– To protektorat – odpowiada lewicowy opozycjonista, aktywista i socjolog Antonio González Plessmann, kiedy pytam o nowy rząd Wenezueli.
Na jego czele stoi dotychczasowa wiceprezydentka Delcy Rodríguez, która jednocześnie pełniła rolę ministry gospodarki i ropy w rządzie prezydenta Nicolasa Maduro, uprowadzonego przez USA 3 stycznia z oczywistym naruszeniem prawa międzynarodowego. W Stanach Maduro ma stanąć przed sądem, ale amerykańskie sankcje gospodarcze uniemożliwiają mu opłacenie adwokata.
Według „The New York Times” podczas amerykańskiego ataku na Caracas, w którym zginęło ponad sto osób, Delcy Rodríguez była na wakacjach na karaibskiej wyspie Margarita. To tam miała otrzymać ultimatum od USA: albo przejmiesz władzę i będziesz z nami współpracować, albo rozleje się jeszcze więcej krwi.
– Rząd Delcy Rodríguez nie wygrał wyborów, więc pod tym względem nie różni się od poprzedniego [Maduro sfałszował najprawdopodobniej wynik ostatnich wyborów prezydenckich – przyp. aut.]. Różnica polega na tym, że jest przedłużonym ramieniem USA – mówi González Plessmann.
Docenia jednak fakt, że w lutym rząd ogłosił amnestię dla więźniów politycznych. Według wenezuelskiego parlamentu ponad 3200 osób odzyskało wolność. Zdecydowana większość przebywała w areszcie domowym (3052 osoby), a 179 w więzieniu.
Całkowita kontrola wenezuelskiej ropy
Dzwonię do Alexandra Maina, dyrektora wydziału polityki zagranicznej w think tanku Center for Economic and Policy Research (CEPR) w Waszyngtonie. Main jest jednym z czołowych ekspertów, jeśli chodzi o relacje między USA a Wenezuelą. Jest po dziesiątej w nocy, a Main dopiero kończy pracę, bo świat płonie.
– Dla wszystkich jest jasne, że rząd Delcy Rodríguez jest pod kuratelą USA. Waszyngton w pełni kontroluje eksport wenezuelskiej ropy i dochody z niego – mówi zmęczonym głosem.
Najpierw dochody te miały być trzymane na koncie w Katarze, bo Katar mediował między Wenezuelą a USA przed napaścią. Teraz jednak trafiają na konto w USA.
– Cały system jest bardzo mało transparentny. Wygląda na to, że Marco Rubio musi najpierw zatwierdzić budżet Wenezueli. Dopiero wtedy Caracas zacznie dostawać część dochodów z własnej ropy, w transzach – tłumaczy Main.
Owe dochody z ropy, którymi Wenezuela ma dzielić się z USA, nie są na razie tak fantastyczne, jak ogłaszał to w styczniu Donald Trump. USA nadal utrzymuje wiele sankcji gospodarczych wobec Wenezueli, co w ogromnym stopniu przyczyniło się do spadku produkcji i eksportu ropy.
Poza tym USA nie pozwala kupować ciężkiej, gęstej, przypominającej smołę wenezuelskiej ropy Chinom, a to one były dotąd głównym rynkiem zbytu. Rafinerie muszą być specjalnie wyposażone, żeby móc przetworzyć tego typu ropę. Dlatego na przykład Indie, które dostały od USA pozwolenie na zakup ropy z Wenezueli, nie są tym szczególnie zainteresowane.
– Trump liczy na dochody ze sprzedaży wenezuelskiej ropy w wysokości 2 miliardów dolarów miesięcznie. Jeśli się uda, będzie to więcej, niż Wenezuela osiągała przed inwazją, ale tylko odrobinę – komentuje Main.
Głównym problemem jest według Maina utrata przez Wenezuelę suwerenności. Widać to jego zdaniem również w przeprowadzanych właśnie reformach: sektora naftowego i górnictwa.
– Możliwe, że reformy te były kontemplowane już przed interwencją zbrojną USA, a może nawet omawiane podczas negocjacji między Caracas a Waszyngtonem, prowadzonych za pośrednictwem Kataru. Teraz idą jeszcze dalej w swoim neoliberalnym charakterze. Dalej, niż jakikolwiek rząd Wenezueli by sobie tego życzył. Firmy z USA są przy tym specjalnie traktowane, bo i taki był cel Trumpa.
Zaraz po interwencji zakręcony został kurek wenezuelskiej ropy dla Kuby. Delcy Rodríguez zwolniła też wszystkich Kubańczyków, którzy pracowali jako doradcy rządu i w wenezuelskim wywiadzie. To znaczy tych, którzy nadal byli przy życiu, bo 3 stycznia, podczas uprowadzenia Maduro, USA zabiło ponad 30 obywateli Kuby. Maduro ufał im bardziej niż swoim, otaczał się nimi.
– Wenezuela została politycznie ubezwłasnowolniona – podsumowuje Main. Wskazuje też na brak reakcji Wenezueli na interwencję zbrojną USA i Izraela w Iranie, i to podczas toczących się negocjacji.
– Cisza rządu Delcy Rodríguez po ataku na Iran, dotąd jednego z głównych sojuszników Caracas, aż dzwoni w uszach – zauważa Main.
Wenezuelski scenariusz dla Iranu
Atak na Iran, który ma trzecie co do wielkości zasoby ropy na świecie, miał miejsce niespełna dwa miesiące po interwencji w Wenezueli, która ma największe złoża naftowe.
Oba państwa były niepokorne wobec USA. W przeciwieństwie do Arabii Saudyjskiej, która plasuje się na drugim miejscu podium pod względem zasobów ropy. Do tego Iran kontroluje dostęp do Cieśniny Ormuz, przez którą przepływa około20 procent światowego handlu ropą.
Jak ostrożnie formułuje to „Forbes”, porównując Wenezuelę i Iran: „Sankcje oraz brak zachodnich inwestycji sprawiły, że po 2010 roku produkcja ropy w obu państwach zaczęła spadać. Najpierw pojawiły się sankcje USA, potem spadło wydobycie ropy, a następnie doszło do interwencji zbrojnej. Ten ciąg wydarzeń sugeruje pewien wzór. A wzór ten może wskazywać na motyw o charakterze kolonialnym”.
Donald Trump żadnych porównań się nie boi i od tygodnia aktywnie promuje w wywiadach prasowych „wenezuelski scenariusz” dla Iranu. „Byłby perfekcyjny” – podkreśla.
– „Scenariusz wenezuelski” polega na odcięciu reżimowi głowy i współpracy z kimś, kto się ostał – mówi Main.
Czyli kimś, kto jest z kręgu władzy. Tak by miał kontrolę nad aparatem państwa, w tym siłami zbrojnymi, a jednocześnie kimś skłonnym do współpracy z USA. Main zakłada, że taki właśnie plan Trump ma również dla Kuby i Iranu.
Tyle że w przypadku Iranu mało kto z listy kandydatów USA na następcę wciąż jest przy życiu. Jeden po drugim giną w izraelskich atakach. Bo, drobnostka, Izrael jest przeciw „scenariuszowi wenezuelskiemu” w Iranie. Dla Jerozolimy to ma być anihilacja reżimu, a nie zmiana warty w wersji light.
Poszukiwania irańskiej Delcy trwają. Ale niezależnie od tego, co dalej, Wenezuela już odegrała ważną rolę w historii wojny przeciw Iranowi.
– Sukces interwencji zbrojnej w Wenezueli rozzuchwalił Trumpa i dał mu scenariusz minimalnych zmian, które oddały USA całkowitą kontrolę nad ropą. Scenariusz, który teraz chce powtarzać.
Main podkreśla, że USA udało się do Wenezueli „wejść i wyjść”. Iran też miał być „szybką i czystą akcją”, bez strat wśród amerykańskich żołnierzy. Tak się nie stało.
– Wenezuela stała się trampoliną do napaści na Iran, która okazała się o wiele bardziej skomplikowana – kończy Main.










Komentarze
Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.