W piątek 27 marca Balendra Shah został oficjalnie zaprzysiężony jako nowy premier Nepalu. Taki premier to spełnienie marzeń pokolenia Z: młody, bo jako 35-latek jest najmłodszym urzędującym przywódcą państwa na świecie; utalentowany, bo to czołowy przedstawiciel Nephopu, czyli nepalskiego hiphopu, a także mocno osadzony w mediach społecznościowych – jego profil na Facebooku ma ponad cztery miliony obserwujących, co czyni go jedną z najpopularniejszych osób w Nepalu.
Balen, jak powszechnie znany jest nowy premier, doszedł do władzy na fali protestów nepalskiej młodzieży rozgoryczonej korupcją i inercją starych elit. Czy będzie w stanie sprostać jej oczekiwaniom?
Młodzi obalili stary porządek
We wrześniu 2025 roku świat obiegły zdjęcia płonącego budynku rządowego w Katmandu i nagrań brutalnej pacyfikacji demonstrującej młodzieży. Iskrą zapalną buntu była decyzja o zablokowaniu mediów społecznościowych, ale przyczyny frustracji i gwałtownych protestów były znacznie głębsze. Młodzi ludzie mieli dość bezrobocia, korupcji i uprzywilejowania elit. Demonstracje, z początku pokojowe, szybko przerodziły się w zamieszki po brutalnej reakcji służb. W całym kraju zginęło 76 osób, a ponad dwa tysiące zostało rannych.
Kryzys doprowadził do dymisji premiera K.P. Oliego i części rządu oraz odsłonił głęboki konflikt pokoleniowy. Młode pokolenie domagało się realnych zmian i miało pomysł na to, kto może te zmiany wprowadzić.
Co istotne – i co czyni protesty w Nepalu wyjątkowymi na tle regionu – młodzież dostała przyzwolenie i przestrzeń na współdecydowanie o przyszłości kraju. Gdy władza cywilna rozpadła się, rolę arbitra i stabilizatora odegrała nepalska armia. Wojsko wyszło na ulice, wprowadziło godzinę policyjną i przejęło kontrolę nad bezpieczeństwem, zapobiegając dalszej eskalacji chaosu. Jednocześnie nie przejęło bezpośrednio władzy, lecz wymusiło na liderach protestów – przedstawicielach pokolenia Z – wskazanie kandydatów do rządu tymczasowego. W praktyce oznaczało to, że armia stworzyła ramy dla zmiany władzy, ale pole do popisu pozostawiła cywilnemu, oddolnemu ruchowi.
Pierwszym zadaniem, przed którym postawiono młodych rewolucjonistów, było wskazanie tymczasowego szefa rządu. Głosowanie odbyło się za pośrednictwem mediów społecznościowych. Jak relacjonuje Jalebi, jeden z liderów protestów cytowany przez Tulsi Rauniyar: „Ankieta była naszym dowodem, jedynym sposobem na zmierzenie poglądów pokolenia Z. Przeprowadziliśmy ją na Discordzie, ale skontaktowaliśmy się również z przedstawicielami społeczeństwa obywatelskiego i innymi zainteresowanymi stronami, aby upewnić się, że odzwierciedla ona coś więcej niż tylko internetowe pogawędki”.
Starsze pokolenie nie poszło na wybory
Przedstawiciele pokolenia Z zadecydowali, że tymczasową premierką zostanie Sushila Karki, była prezeska Sądu Najwyższego, znana z działalności na rzecz praw kobiet i sprawiedliwości społecznej, a także z walki z korupcją. Karki zaskarbiła sobie uznanie młodzieży także tym, że wzięła czynny udział w protestach. Jej głównym zadaniem jako szefowej rządu tymczasowego było ustabilizowanie kraju i zorganizowanie wyborów. Nikt nie był pewien, kiedy to się stanie, bo Nepal znajdował się jednocześnie w stanie rewolucji, chaosu instytucjonalnego i kruchej stabilizacji pod nadzorem armii. Jednocześnie wybory postrzegano jako sposób na przywrócenie porządku. Termin głosowania wyznaczono wreszcie na 5 marca.
Wyniki były jednoznaczne – i dla wielu obserwatorów wręcz szokujące: Partia Rastriya Swatantra (RSP), której kandydatem na premiera był Balendra Shah, zdobyła 182 z 275 mandatów, czyli niemal większość konstytucyjną. Tradycyjne partie poniosły historycznej miary porażkę. Frekwencja w wyborach wyniosła około 60 proc. i była napędzana przez młodych wyborców, przy jednoczesnym powstrzymaniu się od głosu dużej części starszego elektoratu.
Rajeshwar Acharya, pracownik akademicki, który wybory w swoim ojczystym Nepalu obserwował z Kanady, tłumaczy: „Wybory cieszyły się ogromną popularnością. Młodzi ludzie masowo w nich uczestniczyli i byli bardzo podekscytowani możliwością głosowania, podczas gdy starsze pokolenia i osoby tradycyjnie wspierające stare elity, takie jak Partia Kongresowa, czy UML, wstrzymały się od głosu. Ci ludzie nie popierali RSP, ale jednocześnie nie chcieli głosować na partie, które zawiodły ich zaufanie. W efekcie ich postawa stanowiła pośrednie poparcie dla Balendry Shaha i RSP”.
Bardzo nowa władza
Partia Raswiya Swanatra („Narodowa Niezależna”) to najmłodsza partia polityczna w Nepalu, powołana zaledwie sześć lat temu przez grupę dziennikarzy i działaczy społecznych jako alternatywa dla skostniałego systemu, w którym od dziesięcioleci rządziły te same rodziny i grupy polityczne. Liderem partii jest Rabi Lamichhane, wcześniej prezenter telewizyjny i osobowość medialna.
Główne punkty programu wyborczego RSP – walka z korupcją, promowanie transparentności, sprawiedliwość społeczna – pokrywały się z postulatami Balendry Shaha, który od 2022 roku sprawował funkcję prezydenta Katmandu. Shah wygrał wybory w stolicy jako niezależny kandydat, ale krótko przed wyborami parlamentarnymi zrezygnował ze stanowiska i wstąpił do RSP.
To było strategiczne partnerstwo: RSP zyskała twarz młodego, charyzmatycznego lidera, a Shah mógł liczyć na strukturę partyjną i gotowy aparat wyborczy, co było kluczowe w walce z tradycyjnymi elitami. Liderzy młodzieżowych protestów aktywnie lobbowali za takim rozwiązaniem i pośredniczyli w negocjacjach między Shahem a RSP.
Jak uważa Rajeshwar Acharya: „To liderzy pokolenia Z zjednoczyli Balendrę Shaha i RSP, wywierając na nich presję, aby połączyli siły dla lepszych rezultatów w wyborach. Gdyby Balendra Shah musiał stworzył nową, odrębną partię, zamiast połączyć siły z RSP, młody elektorat byłby podzielony, a tradycyjne partie mogłyby zdobyć przewagę”.
Raper i technokrata
Balendra Shah rozpoczął swoją karierę jako raper na nepalskiej scenie hip-hopowej po roku 2010. Jego pierwszym szerzej znanym utworem był Sadak Balak z 2012 roku, który opowiadał o trudach życia dzieci ulicy w Katmandu oraz szerzej o problemach społecznych. Jak to często bywa w przypadku raperów, Balen poruszał w swoich utworach tematykę społeczną i polityczną, rapował o powszechnej korupcji, nierównościach i frustracji młodego pokolenia. Jego twórczość, łącząca krytykę systemu z autentycznym doświadczeniem miejskiej rzeczywistości, przyniosła mu szerokie uznanie młodzieży, a utwór Balidan („Poświęcenie”) stał się nieoficjalnym hymnem wrześniowych protestów.
Popularność i antyestablishmentowy wizerunek z pewnością przyczyniły się do zyskania poparcia młodego elektoratu, gdy Balendra Shah zdecydował się wejść do polityki, początkowo jako niezależny kandydat na prezydenta stołecznego Katmandu. W czasie sprawowania urzędu w stolicy Balen skupił się na walce z korupcją wśród urzędników miejskich, likwidacji nielegalnej zabudowy, poprawie zarządzania miastem oraz zwiększeniu przejrzystości działań urzędu. Uruchomił też program stypendialny dla uczniów i studentów spoza stolicy, którzy uczyli się w Katmandu.
Znajomi Nepalczycy mieszkający za granicą mówili mi, że zmiany w mieście były widoczne, gdy wracali do kraju: za rządów Shaha Katmandu stało się czystsze i lepiej zorganizowane, na ulicach nie było widać zalegających śmieci, a likwidacja nielegalnej zabudowy poprawiła płynność ruchu drogowego. Styl rządzenia Balena – bezpośredni, technokratyczny i nastawiony na szybkie efekty, przysporzył mu popularności i umocnił jego wizerunek jako reformatora w nepalskiej polityce.
Jednak nie każdy był pod wrażeniem młodego przywódcy. Zarzucano mu podejmowanie decyzji bez konsultacji, krytykowano bezpośredni czy wręcz nieprofesjonalny sposób komunikacji oraz konflikty z innymi instytucjami państwowymi. Zdecydowane działania przeciwko nielegalnej zabudowie i handlowi ulicznemu, które tak pochwalali zwolennicy Shaha, były krytykowane jako zagranie populistyczne, które uderzyło w najuboższych mieszkańców stolicy.
Według artykułu opublikowanego w „Kathmandu Post” w lipcu 2023 roku i przedrukowanego na stronie Amnesty International, akcje usuwania nieformalnych osiedli oraz przeganiania ulicznych sprzedawców były realizowane bez właściwych konsultacji i zapewnienia alternatyw mieszkaniowych, co doprowadziło do protestów, starć z mieszkańcami i naruszeń praw człowieka.
Koronacja
Balendra Shah nie brał bezpośredniego udziału we wrześniowych demonstracjach, ale okazywał im wsparcie w mediach społecznościowych. Poparcie było wzajemne – jeden z liderów protestów, Sudan Gurung, mianowany właśnie ministrem spraw wewnętrznych, napisał wtedy w mediach społecznościowych: „Chcemy, aby Balen był premierem przez pięć lat”.
Balen Shah został formalnie mianowany nowym szefem rządu Nepalu w piątek 27 marca. Jak opisuje to niezależny dziennikarz z Katmandu Prayana Rana, „jego zaprzysiężenie przypominało koronację. Kapłani dmuchali w muszle, jakby zapowiadając przybycie generała z czasów wojny. Stu ośmiu hinduskich „batuków” (młodych kapłanów bramińskich) odśpiewało Swasthi Shanti, a szesnastu buddyjskich mnichów recytowało Ashtamangalę. Oba te hymny są uważane za pomyślne dla nowych początków, odpowiednio w tradycjach hinduistycznej i buddyjskiej. Shah złożył przysięgę dokładnie o godzinie 12:34, co jest rzekomo pomyślną porą w hinduskiej numerologii”.
W czwartek 26 marca, dzień przed swoją inauguracją, Balendra Shah opublikował nowy utwór zatytułowany Jay Mahakali – patriotyczny kawałek mówiący o jedności narodowej, nadziei oraz wizji nowego początku dla kraju. Jaki premier, taki manifest polityczny – ten z pewnością trafił w upodobania młodych wyborców. Pytanie, czy nowy premier i jego rząd, w którego skład weszli także przedstawiciele ruchu protestacyjnego pokolenia Z, bez żadnego doświadczenia w polityce, sprostają oczekiwaniom elektoratu. A te są dość wysokie: młodzi Nepalczycy liczą na realną walkę z korupcją, większą przejrzystość działania państwa, poprawę jakości życia, a także na nowe miejsca pracy, które pozwolą im zostać w kraju.
Nadchodzące miesiące pokażą, czy młodym politykom wystarczy zapału do pracy, gdy ambitne hasła z kampanii wyborczej zderzą się z realiami rządzenia i koniecznością podejmowania trudnych, często niepopularnych decyzji.
**
Klaudia Khan – dziennikarka, pracowniczka humanitarna, wcześniej nauczycielka, wieczna studentka. Mieszka przede wszystkim w Polsce i w Pakistanie. Pisze przede wszystkim o ludziach (tych związanych z ziemią oraz tych, którzy zmuszeni są migrować) oraz o przyrodzie i lekcjach płynących z obcowania z nieludzkimi istotami.



![Piotr Wójcik "Trumponomika [o ekonomii Donalda Trumpa]"](https://krytykapolityczna.pl/wp-content/uploads/2022/12/plomienie_trumponomika-okladka-171x267.jpg)

![Utracony kompas [o europejskiej lewicy]](https://krytykapolityczna.pl/wp-content/uploads/2026/03/plomienie_utracony_kompas-171x267.jpg)




Komentarze
Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.