Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Zaloguj się Zaloguj się

O wyższości robaków i sera

Młynarz z Republiki Weneckiej kwestionował dogmaty: Jezus nie był synem Boga, Maryja nie była dziewicą, sakramenty to ściema, straszenie piekłem nie ma sensu, Kościół jest wyzyskiwaczem, a kler żyje w niedającym się usprawiedliwić luksusie. A to tylko początek listy herezji, za które z nawiązką zasłużył na stos.

Walka

Carlo Ginzburg, Ser i robaki. Wizja świata pewnego młynarza z XVI wieku, przeł. Radosław Kłos, PIW 2025

Nazywał się Domenico Scandella, zwano go Menocchio. Urodził się w roku 1532 (na pierwszym procesie powiedział, że ma 52 lata) w Montereale, miasteczku położonym na wzgórzach Friuli, 25 kilometrów na północ od Pordenone, u stóp Alp.

W roku 1599 z wyroku Świętej Inkwizycji został spalony na stosie (to o rok wcześniej niż Giordano Bruno). Książka Ginzburga – włoskiego historyka i syna Natalii Ginzburg – to sztandarowe, chyba pierwsze i klasyczne już dzieło mikrohistorii. To nurt w historiografii, który skupia się na jednostkach czy małych wspólnotach pomijanych dotąd w opisach procesów historycznych, traktowanych marginalnie, bo należących do klas podporządkowanych.

Podstawowym problemem, jeśli się chce uprawiać mikrohistorię, jest brak źródeł pisanych, które byłyby wytworzone przez tych, o których chce się pisać. Rozpowszechnienie umiejętności czytania i pisania oraz wynalazek druku z czasem nieco zmieniły tę sytuację. I widać to już w XVI-wiecznej Republice Weneckiej: młynarz nie był analfabetą; czytał, choć może z trudem, książki po włosku – łaciny nie znał – i miał ich kilka w domu. To ważne dla kształtowania jego poglądów, których jednak nie opisał. Pozostały po nim listy, a właściwie jeden długi list, który napisał z wyraźnym wysiłkiem do inkwizytorów, będący świadectwem jego inteligencji i możliwości.

Materiały, na których opierał się Ginzburg, pochodzą zaś z akt dwóch procesów Menocchia przed trybunałem inkwizycyjnym. Poza duchownymi zasiadali w nim świeccy przedstawiciele republiki, oskarżony mógł mieć też wynajętego adwokata. Legalizm i skrupulatność oraz towarzysząca temu biurokracja robią wrażenie – po procesie Menocchia pozostało 1300 stron akt. Tortury również były ściśle regulowane. Podczas drugiego procesu w 1599 roku wobec Menocchia zastosowano „torturę liny” (podwieszanie) o średnim natężeniu i trwającą pół godziny. Pierwszy jego proces rozpoczął się w 1583 roku, młynarz spędził w więzieniu dwa lata, ostatecznie skazany na dożywocie, lecz ułaskawiony – miał nie opuszczać miejsca zamieszkania, nosić szatę pokutną i nie wolno mu było głosić swoich poglądów. Jak widać, kary także były stopniowalne.

Czego się spodziewać po rzymskiej inkwizycji

Warto pamiętać, że poglądy Menocchia zostały zrekonstruowane na podstawie akt inkwizycyjnych. A to znaczy, że choć z jednej strony starał się przekonywać sąd do swojej prawdy, to z drugiej, szczególnie w kolejnym procesie, deklarował odcięcie się od swoich poglądów, kluczył, próbując dostosować to, co mówi, do ortodoksji katolickiej, starał się mówić językiem „prawomyślnym”. Jego wypowiedzi przytaczane w donosach i przez świadków na procesie były bardziej dosadne.

Ortodoksji broniono wówczas szczególnie gorliwie, przy czym i tak inkwizycja rzymska była łagodniejsza od hiszpańskiej. Pamiętajmy, że Luter ogłosił swoje tezy w 1517 roku, dając początek protestanckiej reformacji, na co odpowiedzią była katolicka kontrreformacja, której manifestacją był sobór trydencki (1545-1563), uściślający katolicką dogmatykę. Była też religijna wojna trzydziestoletnia.

Tym tłem Ginzburg się nie zajmował, ale może warto je przypomnieć, żeby zrozumieć, skąd wzięło się zainteresowanie Inkwizycji prostym młynarzem i jego częściowo bajkowymi pomysłami. Były to czasy umacniania ortodoksji i tropienia herezji, nawet najmniejszych. Procesy młynarza miały pokazać jego błędy i heterodoksję –  pracowano nad tym niezwykle solidnie. Mimo wysiłków śledczych nie dało się go jednak przyporządkować żadnej istniejącej grupie – luteranom, anabaptystom ani innym znanym teologicznym odszczepieńcom, takim jak np. Orygenes i gnostycy. Chciano więc dowiedzieć się, kto zaszczepił mu w głowie te pomysły, ale Menocchio zawsze odpowiadał, że doszedł do nich własnym rozumem. Albo, że to podszepty szatana – odpowiedź dostosowana zapewne do sądu. Jednak nie potrafił się powstrzymać przed głoszeniem tego, co uważał za oczywiste prawdy i naiwnie wierzył, że jeśli zostanie wysłuchany, to może do nich przekonać sędziów, mógłby przekonać nawet papieża.

Biblijne kwiatki i autonomia kultury ludowej

Ginzburga interesowało właściwie to samo, co trybunał – skąd pochodzą poglądy Menocchia? Jego zdaniem częściowo z kultury ludowej, nieutrwalonej w piśmie, a częściowo z książek, które czytał. Czytał je jednak wybiórczo, po swojemu i ostateczny kształt jego światopoglądu był jego własnym osiągnięciem.

Ten proces przetwarzania lektury w indywidualny pogląd Ginzburg śledzi bardzo dokładnie, książka po książce. Mennocchio miał Biblię we włoskim tłumaczeniu, ale ważniejszą lekturą były dla niego Kwiatki Biblii, popularny wykład historii świata zawierający streszczenia i fragmenty Biblii, legendy i apokryfy. Czytał też Dekameron Boccaccia, i to – co odkrył Ginzburg – wydanie nieocenzurowane. Poza językiem oficjalnym dysponował też językiem ludowym, „chłopskim rozsądkiem”, a autor Sera i robaków widzi w tym przejaw autonomii kultury ludowej, której nie można traktować tylko jako uproszczonej wersji kultury wyższej.

Menocchio nie napisał traktatu, a jego światopogląd, wypełniony fantazjami, czasem chaotyczny, został odtworzony na podstawie odpowiedzi udzielanych przez niego, powiedzmy to sobie, w dość niesprzyjających okolicznościach. Jeśli jednak potraktujmy go poważnie, a nie jedynie jako ciekawostkę etnograficzną sprzed wieków, porównamy z dogmatyką kościelną i ze współczesną wiedzą, to może się okazać, że jest nam bliższy, niż byśmy się tego spodziewali.

Dusza jak robak w serze-mózgu

Zacznijmy od kosmogonii. Menocchio twierdził, że na początku był chaos: ziemia, powietrze, woda, ogień wymieszane ze sobą. Chaos ten zgęstniał jak ser z mleka albo jak piana na morskich falach. Z tego sera wyroiły się robaki – anioły. Spośród nich wybrany został Bóg. Tu natrafiamy na niejasność – kto go wybrał? Czasem Menocchio mówi, że to Najświętszy Majestat, ale o nim niewiele wiadomo. Jeśliby interpretować to w duchu panteizmu, to jest to jakaś wola czy duchowość przenikająca cały świat. Trzymajmy się jednak sera, bo była to koncepcja wyraźnie materialistyczna. Później anioły się zbuntowały, zostały pokonane i na ich miejsce Bóg stworzył ludzi.

Konkurencja, jak wiecie, głosi, że świat został stworzony przez trójosobowego boga ex nihilo i potem urządzany przez niego przez sześć dni, a ostatniego dnia stworzony został człowiek.

Inny konkurencyjny pomysł – tym zajmuje się kosmologia – jest taki, że nasz obserwowalny wszechświat powstał około 13,8 miliarda lat temu w wyniku Wielkiego Wybuchu (który nie był wybuchem polegającym na eksplozji, tylko na tym, że pewna ekstremalnie gęsta osobliwość, w której mieściła się cała przestrzeń, czas, materia i energia, jakie znamy, zaczęła gwałtownie się rozszerzać). Nadal jest to hipoteza, ale wierzymy w nią, bo wierzymy w autorytet nauki, która ma na to liczne dowody – zapewne mało kto z nas jest w stanie je drobiazgowo prześledzić.

Na to konkurencja spod znaku boga trójosobowego mówi, że może to i prawda, ale wszystko to stworzył On, istniejący zawsze. Ale skoro bóg może istnieć wiecznie, to czemu materia nie może? W każdym razie młynarzowi bliższa była wersja materialistyczna i dziś na pewno wybrałby Wielki Wybuch.

Ten pomysł, że obok świata materialnego istnieje świat duchowy, wynika z naszego fundamentalnego doświadczenia: potykamy się o materię, ale nosimy w sobie też świadomość, która jest odmiennej natury. Można nazwać to duszą, która wyroiła się z sera-mózgu jak robak. Twierdzenie, że świadomość jest funkcją materialnego mózgu, też młynarzowi by się pewno spodobało. Mówił językiem swojej epoki, ale gdyby dysponował dzisiejszym, świeckim, chyba wiemy, co mógłby powiedzieć.

Pytania o początki i naturę wszechświata zawsze stanowiły przestrzeń do rozmaitych spekulacji. Wyższość spekulacji wielkich religii nad tymi o serze i robakach polega na tym, że mają one wielowiekowe tradycje, obudowane są księgami i rytuałami oraz instytucjami, bogactwem, władzą i przemocą, choćby symboliczną. Niektórzy przekonują nas, że jest to dowód na ich prawdziwość, ale jest to bardzo postmodernistyczne i konstruktywistyczne rozumienie prawdy. Na poziomie merytorycznym ser i robaki są równie dobre, a może nawet lepsze.

Bluźnierstwo nie istnieje

Zejdźmy jednak bliżej ziemi. Menocchio kwestionował dogmaty: Jezus nie był synem Boga, Maryja nie była dziewicą, papież nie sprawuje władzy z bożej łaski, sakramenty to komercyjna ściema, straszenie piekłem nie ma sensu, bo dusza umiera razem z ciałem, Kościół jest wyzyskiwaczem, a kler żyje w niedającym się usprawiedliwić luksusie. Nie ma grzechów wobec Boga (chodzi o bluźnierstwa), jedynym grzechem jest krzywdzenie bliźniego.

Jedną z książek, które czytał Menocchio i zrobiła na nim duże wrażenie, były Podróże sir Johna Mandeville’a. Mandeville opisywał w niej swoją podróż do Ziemi Świętej i był to rzeczowy przewodnik turystyczny, ale potem ruszał dalej w świat, a tam spotykał różne ludy, bardzo dziwne, niektórzy np. mieli psie głowy. Mieli też bardzo różne zwyczaje, bywali kanibalami, wyznawali dziwaczne religie, jedno ich jednak łączyło – byli stworzeniami rozumnymi. A w ich religiach Menacchio wyczuwał wspólne jądro. Może więc są równie dobre? Mówił, że jest chrześcijaninem, bo urodził się wśród chrześcijan, a gdyby urodził się Turkiem, wyznawałby religię turecką (prawdopodobnie czytał też Koran). W jego wymarzonym świecie byłoby więcej równości, a mniej przepychu, byłby to świat tolerancyjny i akceptujący różnorodność.

I te herezje zasługują oczywiście na stos.

Komentarze

Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
Komentarze w treści
Zobacz wszystkie