Dziemianowicz-Bąk: Gdybym została, mogłabym pożałować
Nie można robić ludziom egzaminu z „prawdziwej lewicowości” ani tworzyć atmosfery, w której trzeba zasłużyć, żeby móc zagłosować – rozmowa z Agnieszką Dziemianowicz-Bąk.
Nie można robić ludziom egzaminu z „prawdziwej lewicowości” ani tworzyć atmosfery, w której trzeba zasłużyć, żeby móc zagłosować – rozmowa z Agnieszką Dziemianowicz-Bąk.
Ukazanie pielęgniarek, nauczycieli i wykluczonych komunikacyjnie jako roszczeniowych odbiorców „naszych” (znaczy czyich?!) pieniędzy jest obrzydliwe.
Transfer socjalny ze słusznego postulatu moralnego staje się moralnie dwuznaczną próbą przekupstwa elektoratu.
Praktykujących psychiatrów dziecięco-młodzieżowych jest w Polsce raptem 415.
PiS tak bardzo rozkręca aspiracje, że bez przykręcenia autorytarnej śruby trudno mu będzie nimi zarządzać.
Najbardziej znaczące jest to, czego w krytycznym tekście na temat lewicy nie ma prawie wcale.
Wiecie, co jest fajnego w lesie? Nie tylko to, że można tam pójść na spacer i wśród drzew podziwiać piękno przyrody. W lesie fajne jest również to, że on odrasta.
Czy grupa „zwykłych” mieszkańców i mieszkanek Polski mogłaby się zająć tak skomplikowanym tematem, jakim jest ochrona klimatu? Odpowiedź brzmi: tak.
Najbardziej dotkliwą konsekwencją ewentualnego zniknięcia karminowej lewicy z polskiej polityki będzie zmarnowanie całej tej energii społecznej, którą udało się zgromadzić.
Obowiązkowe urlopy ojcowskie wyrównałyby pozycje mężczyzn i kobiet na rynku pracy, a także doprowadziły do bardziej sprawiedliwego podziału obowiązków domowych.