Kraj

Mam w d… Wałęsę, bo sprawdzam alarm smogowy

Lech-Wałęsa

To, co robił kiedyś Wałęsa, pewnie wpłynęło na moje życie. Ale to, co opowiada dziś minister zdrowia, wpływa bardziej.

Naprawdę mało mnie obchodzi, co robił Lech Wałęsa 47 lat temu. Nie chce mi się grać w grę, donosił czy nie donosił, bo wejście w nią jest jak podpisanie cyrografu, że będę uczestniczyć w zabawie, którą zaprojektował dla mnie ktoś inny. Powtarzające się doniesienia o „odkryciach” dotyczących Wałęsy przypominają bombardowanie medialnej publiczności Smoleńskiem. Wiem, że powtarzanie działa, nawet gdy powtarza się ewidentne bzdury, ale chcę od tego wpływu uciec, wyłączam radio i szukam na własną rękę tego, co dla mnie ważniejsze: historii ojca, który właśnie stracił syna. Relacji między zaangażowaniem a rodziną, konsekwencji politycznego uwikłania na losy dzieci. Bo jestem kobietą? Bo Marzenia i tajemnice Danuty Wałęsowej czy książka o Henryce Krzywonos bardziej mnie ruszają niż doniesienia IPN?

Wychowana w Peerelu wcześniej poznałam te reguły niż przeczytałam Orwella, ale tak, to jest ta sama gra, w której dowiadujemy się, że naszym wrogiem od półwiecza nie jest bynajmniej Oceania, a Wschódazja, albo może właśnie na odwrót. Rozumiem przecież, że „dobra zmiana” jest bezkrwawą rewolucją, w której nowe elity legitymują się poprzez przewartościowanie przeszłości. Już nie tylko „komuch” jest wcielonym złem, ale i ci, co go zwalczali, odejść muszą do lamusa historii – Kuroń, Mazowiecki, Bartoszewski czy Michnik zajmują miejsce Jaruzelskiego, znajdzie się obok miejsce i dla Wałęsy. Nie ma miejsca w pamięci dla dąbrowszczaków, jest dla „wyklętych”. Za parę lat zlustrują i Jana Pawła, na razie polują na „lewaka” i kłócą się o zawłaszczanie narodowych symboli.

Wałęsa wywinął się SB

Zauważyli/łyście, że same męskie nazwiska w tej grze? To męska gra, w której dzięki Jackowi Żakowskiemu pojawi się nawet Mateusz Kijowski, ale na marginesie pozostaną Danuta Wałęsowa czy Henryka Krzywonos, nie wspominając o hordzie anonimowych kobiet zaangażowanych na swój sposób w politykę, nawet tych próbujących się wcisnąć pomiędzy wspomniane męskie figury, które organizują naszą polityczną wyobraźnię.

Nie wierzyłam nigdy w to, że zwiększenie udziału kobiet w polityce ją ociepli i uczyni bardziej ludzką. Jednak w mojej fejsbukowej bańce to kobiety piszą, że mają gdzieś IPN, za to śledzą stężenie pyłów PM. Ja też. Pulmonolog zakazała wychodzenia z wnuczkiem przy wysokim stężeniu. Nie wszystkie jesteśmy Matkami Polkami, niektórym z nas bliżej do Gai –  Matki Ziemi. Niektóre z nas odnajdą się w postaci Joanny Duszejko, bohaterki Prowadź swój pług przez kości umarłych Olgi Tokarczuk i jej ekranizacji, Pokotu. Jak Duszejko pozostajemy na marginesie głównego nurtu.

Jak Duszejko pozostajemy na marginesie głównego nurtu.

W 2017 roku ktoś nas cały czas odsyła w przeszłość. „Oni” fundują nam politykę historyczną, my nie możemy tego tak zostawić. Trzeba odwalczyć zawłaszczone przez nich terytoria: biało czerwoną, symbol Polski Walczącej, dąbrowszczaków i „dziewczyny wyklęte”. Na transmisje rządowych uroczystości odpowiadamy memami, na oburzające paski z telewizyjnych wiadomości – zbiorowym oburzeniem. Pamiętam, że w 1981 roku też reagowaliśmy, dorabialiśmy Jaruzelskiemu na plakatach czarne okulary, mazaliśmy na murach, ryczeliśmy przerobione teksty piosenek na koncertach – ale to była nasza teraźniejszość, nie historia. No i jeszcze znaleźliśmy czas na protest przeciwko budowie elektrowni w Żarnowcu.

Mało obchodzi mnie, co robił Wałęsa 47 lat temu, choć pewnie wpłynęło to na moje życie. Bardziej obchodzi mnie minister zdrowia, który zapewnia w teraźniejszości, że smog jest zagrożeniem teoretycznym jedynie, i minister środowiska, który twierdzi że za zapylenie odpowiadają rośliny i gleba. Zastanawiam się, jak to możliwe, że rzesza protestujących w latach 80. przeciwko budowie elektrowni atomowej w Żarnowcu nie ma dziś swojej reprezentacji politycznej, a jej jedyną spadkobierczynią wydaje się Janina Duszejko. Że „wegetarianie i cykliści” to obelga, od której niedaleko do „komuniści i złodzieje”, a największym osiągnięciem poprzedniej ekipy rządzącej miała być budowa sieci autostrad. Że ćwierć wieku po upadku przemysłu włókienniczego w Łodzi nie można wyjść z dzieckiem na dwór bez sprawdzenia aplikacji smogowej.

Wojna na memy w temacie: „gdzie wtedy stało ZOMO?” pewnie jest ważna, jednak zabiera nie tylko cenny czas oddolnemu zapleczu opozycji – zakotwicza nas w przeszłości i pozbawia narzędzi planowania przyszłości. A tym jest właśnie polityka bez przymiotnika „historyczna”: projektowaniem przyszłości. To w  najbliższej przyszłości ktoś zastąpi Jarosława, jakaś partia zastąpi PiS. Może przywróci gimnazja, na pewno zmieni zasady przyznawania świadczeń z programu 500 plus. A co ze smogiem? Czy mamy jakichś następców, którzy obiecują nowoczesną politykę klimatyczną, przesunięcie priorytetu z węgla na odnawialne źródła energii, zobowiąże samorządy do podłączania rewitalizowanych kwartałów do sieci cieplnej? Dzisiejszych opozycjonistów, którzy będą reprezentować nie tylko wegetarian i cyklistów, ale i resztę kraju w walce o lepsze powietrze?

W Krakowie mieliśmy smog, zanim to było modne

czytaj także

Przez ostatnie pięćdziesięciolecie nie zrobiono nic, by smogowi zapobiec. Europejskie dane brutalnie dowodzą, że inne kraje coś w tym temacie zrobiły. Ale my wciąż wolimy debatować o tym, że nie chcą nam oddać wraku, i oskarżają na forum międzynarodowym o najgorsze zbrodnie. No i oczywiście o tym, kto był zdrajcą, a kto bohaterem.

Nie pozostaje nam więc nic innego, jak wpisać smog na listę wrogów narodu. Następnie stworzyć odpowiednik dzisiejszego IPN, który dowiedzie winnych zaniechania w dziedzinie smogu i pozwoli oddać ich pod Trybunał Stanu, odebrać im ordery, zdegradować, poćwiartować, rozerwać końmi oraz wbić na pal, a ich prochy po śmierci wsadzić do armaty i wystrzelić na wszystkie strony świata.

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Izabela Desperak
Izabela Desperak
Socjolożka, feministka
Socjolożka, feministka i nauczycielka akademicka. Wykłada w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Łódzkiego. Redaktorka książki "Homofobia, mizoginia i ciemnogród?", autorka książki "Płeć zmiany".
Zamknij

Zapisz się na newsletter Krytyki Politycznej
i bądź na bieżąco