Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Przekaż Przekaż

Dla ludzi, nie dla deweloperów. Jaś Kapela komentuje brak nowego osiedla w Zielonce

Zapewne setki tysięcy złotych z miejskiej kasy i tysiące godzin pracy urzędników, radnych i mieszkańców poszło w piach, bo burmistrz z radą miasta tak bardzo chcieli przepchnąć plan budowy osiedla, choć wiedzieli, że wyrokiem WSA nie mają prawa takich zmian robić.

Kontekst

🏗️ Władze Zielonki przez lata forsowały budowę dużego osiedla na terenach po Ceramice, mimo licznych wątpliwości mieszkańców i braku jasnych informacji o inwestorze oraz kosztach infrastruktury.

⚠️ Okazało się, że plan był oparty na nieważnym studium zagospodarowania, więc wojewoda unieważnił uchwałę, co oznacza zmarnowane pieniądze i pracę urzędników.

🗣️ Jaś Kapela krytykuje burmistrza za ignorowanie mieszkańców, straszenie zagrożeniami i prowadzenie pozornych konsultacji zamiast realnego dialogu.

1
Cyrk

1

Wszystko miało być pięknie. Miejska plotka głosiła, że już w styczniu w Zielonce na poprzemysłowe tereny po dawnej Ceramice wjadą koparki. Zapowiadali to ponoć sami „ludzie Szubierajskiego”. Nazwisko warto zapamiętać, bo tak się nazywa nasz nieznany inwestor i anonimowy deweloper, na wspomnienie którego burmistrz Zielonki kazał wspominających zapisywać do protokołu, bo ani on, ani nikt z rady miasta dewelopera, ani inwestora nie zna.

Czytaj także Spada znaczy rośnie. Jak władze Zielonki próbują zadowolić dewelopera Jaś Kapela

Proszę to zapisać i podkreślić mazakiem na czerwono, gdyż ja w tym felietonie bynajmniej nie zamierzam zarzucać naszym włodarzom żadnych znajomości ani przyjęcia majątkowych korzyści, bo na ten temat żadnej wiedzy nie mam. To, co się okazało, jest natomiast wystarczająco skandaliczne. Dla mnie nawet bardziej niż gdyby Iwandowski z Szubierajskim pływali razem jachtem i wciągali grube kreski z modelkami.

Wszystkie strachy burmistrza

Trzeci rok trwają w Zielonce prace urzędu miasta nad zmianą planu miejscowego dla terenów po dawnych zakładach ceramicznych. Ta zmiana jest bardzo ważna dla przyszłości miasta, bo Zielonka wymiera, nie będzie dzieci w szkołach, nie będzie komu płacić podatków, śmieci będą leżeć na ulicach. Przede wszystkim zaś nie powstanie w mieście baza paliw, która grozi mieszkańcom… nie wiadomo czym, ale niewątpliwie czymś strasznym, zważywszy na to, ile razy w czasie konsultacji kolejnych projektów powstającego w tym miejscu osiedla usłyszeliśmy, że jej jednak nie będzie. Uff.

Nie, żeby ktoś chciał taką bazę w Zielonce budować. Ale nie można wykluczyć, że ktoś kiedyś by zechciał – a cóż szkodzi postraszyć? Podobnie jak wysypiskiem śmieci, którego co prawda ulokować tam nie można, ale postraszyć – jak najbardziej. Nawet przy okazji „nielegalnej wycinki drzew”, która okazała się legalna, można napisać jak burmistrz Kamil Iwandowski:

„Do czego dąży ta wycinka, nie wiemy. Takich informacji nie posiadamy. Możemy tylko niechętnie się domyślać, choć i takie najbardziej negatywne konsekwencje opisaliśmy w biuletynie o zmianie planu przy ul. Podleśnej. Czy zaczyna się spełniać czarny scenariusz? Tego nie wiem, ale jak domniemam, jest to pokłosie działań destrukcyjnego środowiska działającego w naszym mieście, które budzi niepokój, używając obelżywych metod, kłamstw i manipulacji działa przeciwko interesowi miasta”.

Destrukcyjne środowisko to oczywiście my, koleżanki i koledzy, miejskie aktywiszcza. Nie wie, ale się domyśla. Choć tak naprawdę wie, że nie pisze prawdy, ale to nie przeszkadza mu snuć domysłów i czarnych scenariuszy – oraz szczuć. Papier przyjmie wszystko, ludzie szybko zapomną. Zostanie tylko pewien smród.

Co przeoczyły władze miasta

Nie będę się tłumaczyć, że żadnych wycinek drzew nie zlecamy i nie przebijamy burmistrzowi opon w aucie, bo nawet na proste i konkretne pytania nie sposób doczekać się rzetelnej odpowiedzi. Mniejsza o liczby, fakty, uwagi mieszkańców. Grunt, że osiedle będzie wspaniałe! Tak dużo zieleni, zintegrowane ścieżki rowerowe, interaktywne place zabaw. Na gigantycznym osiedlu miało zamieszkać bardzo mało ludzi, którzy mieli spełnić bardzo wiele potrzeb miasta. Zachwalano je nam na konsultacjach i w kolejnych wydaniach broszury, jakbyśmy mieli tam kupować mieszkania, a nie konsultować plan zabudowy.

Mieszkańców natomiast interesowało, czy naprawdę potrzebujemy w Zielonce siedmiopiętrowych bloków, i jak ich przyszli mieszkańcy dojadą do domów czy pracy. Już teraz Zielonka stoi w korkach i nie ma gdzie parkować. Jak to możliwe, że te wskaźniki zabudowy pozwalają na budowę kilku tysięcy mieszkań, a miastu wychodzi, że zamieszka tam najwyżej kilka tysięcy osób? Czy inwestor zbuduje drogę do obwodnicy? Czy zapłaci za jakąkolwiek drogę? Czy w ogóle będzie współuczestniczył w kosztach infrastruktury publicznej? Co Zielonka będzie miała z takiej budowy? Okoliczne miasta potrafiły wynegocjować od inwestora drobny procent od budowanych PUM.

Czytaj także Koniec mieszkaniowego boomu? Hura! Piotr Ikonowicz

Te pytania pozostały bez odpowiedzi, bo skoro miasto nie zna inwestora i znać nie chce – nawet jeśli burmistrz z inwestorem udzielają wywiadów do tych samych Wieści Podwarszawskich na ten sam temat – to przecież jako urzędnicy publiczni nie mogą się niczego domyślać ani spekulować. Osiedle będzie piękne, uwagi mieszkańców trzeba było odrzucić, bo nie zgadzają się ze studium albo są zwyczajnie głupie. (Oczywiście przesadzam, tego burmistrz nie powiedział, tylko przewrażliwieni mieszkańcy, którzy ciągle mają jakiś problem, mogli to tak odebrać).

Jakież więc było nasze zdziwienie, gdy się okazało, że nasz sprawnie działający burmistrz i jednomyślnie go popierająca rada miasta przeoczyli jeden istotny fakt: Zielonka nie ma ważnego studium zagospodarowania przestrzennego. Jak stwierdził wojewoda, plan miejscowy dla rejonu ul. Podleśnej został oparty na zmianie studium, którą Wojewódzki Sąd Administracyjny uznał za niezgodną z prawem. „Organ nadzorczy stwierdził nieważność uchwały Nr XXII/185/26 Rady Miasta Zielonka z 29 stycznia 2026 r. w sprawie uchwalenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego Miasta Zielonka dla rejonu ul. Podleśnej”. Wygraliśmy!

Nie możesz zmieniać planów miejscowych, gdy nie masz obowiązującego studium. Tymczasem studium zostało zmienione, żeby można było na terenie dawnej ceramiki zbudować osiedle. Ale ta zmiana została zakwestionowana, więc nie dość, że osiedla nie można zbudować, to nie było nawet sensu robić żadnych planów, dopóki nie wyjaśni się sprawy ze studium.

Krótko mówiąc: zapewne setki tysięcy złotych z miejskiej kasy i tysiące godzin pracy urzędników, radnych i mieszkańców poszło w piach, bo burmistrz z radą miasta tak bardzo chcieli przepchnąć plan budowy osiedla, choć wiedzieli, że wyrokiem WSA nie mają prawa takich zmian robić.

Zielonka bez zastrzyku betonu

Przypomina mi się złośliwy uśmieszek burmistrza, z którym na sesji rady miasta odczytywał numery kolejnych odrzuconych uwag mieszkańców. Ciężko było oprzeć się wrażeniu, że robi to, żeby przedłużyć i tak męczące obrady i zirytować mieszkańców, którzy przyszli ich wysłuchać. Większość uwag została odrzucona ze względu na niezgodność ze studium, stwierdzał z wyższością burmistrz. Tymczasem to miasto nie miało obowiązującego studium, co nie przeszkodziło w organizacji trzech sesji pseudokonsultacji społecznych, nowych wersji projektów i wydawaniu kolejnych broszur o pięknie osiedla. Ile to wszystko kosztowało? Warto oczywiście zapytać Urzędu Miasta. Dlatego nasi aktywiści i aktywistki pytają.

Warto przypomnieć, że samo wydanie broszury informacyjnej, której ogólnomiejską dystrybucją zajmowali się ponoć wolontaryjnie radni, kosztowało kilkanaście tysięcy złotych. Broszury zostały wydane co najmniej trzy, choć mogłoby być ich więcej, bo chyba nie wszystkie dostałem do skrzynki, pomimo ciężkiej pracy radnych i bliskiego sąsiedztwa przewodniczącego rady miasta. Ktoś musiał te broszury przygotować, napisać, zredagować, złożyć graficznie; nagrać filmiki ze smutnym burmistrzem stojącym w deszczu i straszącym uciążliwymi przedsiębiorstwami, które mogą zostać ulokowane wśród zieleni za jego plecami i tłumaczącym, dlaczego potrzebujemy wielkiego osiedla nad Glinianami. Przez te kilka lat uzbierała się pewnie kilkaset tysięcy złotych, który wyrzuciliśmy w przysłowiowe błoto.

„Jest to obszar posiadający ogromny potencjał miastotwórczy” – rzecze burmistrz, a deszcz przestaje padać, nad Ceramiką wychodzi słońce. Oto on sprawił własnym słowem i siłą woli. Zastał Zielonkę zieloną, a zostawił betonową. Burmistrz Michał Kamil Iwandowski, nasz lokalny król Kazimierz Wielki.

Czytaj także Cieplak: Co słychać w Katowicach, najlepszym mieście w Polsce? Anna Cieplak

Burmistrzowi życzę powodzenia w krajowej polityce, bo jego starsi koledzy mają nawet większe doświadczenie w tej dyscyplinie. Pewnie się zastanawiacie, jak przyjął wiadomość o tym, że wojewoda unieważnił tak długo dopieszczaną i przepychaną zmianę planu? „Nic nadzwyczajnego się nie dzieje”, donosi na swojej oficjalnej stronie. Może ktoś tam nam stwierdził nieważność uchwały, ale to nic takiego, zwykłe nieporozumienie. Mamy takich setki. Nie ma się czym przejmować, nie ma co gęby strzępić. Jeśli ktoś ma na to czas, to sory, ale ja zajęty jestem. „Cóż poradzę, Destrukcja to nie mój kierunek”.

Słowo daję, że to nieomal oficjalne stanowisko burmistrza, tylko zredagowałem z urzędniczego na polski. Doceniam towarzyszące wpisowi emotki. Destruktorom mówimy nie!

Czytaj także Mieszkaniowe pomysły Konfederacji, czyli lokator ma prawo do bezdomności Damian Duszczenko

Mniej optymistycznie nastawiony jest natomiast anonimowy inwestor Szubierajski, który już wystawił swoją część działki na wynajem. Polecam cieplutko naszą wciąż zieloną Zielonkę, miasto pod (jeszcze nie całkiem) wyciętymi dębami. Można zrobić nawet bazę paliw. Tzn. pewnie nie można i się nie opłaca, ale zawsze można postraszyć.

Deweloperka na sterydach

Sytuacja jest dynamiczna. Burmistrz się nie poddaje i wrzuca grafiki AI z dziećmi biegnącymi sprintem zająć wakaty w miejskich placówkach edukacyjnych dla najmłodszych. Oto jak wyglądałaby Zielonka, gdybyśmy nie ulegli destruktorem i wybudowali nowe wielkie osiedle. Ale choć nic się nie stało, to Urząd Miasta w Zielonce ogłosił, że poszukuje starszego specjalisty ds. komunikacji. Oprócz standardowych wymagań za 4,5-6 tys. zł netto oczekiwane są różnorakie talenty, m.in. realizacja zadań z zakresu komunikacji kryzysowej, w zamian za co urząd oferuje „dużą różnorodność zagadnień” oraz „przyjazną atmosferę pracy”.

Co do tego ostatniego mam wątpliwości, bo jakoś od dawna nie czuję się w urzędzie traktowany przyjaźnie – nawet „dzień dobry” przestali mi mówić. Niewątpliwie jednak razem z innymi mieszkańcami i mieszkankami zamierzymy zadbać, żeby nasi jednomyślni włodarze z komitetu – nomen omen – Mieszkańcy zrozumieli, że prawdziwa komunikacja jest wtedy, gdy w rozmowie biorą udział co najmniej dwie strony. Zielonka dla mieszkańców, nie dla deweloperów.

Czytaj także Jak znaleźć tanie mieszkanie w Warszawie? Przemysław Stefaniak

Z Gabrielą Wiśniewską wybraliśmy się na dyżur przewodniczącego rady miasta Andrzeja Grodzkiego, bo nie dość, że to radny z mojego okręgu, to nawet na niego głosowałem – do wyboru miałem poza nim tylko lokalnego szefa siłowni, który obiecywał odmienić miasto tak, jak zmieniał sylwetki jego mieszkańców. To by dopiero była deweloperka na sterydach. Ale tak się kończą jednomandatowe okręgi wyborcze, że w efekcie Zielonka nie ma żadnego radnego opozycji.

Wspólnie zwróciliśmy się z pytaniem, od kiedy przewodniczący wiedział, że wyrokiem WSA Zielonka nie ma ważnego studium. Radny, niczym Stanisław Dziwisz, nic nie pamiętał, ale obiecał sprawdzić. Obawiam się jednak, że i tak się nie dowiem, dlaczego włodarze tak bardzo parli do zmiany planów miejscowych.

Pisarz, poeta, felietonista, aktywista. Autor tomików z wierszami („Reklama”, „Życie na gorąco”, „Modlitwy dla opornych”), powieści („Stosunek seksualny nie istnieje”, „Janusz Hrystus”, „Dobry troll”) i książek non-fiction („Jak odebrałem dzieci Terlikowskiemu”, „Polskie mięso”, „Warszawa wciąga”) oraz współautor, razem z Hanną Marią Zagulską, książki dla młodzieży „Odwaga”. Należy do zespołu redakcji Wydawnictwa Krytyki Politycznej. Opiekun serii z morświnem. Zwyciężył pierwszą polską edycję slamu i kilka kolejnych. W 2015 brał udział w międzynarodowym projekcie Weather Stations, który stawiał literaturę i narrację w centrum dyskusji o zmianach klimatycznych. W 2020 roku w trakcie Obozu dla klimatu uczestniczył w zatrzymaniu działania kopalni odkrywkowej węgla brunatnego Drzewce.

Tagi:
Wydanie: 20260402

Komentarze

Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.

Zaloguj się, aby skomentować
1 Komentarz
Komentarze w treści
Zobacz wszystkie
koztrt
2026-04-02 07:09

60tys z ministerstwa kultury na „śmieszne piosenki”, tak? Mógłby pan się odnieść do zarzutu Zielińskiego?