Powrót „The Wire” – Baltimore w nowych kolorach
„The Wire” to dla współczesnej telewizji coś jak „Kapitał” przepisany przez Charlesa Dickensa.
„Kino jest najbardziej perwersyjną ze sztuk – nie daje ci tego, czego pożądasz, ale mówi, jak pożądać” – Slavoj Žižek.
„The Wire” to dla współczesnej telewizji coś jak „Kapitał” przepisany przez Charlesa Dickensa.
24 grudnia zmarł Krzysztof Krauze, wybitny reżyser i scenarzysta.
Z nieba reżyserowi i paru krytykom filmowym spadli roześmiani młodzi koledzy po fachu.
Recenzji nie będzie, bo to zbyt ważny film.
Jako feministka, i to stanowcza, jestem rozczarowana. Dlaczego nie potraktował mnie serio?
Od kilku lat festiwal filmowy Pięć Smaków przybliża Polakom to, co najciekawsze w azjatyckiej kinematografii.
W świecie „Wolnego strzelca” każdy myśleć musi o sobie jak o marce.
„The Knick” to kilka godzin solidnej rozprawki o innowacyjności i postępie, nauce i technologii. Ale ambicje reżysera Stevena Sodenbergha były większe.
Być może gdybym oglądał „Interstellar” jako nastoletni fizyk z lat dziewięćdziesiątych, dałbym się uwieść. Ale ani tamten dzieciak, ani SF nie stało w miejscu.
Dziś rocznica urodzin* reżyserki. A już wkrótce w księgarniach jej biografia.