W lipcu 2025 roku przed aresztem ICE w Alvarado w Teksasie odbył się protest przeciwko polityce imigracyjnej Trumpa. Demonstracja przerodziła się w starcie z organami ścigania, w którym został ranny policjant.
W konsekwencji 16 osób zostało postawionych przed sądem i skazanych. Wśród nich był Daniel Sanchez Estrada, który w proteście nie brał nawet udziału. Uczestniczyła w nim za to jego żona, Marciela. Po aresztowaniu Marciela zadzwoniła do męża i poinstruowała go, żeby „przeniósł wszystko, co trzeba, do domu”. Agenci FBI śledzący Sancheza Estradę zauważyli, jak wynosi z domu tajemnicze pudełko. W środku znajdowały się ulotki, które prokuratura określiła jako „materiały Antify wymierzone przeciwko rządowi i urzędowi imigracyjnemu”. Estrada został aresztowany.
Materiały antyrządowe są w teorii chronione przez pierwszą poprawkę do konstytucji, gwarantującą wolność słowa. Na nieszczęście dla Estrady niedługo po jego aresztowaniu administracja Trumpa wydała dekret uznający Antifę za krajową organizację terrorystyczną. Umożliwiło to służbom stosowanie bardziej agresywnych taktyk inwigilacji i postawienie zarzutów cięższego kalibru. Estrada został skazany za „wspieranie terroryzmu”. Grozi mu 40 lat więzienia. Wyrok ma zostać ogłoszony w przyszłym miesiącu.
Trzy dni po wydaniu owego dekretu Trump wydał prezydenckie memorandum zatytułowane Zwalczanie terroryzmu wewnętrznego i zorganizowanej przemocy politycznej, znane jako NSPM-7. Paraliż rządu, szalejąca wojna celna, giełdowa histeria, starcia z antyimigranckimi bojówkami Trumpa i codzienne łamanie kolejnych norm przez administrację sprawiły, że memorandum utonęło w chaosie informacyjnym. Mimo to instytucje zajmujące się monitorowaniem legislacji i praw obywatelskich zaczęły bić na alarm.
NSPM-7 zleca służbom federalnym prześwietlanie i neutralizowanie organizacji oraz osób, które administracja uzna za potencjalnie stanowiące zagrożenie terrorystyczne. Przesłankami do wszczynania śledztw są między innymi antykapitalizm, antychrześcijaństwo czy antyamerykanizm – zjawiska, które memorandum zbiera pod szyldem „antyfaszyzmu”.
Na celowniku znalazła się aktywność chroniona konstytucją, czyli działalność polityczna, charytatywna, wolność zrzeszania się, protestowania i wolność wypowiedzi. Śledzenie przepływów finansowych ma bowiem dotyczyć nie tylko jednostek czy grup, które dopuściły się przemocy lub łamania prawa, ale całych „ekosystemów wsparcia”, które służby uznają za powiązane ideologicznie. W praktyce oznacza to, że o wspieranie terroryzmu może zostać oskarżony obywatel, który w dobrej wierze wpłaci kilka dolarów na organizację proekologiczną lub propalestyńską; wszak sprzeciw wobec eksploatacji paliw kopalnych lub wobec wspierania Izraela przez USA może być łatwo uznany za antyamerykański.
Działa to również w drugą stronę: jeżeli obywatel wpłaci kilka dolarów na daną organizację, a potem popełni przestępstwo, cała organizacja może stać się celem. Jako jedno z narzędzi do rozprawiania się z niepożądanymi grupami Memorandum wymienia bowiem ustawę RICO – czyli ustawę o organizacjach przestępczych i korupcyjnych. Ustawa powstała, żeby ułatwić ściganie przestępczości zorganizowanej, umożliwiając stawianie zarzutów członkom grup przestępczych, nawet jeśli osoby te nie popełniły osobiście czynu zabronionego.
Jednym z głównych celów memorandum jest zastraszenie ludzi. Świadczy o tym sam fakt, że zostało opublikowane. Prezydenckie memoranda dotyczące bezpieczeństwa narodowego są często objęte klauzulą tajności, a opinia publiczna ma zazwyczaj dostęp jedynie do ich zredagowanych, mocno okrojonych wersji. NSPM-7 zostało zaś opublikowane zarówno w Rejestrze Federalnym, jak i opisane w specjalnych notkach Białego Domu wyjaśniających posunięcia administracji. Informację prasową wystosował również Departament Stanu.
W kwietniu administracja zwróciła się do Kongresu o przyznanie środków na Wspólne Centrum Misji NSPM-7, ośrodek obejmujący 10 różnych agencji federalnych, który ma realizować dyrektywy zawarte w memorandum. W maju zaś Biały Dom opublikował Strategię Zwalczania Terroryzmu, która sklasyfikowała „anarchistów i antyfaszystów” jako jedno z trzech głównych zagrożeń dla bezpieczeństwa narodowego. To jasny sygnał dla darczyńców i organizacji non-profit, że znajdują się teraz pod lupą władz federalnych.
Z prawnego punktu widzenia notatka ta nie ma żadnej mocy prawnej. Administracja Trumpa nie posiada uprawnień do uznania jakiejkolwiek organizacji za „krajowych terrorystów”. To co notatka robi, to rozszerza niezwykle już ogólną definicję terroryzmu na wspieranie ideologii, które administracja w uznaje za niepożądane. Stanowi to podstawę dla służb do kierowania swojej uwagi i zasobów w bardzo konkretne miejsca.
Samo pojęcie terroryzmu od dekad pozostaje jednak nieostre, podatne na polityczne reinterpretacje i łatwe do rozszerzania w zależności od potrzeb władzy. Administracja Reagana definiowała terroryzm jako działania wojenne prowadzone przez wrogie podmioty, często wspierane przez nieprzyjazne państwa, a zatem wymagające działań prewencyjnych i odwetowych. Kraje takie jak Libia, Iran i Syria uznano za państwa sponsorujące terroryzm. W latach 80. I 90. USA atakowały rozmaite cele w Libii, Sudanie i Afganistanie, często w odwecie za zamachy, w których ginęli Amerykanie.
W lutym 1993 roku grupa terrorystów pod przywództwem Ramziego Yousefa zdetonowała bombę umieszczoną w ciężarówce w podziemnym garażu Wieży Północnej World Trade Center. Celem było przewrócenie Wieży Północnej na Południową, aby spowodować ogromne straty w ludziach i zmusić Stany Zjednoczone do zaprzestania interwencji na Bliskim Wschodzie. W zamachu zginęło sześć osób.
W kwietniu 1995 roku Timothy McVeigh i Terry Nichols zdetonowali bombę w budynku federalnym w Oklahoma City, zabijając 168 osób, w tym 19 dzieci przebywających w mieszczącym się tam przedszkolu. Miał to być odwet za operację FBI przeciwko sekcie Gałąź Dawidowa w Waco dwa lata wcześniej.
Te ataki doprowadziły do uchwalenia Antiterrorism and Effective Death Penalty Act of 1996 (AEDPA), rozszerzającej uprawnienia służb. Na jej mocy udzielanie jakiegokolwiek wsparcia organizacji uznanej za terrorystyczną stało się przestępstwem federalnym, co umożliwiło służbom aresztowanie podejrzanych jeszcze przed popełnieniem przestępstwa. Usprawniono również procedurę wykonywania kary śmierci i znacznie utrudniono więźniom składanie apelacji. Utworzono także specjalny sąd dla cudzoziemców uznanych za terrorystów. Pozwoliło to na deportowanie podejrzanych o terroryzm na podstawie tajnych dowodów, do których ani podejrzany, ani jego adwokat nie mieli dostępu.
Chociaż AEDPA została uchwalona bezpośrednio w odpowiedzi na zamach w Oklahoma City, nie stworzyła definicji terroryzmu krajowego. Podjęła się tego późniejsza ustawa Patriot Act.
Uchwalona zaledwie 45 dni po zamachach z 11 września 2001 roku ustawa zdefiniowała terroryzm krajowy jako działania zagrażające życiu ludzkiemu, naruszające przepisy prawa karnego i mające na celu zastraszenie ludności cywilnej lub wywarcie wpływu na politykę rządu. Definicja obejmowała działania na terytorium podlegającym jurysdykcji Stanów Zjednoczonych, których sprawcy nie działali pod kierownictwem państwa obcego ani zagranicznej organizacji terrorystycznej.
Ustawa Patriot Act umożliwiła śledzenie danej osoby na wielu urządzeniach bez uzyskiwania oddzielnego nakazu na każde z nich. Usunęła bariery prawne, które uniemożliwiały CIA i FBI komunikowanie się ze sobą. Zezwoliła również organom ścigania przeszukanie domu lub biura bez powiadamiania właściciela i pozyskiwanie dokumentacji (np. medycznej lub sprawozdań finansowych) bez tradycyjnie wymaganego nakazu sądowego.
Patriot Act naruszała prawa gwarantowane konstytucją, takie jak prawo do wolności wypowiedzi i zrzeszania się (pierwsza poprawka), prawo do prywatności (czwarta poprawka), i prawo do sprawiedliwego procesu (piąta poprawka). Była wielokrotnie zaskarżana, a sądy blokowały lub ograniczały niektóre jej zastosowania, zwłaszcza dotyczące masowego gromadzenia danych. Największym echem odbiła się ujawniona przez Edwarda Snowdena sprawa gromadzenia danych o połączeniach telefonicznych milionów Amerykanów, którzy nie mieli żadnego związku z terroryzmem.
Większość przepisów tej ustawy nadal obowiązuje.
Co istotne, Patriot Act nie stworzyła odrębnego przestępstwa federalnego o nazwie „terroryzm krajowy”, podlegającego osobnym karom. Prokuratorzy mogli jednak kwalifikować zwykłe przestępstwa, takie jak podpalenie czy rozbój, jako działania terrorystyczne, jeśli uznali, że spełniają one odpowiednie kryteria. Tendencję tę rozwija dzisiaj NSPM-7, poszerzając zakres interpretacji zagrożeń o element ideologiczny i uznając określone poglądy i postawy za potencjalny wskaźnik radykalizacji.
Ponieważ w prawie USA brakuje jednolitej, oficjalnej definicji terroryzmu krajowego, dzięki NSPM-7 terrorystą może teraz stać się każda osoba, której poglądy nie podobają się Trumpowi. W ten sposób próbowano zrobić terrorystę z zabitego przez ICE Alexa Prettiego. Próbując usprawiedliwić chaotyczną, pozaprawną egzekucję obywatela USA była Sekretarz Bezpieczeństwa Krajowego Kristi Noem i zastępca szefa sztabu Stephen Miller wielokrotnie nazywali Prettiego krajowym terrorystą, co chętnie podłapały prawicowe media i najbardziej zatwardziały elektorat.
NSPM-7 to kolejny krok na drodze do urzeczywistnienia obsesji Trumpa i Millera na punkcie lewicowych ideologii. Uznanie Antify, czyli nieformalnego, szerokiego ruchu osób sprzeciwiających się prawicowemu ekstremizmowi, za organizację terrorystyczną zostało niejednokrotnie wyszydzone, lecz konsekwencji tego absurdu doświadczyło już kilkanaścioro protestujących ludzi w Teksasie.
W notatce byłej prokurator generalnej Pam Bondi zawierającej plan wdrożenia NSPM-7 Antifa jest określana jako krajowa organizacja terrorystyczna, której ideologia to między innymi „sprzeciw wobec egzekwowania prawa i przepisów imigracyjnych; skrajne poglądy opowiadające się za masową migracją i otwartymi granicami; radykalna ideologia gender, antyamerykanizm, antykapitalizm lub antychrześcijaństwo; popieranie obalenia rządu Stanów Zjednoczonych; wrogość wobec tradycyjnych poglądów na rodzinę, religię i moralność”. Właściwie wszystko, co nie jest MAGA.
Według dostępnych badań przemoc na tle politycznym jest powiązana w ogromnej większości z ideologią skrajnie prawicową. To oczywiście nie przeszkadza Trumpowi i jego poplecznikom w twierdzeniu czegoś zupełnie odwrotnego.
Magazyn The New Republic przytacza w artykule The Great Antifa Hoax badania politologa Curda Knüpfera, który przeanalizował doniesienia o Antifie pojawiające się w prawicowej prasie. Przed wypowiedzią Trumpa jedynie 20 proc. wzmianek wiązało Antifę z terroryzmem. Po wypowiedzi Trumpa zaczęły to robić już wszystkie.
W głowach części Amerykanów zaczyna się tworzyć alternatywna rzeczywistość, w której tajemnicza, amorficzna, trudna do zdefiniowania lewicowa organizacja czyha na spokój obywateli, a jej członkiem lub sojusznikiem może stać się w zasadzie każdy.




![Utracony kompas [o europejskiej lewicy]](https://krytykapolityczna.pl/wp-content/uploads/2026/03/plomienie_utracony_kompas-171x267.jpg)



!["Odwagi! [o zaangażowaniu młodych]" Dominika Lasota](https://krytykapolityczna.pl/wp-content/uploads/2026/04/odwagi-plomienie-okladka-173x267.jpg)

Komentarze
Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.