Dokument transformacji
W przypadku dokumentu połowa sukcesu to umiejętny wybór tematu. Marcinowi Latalle w „Mojej ulicy” udało się to bezbłędnie.
W przypadku dokumentu połowa sukcesu to umiejętny wybór tematu. Marcinowi Latalle w „Mojej ulicy” udało się to bezbłędnie.
Nie tak dawno można tu było spotkać samą Astę Nielsen (w roku 1970!) czy Joan Fontaine, ulubioną aktorkę Alfreda Hitchcocka, która była pierwszą gwiazdą festiwalu w 1951 roku, że w roku 1954 gościły tu razem Sophia Loren i Gina Lollobrigida, że zjawiali się w Berlinie Zachodnim Henry Fonda, Gary Cooper, Walt Disney, Fritz Lang i […]
Grouper jest dla tych, którzy dzieciństwo spędzili w domku z koca rozbitego między dwoma krzesłami. O twórczości Liz Harris pisze Jakub Bożek.
Z Julitą Wójcik, laureatką Paszportu Polityki oraz Katarzyną Górną, przedstawicielką Obywatelskiego Forum Sztuki Współczesnej rozmawia Agata Diduszko-Zyglewska.
Lubię, gdy festiwal oferuje mocną wizję kina. W Berlinie miałem wrażenie, że oglądam średnią wyciągniętą z artystycznych produkcji z całego świata.
Jak wiele razy w swoim nielegalnym często życiu, tak i teraz – nie żyjąc od lat czterdziestu – moja babka znów zmyliła tropy.
O filmie Pawła Chochlewa było głośno, zanim powstał. Miał być skandal, rewizjonistyczne kino historyczne, obraz żołnierskiego znoju i „brudu”. A wyszło, jak wyszło.
Oto slumsy w Bombaju, wśród odpadów i błota mieszka tu kilka tysięcy ludzi ściśniętych między nowoczesnym lotniskiem i ekskluzywnymi hotelami.
Silna amerykańska delegacja obecna była we wszystkich sekcjach tegorocznego festiwalu Berlinale.
Czy faktycznie wystarczy poddać się naturalnemu biegowi rzeczy? Jakie pułapki kryje w sobie „strategia przebiegłego neurotyka”?