Bundeswehra jedzie na gapę
Co by było, gdyby twarde niemieckie zasady ekonomii zastosować do wspólnej polityki obronności?
Moralny kompas Europy, który zaciął się na imporcie gazu.
Co by było, gdyby twarde niemieckie zasady ekonomii zastosować do wspólnej polityki obronności?
Jeszcze parę lat temu wydawało się, że wzorce myślenia w kategoriach antysemickich należą w Niemczech do repertuaru wyłącznie historycznego. Okazało się, że niekoniecznie.
Lewica stoi wciąż przed tragicznym wyborem: nonkonformizm za cenę porażki czy konformizm za cenę stagnacji.
Musimy uniknąć sytuacji, w której na globalnej Północy są zabezpieczone wyspy ekologicznego dobrobytu, z w innych częściach świata ekologiczne zagrożenia postępują – prof. Sighard Neckel.
W Niemczech wielka koalicja chadeków i socjaldemokracji może stać się symbolem stagnacji i zwiastunem przyszłych, radykalnych zmian.
Polska gra już w B-klasie europejskiej dyplomacji i służy głównie jako skuteczny hamulec reformatorskich zapędów prezydenta Macrona.
SPD wyraźnie roztapia się w wielkim rządzie Merkel, traci odrębną tożsamość i przeradza w magmę nieokreślonego „starego establishmentu”.
Namaszczenie Morawieckiego na premiera przez Jarosława Kaczyńskiego było częścią planu ocieplenia wizerunku Polski na arenie międzynarodowej. Plan się wali.
Stare wygi niemieckiej polityki zrobiły dużo, żeby dać sobie jeszcze chwilę czasu.
Najlepszej znanej mi odpowiedzi na „świętą wojnę” między elitami Niemiec i Francji udzielił pewien Niemiec. Był to Immanuel Kant.