kwotowemu systemowi zatrudnienia, dającemu uprzywilejowaną pozycję na rynku pracy dzieciom weteranów zasłużonych dla kraju. Bezrobocie nie przekracza 5 proc., ale wśród osób ze średnim wykształceniem sięga 13,5 proc., a wśród młodych absolwentów wyższych uczelni wynosi nawet 86 proc.
Monsunowa rewolucja bywa też nazywana rewolucją pokolenia Z. Wielu z uczestników protestów poszło do wyborów po raz pierwszych – widząc w tym sens i nadzieję na sprawczość. W lutowym głosowaniu osoby między 18 a 37 rokiem życia stanowiły ponad 44 proc. uprawnionych do udziału.
Wybory przebiegły sprawnie. Nikt nie kwestionuje wyniku. O 300 miejsc w parlamencie ubiegało się 2028 osób, w tym 85 kobiet (czyli 4 proc.). 7 pań zdobyło mandaty, z czego 6 z ramienia zwycięskiej BNP. Siódmy przypadł niezależnej kandydatce, wcześniej wykluczonej z partii. W nowym parlamencie BNP zajmie 212-213 miejsc. 68-70 przypadnie koalicji jedenastu ugrupowań, na której czele stoi islamistyczna Jamaat-e-Islami. Powstała niedawno National Citizen Party (NCP), utworzona przez liderów protestów, uzyska najpewniej 6 mandatów.
Każdy z trzech głównych graczy ma powody do zadowolenia. Zwycięzca zapewnił sobie silną większość. Islamiści – najlepszy wynik w swojej historii. Mieli dobrą, całkowicie świecką kampanię. Posiadają struktury. Wiele osób zagłosowało na nich także w proteście przeciw wykluczeniu z wyborów Ligii Ludowej, odsuniętej od władzy w wyniku monsunowej rewolucji. Wbrew temu, co sugerowała kampania, program Jamaat-e-Islam jest jednoznaczny – wprowadzenie szariatu poprzez zwycięstwo wyborcze i żadnych stanowisk przywódczych dla kobiet.
Tym bardziej może dziwić decyzja liderów studenckich protestów, by swoje nowe ugrupowanie (NCP) wprowadzić do koalicji pod wodzą islamistów. Sojusz nieoczywisty dla nas, ale pokazujący perspektywiczne myślenie. Teraz robią wszystko, by do parlamentu wejść. Zdobywać doświadczenie, budować struktury i szykować się do kolejnych wyborów.
Po ostatecznym podliczeniu głosów zwycięskie partie wytypują proporcjonalne 50 kobiet, które również wejdą do parlamentu. Tak działa banglijski system – 300 mandatów uzyskanych w wyborach i 50 miejsc przeznaczonych dla kobiet, nominowanych przez zwycięskie ugrupowania.
Wybory odbyły się w czwartek. Gdy Tarik Rahman był już pewny zwycięstwa, wezwał swoich zwolenników do udania się do meczetów na piątkowe modlitwy. Ruch podyktowany pewnie nie tylko pobożnością, ale także względem na silny mandat opozycyjnej partii islamistów.
Co musi się zmienić?
Podzielony kraj trudno będzie scalić. Zwolennicy Hasiny i jej Ligi Ludowej nie zniknęli wraz z liderką, która ukrywa się w Indiach i ma z tym krajem silne więzi. W ubiegłym roku została skazana in absentia na karę śmierci, m.in. za korupcję i brutalne tłumienie protestów. Indie jednak odmawiają ekstradycji i chociaż premier Modi po bengalsku pogratulował Rahmanowi zwycięstwa, dobre relacje z potężnym sąsiadem będą wyzwaniem.
Łatwiej może być z innym kluczowym graczem w regionie – Pakistanem, z którym kontakty poprawiły się wyraźnie już po odsunięciu Hasiny od władzy. Tarik Rahman urodził się w Dhace w 1960 roku. Bangladesz powstał dopiero 11 lat później. Wtedy to był Pakistan. W swoją pierwszą podróż zagraniczną najprawdopodobniej wybierze się właśnie do tego kraju.
Jest najbogatszym – lub ex aequo z innym miliarderem – człowiekiem w Bangladeszu. Ma świadomość, że Hasina stworzyła cały system wyprowadzania pieniędzy za granicę. Nawet z projektów rozwojowych. Za jej rządów zniknęło kilkaset miliardów dolarów. W ciągu pięciu pierwszych dni sierpnia 2024 roku, tuż przed ucieczką, zdołała wyprowadzić 17 miliardów. Możliwe, że dwa razy więcej. Więc – w pewnym sensie – wystarczy, jeśli nowy rząd nie będzie kraść. Jeśli uda się powstrzymać zorganizowaną korupcję na najwyższych szczeblach. Jeśli przestanie się zamykać, uprowadzać bez śladu i torturować przeciwników politycznych.
Płaca minimalna jest regularnie ustalana, obecnie wynosi 133 dolary miesięcznie. Po monsunowej rewolucji obowiązuje coroczny wzrost o 9 proc. Badania z 2024 roku wykazały, że ponad połowa (55 proc.) młodych ludzi chce wyjechać do pracy za granicę. Nie wszystkim uda się znaleźć pracę w bogatych krajach Zatoki Perskiej czy w Malezji. Wizę do Polski – 20. gospodarki świata – coraz trudniej dostać. Kirgistan – 126. gospodarka – staje się coraz bardziej popularnym wyborem. Ktoś z rodziny odłoży na własną rikszę i zamiast 3 dolarów dziennie może zarobi 10. Bratu opłaci się szkołę.
Bardzo młodzi ludzie pracują przy demontażu statków. Boso lub w klapkach, bez kasków czy jakichkolwiek zabezpieczeń, zawieszeni na linach na wysokości szóstego piętra. Potem na własnych barkach dźwigają zdemontowane kawały blach. W internecie nietrudno znaleźć filmy pokazujące, jak pod ciężarem pęka kość udowa. Nie ma ubezpieczenia, pokrycia kosztów leczenia czy rehabilitacji. Żadnej kompensaty dla tych, którym urazy odebrały możliwość dalszego zarabiania na życie. A do pracy czekają kolejni chętni, dzieci są mile widziane. Zmieszczą się tam, gdzie nie wejdzie dorosły, np. do wnętrza rury. Ponad 84 proc. pracy odbywa się w tak zwanej nieformalnej gospodarce. To wszystko musi się zmienić.
Po utworzeniu rządu kolejnym krokiem będzie wskazanie prezydenta przez nowoutworzony parlament. Najbardziej oczywistym kandydatem jest obecnie Muhammad Yunus, który stojąc na czele tymczasowego rządu poprowadził kraj w stronę sprawnie zorganizowanych wyborów. Już zmienił i zmienia życie mieszkańców Bangladeszu – stworzony przez niego w 1983 roku Grameen Bank i system mikrokredytów wydobył z biedy i niewolniczej zależności miliony osób. Za swoją działalność w 2006 roku Yunus zdobył Pokojowego Nobla. Choć powtarza, że nie jest zainteresowany prezydenturą, społeczeństwo patrzy na niego z nadzieją.










Komentarze
Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.