Mamy w Polsce długą historię elit, które na kryzys reagowały zaciskaniem cudzego pasa
Większą katastrofę, niż zaliczyliśmy w latach 30., trudno sobie wyobrazić nawet po koronawirusie. Rozmowa z Adamem Leszczyńskim.
Światem rzadzą pieniądze, ale gospodarka nie jest po to, żeby nieliczni mogli się bogacić, ale żeby wszyscy mieli co jeść.
Większą katastrofę, niż zaliczyliśmy w latach 30., trudno sobie wyobrazić nawet po koronawirusie. Rozmowa z Adamem Leszczyńskim.
Apelując o solidarność wraz z wezwaniem do wprowadzenia euroobligacji, przywódcy dziewięciu państw przegrali spór, zanim się w ogóle rozpoczął.
Pewni możemy dziś być tylko jednego – wielkie zawirowania polityczno-ideologiczne dopiero się zaczynają.
Straciliśmy umiar w relacjach z USA. Zachowujemy się, jakby nasze powodzenie ekonomiczne zależało wyłącznie od dobrej woli Stanów Zjednoczonych. A przecież tak nie jest.
Pierwszy raz od bardzo dawna naukowcy cieszą się uwagą i wiarygodnością. Może to doświadczenie pozwoli nam uwierzyć i w inne ich wyliczenia?
Kompulsywne przemieszczanie się nie musi być normą, podobnie jak spędzanie w trzech pracach 10 godzin dziennie, by zarobić na śmieciowe gadżety.
20 kwietnia producenci dopłacali 37 dolarów do każdej baryłki ropy naftowej, byle tylko się jej pozbyć. Nie było lepszego momentu, by zacząć wygaszanie branży naftowej.
Edwin Bendyk: „Stolica Holandii przymierza się do głębokich przemian gospodarczych, by nie zmarnować kryzysu i potraktować go jak próg wejścia w nowy ład”.
Ekonomista z SGH tłumaczy, dlaczego polski rząd musi się poważnie zadłużyć i kto poważnie zyska na pandemii (a kto bynajmniej).
Południowe kraje UE zadały pytanie. Północ odpowiedziała przecząco. Cień bezduszności bogatych długo będzie padać na Europę.