Głosują na Trumpa, bo państwu rządzonemu przez demokratów nie mają za co dziękować
Całkiem sporo wyborców w USA uważa, że nadszedł czas na wielkie polityczne przetasowanie.
Całkiem sporo wyborców w USA uważa, że nadszedł czas na wielkie polityczne przetasowanie.
W Nowym Jorku Trump przegra z kretesem. Czemu więc akurat tam urządził wielką imprezę na koniec kampanii?
Wszystkie największe media w USA są już własnością ultrabogatych miliarderów i choć pełnią one istotną funkcję publiczną, nie są już zasobem publicznym.
Chrześcijańscy nacjonaliści maszerują przez instytucje i próbują wpływać na wszystkie dziedziny życia, a są przy tym zadziwiająco zdyscyplinowani.
Wulgarną filozofię życia: „ciągle atakuj, nigdy się nie przyznawaj, co by się nie stało – ogłaszaj zwycięstwo” Cohn przekazuje młodemu Trumpowi niczym szatańską wiedzę tajemną; to kolejny rytuał przejścia do twardego, męskiego świata.
Mamy dokładnie 50 proc. szans na to, że „stabilny geniusz” wróci do Białego Domu.
Część popierających Kamalę Harris republikanów to bardzo nieoczywiści sojusznicy, zwłaszcza w oczach bardziej liberalnych wyborców demokratów.
Druga kadencja Trumpa mogłaby oznaczać dla nas niepewność w obszarze bezpieczeństwa, jakiej nie doświadczaliśmy od naszej akcesji do Sojuszu Północnoatlantyckiego w 1999 roku.
Trump traktował Harris jako niepoważną marionetkę z administracji Bidena. Ona grała rolę cierpliwej prawniczki, a momentami załamanej cioci, pouczając Trumpa, jaki powinien być lider USA.
RFK Jr był antyszczepionkowcem, zanim jeszcze zaczęła się pandemia. Teraz ma nadzieję zostać ministrem zdrowia w rządzie Trumpa.