Polsko, ty prymusko!
Biznesowi wcale nie zależy na demontażu państwa. Chodzi tylko o jego prywatyzację, czyli zastąpienie publicznych usługodawców prywatnymi.
Światem rzadzą pieniądze, ale gospodarka nie jest po to, żeby nieliczni mogli się bogacić, ale żeby wszyscy mieli co jeść.
Biznesowi wcale nie zależy na demontażu państwa. Chodzi tylko o jego prywatyzację, czyli zastąpienie publicznych usługodawców prywatnymi.
Dzisiejsze komputery, nawet bez sztucznej inteligencji, mogą wykreować dramatyczne zjawiska na rynkach finansowych.
Rynek nie chce suwerennego państwa, a obywatele odmawiają mu demokratycznej legitymacji. Debata Sienkiewicz vs. Sutowski.
Co mają SKOK-i do prezydentury? Niewiele. A poparcie dla euro? Jeszcze mniej.
Radni właśnie uchwalili powstanie specjalnej strefy ekonomicznej w centrum miasta. Wszystko dla szwajcarskiego giganta UBS.
Jeśli grafficiarze przeczytają Piketty’ego, równanie r > g powinno się pojawić na murach wszystkich miast.
Za dużo państwa? Zastanówmy się raczej, w czyim imieniu to państwo działa.
Są menadżerowie, którzy rozumieją, że trzeba się dopasować do szybko zmieniającej się rzeczywistości.
I tylko istotna zmiana polityki podatkowej i społecznej może je powstrzymać.
Jakie to zmiany spowodowały bezprzykładną eksplozję produkcji, innowacji i ludzkiej długowieczności, jaka rozpoczęła się około XVIII wieku? Jeśli nazywamy tę nową epokę „kapitalizmem”, to co ją właściwie definiuje? Wykład otwarty, odbywający się w ramach seminarium „Kultura i rozwój”.