Długie jesienne wieczory to wymarzony czas na seriale, ale nie jestem pewna, czy mogę z czystym sumieniem polecić Etap – opublikowany na YouTubie dokument, który Ijla Jaszyn, rosyjski opozycjonista na emigracji, kręci sam o sobie. Ilja w Berlinie nie gwarantuje bowiem tego przyjemnego eskapizmu w kapitalistyczną utopię z pogrążonego w wojnie świata, co jego konkurentka – Emily w Paryżu.
Nie wiem, czy sama bym go obejrzała, gdyby nie skandal, jaki wywołała emisja trzeciego odcinka. Jest w nim scena, w której Ilja wraz z przyjacielem i towarzyszem walki politycznej Romanem Lewitinem oglądają kartkę z wyrazami wsparcia, przysłaną Jaszynowi przez piętnastoletnią Uljanę z Paryża.
– Piętnaście lat ma dziewczyna – podkreśla Jaszyn.
– Jeszcze rok – odpowiada Lewitin z dwuznacznym uśmieszkiem.
– Przestań, przez ciebie wszystko robi się wulgarne – odpiera Jaszyn, ale obaj się podśmiechują.
Za tym poszła fala krytyki ze strony wielu postaci rosyjskiej emigracji, która sprawnie przeszła w kręcenie afery na socjalach i jutubach, co jest solą ziemi we wszystkich tych środowiskach, których polityczne wpływy są ograniczone, niezależnie od kraju. Rzeczywiście, gdy ogląda się przytoczony fragment, pojawia się obrzydzenie wymieszane z zażenowaniem. Mimo wszystko łatwiej jest mi zrozumieć, że te słowa padły, niż to, że Ilja Jaszyn postanowił je upublicznić. Oznacza to, że nie widział w tym niczego niestosownego, nic, co szargałoby jego reputację, którą serial miał przecież podbudować, a nie niszczyć.
To, że rozumiem, nie znaczy, że nie mam problemu z sytuacją, w której – czego by nie mówili potem w oświadczeniach Jaszyn i Lewitin (zabrakło w nich przeprosin pod adresem dziewczyny) – mężczyźni w średnim wieku dzielą się fantazją o seksie z osobą nieletnią. Ale kłamałbym, gdybym powiedziała, że jestem zaskoczona. Rosyjska opozycja to w końcu żadni rewolucjoniści, tylko prawicowcy, którzy chcieli po prostu przejąć władzę i ułożyć w Rosji światły, demokratyczny neoliberalizm. Wszystkie postępowe trendy obyczajowe, które szły z zachodu, były zbywane jako lewacka zgnilizna, w najlepszym wydaniu lewicowe bicie piany, a w końcu lewica to komunizm. Oczywiście nie jest tak, że wszystkich da się wrzucić do jednego worka. Na pewno trzeba tu zaznaczyć, że, nomen omen, rosyjskie opozycyjne pokolenie zet wywiera progresywną presję na starszą gwardię.
Nie sadzę, że Jaszyn zostanie za ten wyskok potępiony po wsze czasy, ale łatka młodego polityka, którą nosił od czasów, kiedy jako nastolatek zaczynał działalność w partii Jabłoko, ostatecznie odpadła. Wraz z trzecim odcinkiem Etapu 43-letnia nadzieja rosyjskiej demokracji śmiałym krokiem weszła do klubu dziadersów.
Ilja Jaszyn: z rosyjskiego więzienia na YouTuba
Po odejściu z Jabłoka Jaszyn przez wiele lat związany był politycznie z zastrzelonym w 2015 roku w centrum Moskwy Borysem Niemcowem. Już po jego śmierci Jaszynowi udało się wygrać wybory do rady jednej z moskiewskich dzielnic, z wyborów do miejskiej dumy w 2019 został zdjęty odgórnie. W 2022 roku aresztowano go za „fejki o rosyjskiej armii”, czyli publiczne wypowiedzi o masakrze cywili, której Rosjanie dokonali w Buczy i innych miejscowościach pod Kijowem. Dostał za to 8,5 roku więzienia.
Na wolność wyszedł 1 sierpnia 2024 roku w ramach największej od czasów zimnej wojny wymiany więźniów między Rosją i Białorusią a Zachodem, jako jedna z 16 osób uwolnionych w zamian za wydanie rosyjskiej stronie Wadima Krasikowa – powiązanego z rosyjskimi służbami specjalnymi zabójcy, który odsiadywał wyrok w niemieckim więzieniu za zastrzelenie w 2019 roku w berlińskim parku aktywisty Zelimchana Chagoszwili, obywatela Gruzji czeczeńskiego pochodzenia. Jaszyn, razem z innymi zwolnionymi więźniami politycznymi, został przewieziony do Niemiec. Sam sugerował, że częścią umowy było pozbawienie go prawa powrotu do Rosji. No chyba że z powrotem do więzienia.
Serial na motywach życia i działalności politycznej na emigracji to nieco desperacka próba budowania grupy odbiorców politycznego przekazu poprzez YouTuba, który w minionych latach stał się kluczowym narzędziem komunikacji dla rosyjskiej emigracji politycznej i antyreżimowo nastawionych Rosjan pozostających w kraju.
Scena z pocztówką od Uljany to nie jedyna wtopa Jaszyna i jego produkcji. Po spotkaniu z młodymi Rosjanami w holenderskim obozie dla uchodźców, gdzie już kilka osób popełniło samobójstwo, relacjonuje je komuś przez telefon i stwierdza, że ludzie tam byli „tacy smutnieńcy”, ale on im obiecał, że napisze list do ministra. Toczona w samochodzie dyskusja o założeniu partii z politykiem i przyjacielem Maksimem Reznikiem nie mówi nam wiele o politycznym planie Jaszyna, dowiadujemy się za to, że w 2026 roku obaj panowie mentalnie funkcjonują w uniwersum Harry’ego Pottera.
Po seansie można by się bez końca nad Jaszynem wyzłośliwiać, ale jakoś nie odczuwam schadenfreude, a moje zażenowanie zaskakująco często przechodziło w jakiś rodzaj żalu, a nawet rozczulenia. Tytuł serialu, czyli słowo „etap” po rosyjsku oznacza to samo, co po polsku, czyli pewne stadium, określony moment jakiegoś procesu, ale ma również swoje drugie zakorzenione w rosyjskiej kulturze znaczenie. Tak określa się proces konwojowania więźnia do miejsca odbywania kary, np. kolonii karnej gdzieś na dalekiej północy. Jest to proces owiany złą sławą i niebezpieczny dla osadzonych, składający się z podróży specjalnym składem kolejowym i pobytów w tymczasowych celach, z tymczasowymi towarzyszami podróży, zarówno wśród współwięźniów, jak i strażników.
Zakładam, że tytuł to gra słów i ktoś mógłby go uznać za przesadzony, choć akurat Jaszyn ma w rękawie kartę więźnia politycznego, więc trudno mu robić wyrzut, że ją wyjął. To, co na pewno udało się w sensie artystycznym, to zbudować wrażenie dusznej atmosfery, która towarzyszy Ilji w peregrynacjach po zachodniej Europie i spotkaniach z Rosjanami. Nieważne, czy odbywa się to na koncercie rosyjskiej piosenkarki Zemifry w Amsterdamie, na berlińskiej ulicy czy w kolejnych pozbawionych wyrazu biurach, salkach i knajpkach.
Rosyjska opozycja na emigracji: polityka pozbawiona sprawczości
Wiele scen wskazuje na to, że Jaszyn chce budować swój wizerunek polityka sprawczego i odważnego. Jednak wszystkie te rozmowy, spory i konfrontacje nie są w stanie wyprowadzić bohaterów i widzów ze spirali bezsilności. To ciągłe kotłowanie tych samych dylematów – czy da się robić politykę zza granicy?; czy da się politycznie mobilizować emigrantów?; czy artyści powinni się bardziej angażować politycznie?; czemu Ukraińcy mają pretensje do rosyjskiej opozycji? To te same odpowiedzi na te same pytania dziennikarzy, te same polityczne performanse, w których oprócz żywych ludzi biorą udział widma. Są wśród nich widma starej rosyjskiej emigracji, ale przede wszystkim Niemcowa i Nawalnego, którego wizerunek w otoczeniu zniczy powraca jako symbol walki bohaterskiej, ale straconej. Oraz jako symbol samotności Jaszyna, któremu wyraźnie brakuje starszych, bardziej doświadczonych towarzyszy.
Dużo w tych krótkich formach tęsknoty, zarówno za ludźmi, jak i za miejscem. O swojej tęsknocie za domem Jaszyn mówi nieustannie, ale większość emigrantów, których represje i polityka reżimu Putina wypchnęły z Rosji, po kilku latach na wygnaniu wie już, że w pewnym momencie i on stanie przed wyborem między pogrążaniem się w nostalgii po kraju, którego już nie ma i budowaniem życia w miejscu, które chcąc nie chcąc stanie się nowym domem.
W Etapie jest scena, w której podczas marszu rosyjskiej opozycji w Berlinie kobieta mówi, że Ilja to przyszły prezydent Rosji. Z całym bagażem zastrzeżeń wobec Jaszyna, które rodzi jego filmowa produkcja, wolałabym, żeby ta przepowiednia w ogóle miała szansę się ziścić, podobnie jak wolałabym, żebyśmy mieli okazję przekonać się, czy Nawalny zostałby takim samym okrutnym imperialistą jak Putin. Obawiam się jednak, że takiej okazji także Jaszyn mieć nie będzie.










Komentarze
Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!