Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Przekaż Przekaż

Łukaszenka feministą? Rok Kobiet i inne ułudy białoruskiego reżimu

Białoruskie władze próbują zrobić z kobiety nadczłowieka według Nietzschego. Taka „nadkobieta” otrzymuje w zamian jedynie „życzliwe”, seksistowskie komplementy, rzadko wyróżnienia w pracy.

Kontekst

🌸 8 marca obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Kobiet. Na Białorusi święto to od lat jest wykorzystywane przez władze do promowania oficjalnej wizji kobiety jako matki, pracowniczki i lojalnej obywatelki państwa.

🇧🇾 W swoim noworocznym przemówieniu Alaksandr Łukaszenka ogłosił 2026 rok „Rokiem Kobiet”, zapowiadając program działań mających rzekomo wspierać Białorusinki.

⚖️ Jednocześnie według organizacji praw człowieka w białoruskich więzieniach wciąż przebywa ponad 160 kobiet uznawanych za więźniarki polityczne – wiele z nich trafiło tam po protestach przeciwko reżimowi w 2020 roku.

Walka

19 lutego Aleksander Łukaszenka ułaskawił 39-letnią ilustratorkę i więźniarkę polityczną Natalię Lewaję. Białorusinka przez pewien czas mieszkała w Polsce, prawdopodobnie przyjechała tuż po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny w Ukrainie. Jednak tęskniła za ojczyzną i postanowiła wrócić. W ramach przygotowań „zrekompensowała” białoruskim służbom kwotę, którą wcześniej przekazała na pomoc ofiarom protestów z 2020 roku i białoruskim ochotnnikom z Pułku Kalinouskaha w Ukrainie (w takich wypadkach zdarza się, że służby proszą o wpłatę tej samej sumy na białoruskie organizacji charytatywne). Miała nawet potwierdzające „zadośćuczynienie” zaświadczenie od białoruskiego KGB.

Mimo to kobietę zatrzymano na granicy. Wiosną 2024 roku skazano ją na sześć lat kolonii karnej za finansowanie organizacji ekstremistycznej oraz rzekome przygotowania do działań wojskowych za granicą. W rzeczywistości: za wspomniane przelewy. W styczniu 2026 roku była więźniarka polityczna Maryna Zołatawa poinformowała, że Lewaja zaszła w ciążę podczas jednego ze spotkań z mężem.

Czytaj także Łukaszenki i Trumpa handel ludźmi Paulina Siegień, Wojciech Siegień

Półtora miesiąca później służba prasowa Łukaszenki poinformowała, że Natalia została ułaskawiona, powołując się na „zasadę humanitaryzmu” i ciążę skazanej. Wspomniano również, że wcześniej zwróciła się ona z pisemną prośbą o ułaskawienie.

W telewizji państwowej pokazano nagrania, na których Natalia, ze łzami w oczach, spotyka się z matką i mężem. Miała na sobie różowy strój więzienny z żółtą naszywką – taką noszą osoby skazane z powodów politycznych. Propagandowa korespondentka stwierdziła, że Lewaja „sama skazała niemowlę na życie za kratami”.

W administracji Łukaszenki tak wyjaśniono decyzję o ułaskawieniu: „Mimo że przestępstwo popełnione przez skazaną należy do kategorii ciężkich, a skazana odbyła mniej niż połowę wymierzonej kary, głowa państwa podjęła pozytywną decyzję. Taki akt świadczy o miłosiernym podejściu do losu skazanej i jej rodziny” – powiedziała Wolha Czuprys, zastępczyni szefa Administracji Prezydenta.

Jak dotąd jest to jedyna historia, która realnie wpisuje się w ogłoszony wcześniej Rok Kobiet w Białorusi, choć nie została ujęta w oficjalnym planie.

Niespodzianka i reakcja w mediach

W swoim noworocznym przemówieniu Aleksander Łukaszenka ogłosił 2026 rok „rokiem kobiet”. Niektóre Białorusinki dziękowały mu w sieci za tę decyzję, ale feministki natychmiast dostrzegły w niej drugie dno.

Ogłoszenie Roku Kobiet w Białorusi było niespodzianką. – Kiedy czytam wypowiedzi przedstawicielek Białoruskiego Związku Kobiet, widzę, że niemal każda mówi, jaka to radość, że się tego nie spodziewały i nie wiedziały o planie Łukaszenki. Jeśli główna organizacja, która powinna bronić interesów kobiet, o niczym nie miała pojęcia, to skąd właściwie wzięła się ta decyzja? – mówi medioznawczyni i badaczka genderowa Iryna Sidorskaja.

Pierwsze, co przychodzi do głowy, to bezpieczeństwo demograficzne: władza próbuje motywować kobiety do rodzenia dzieci, podkreślając znaczenie macierzyństwa. Jednocześnie, w obliczu niedoboru siły roboczej, zachęca do robienia kariery.

– Ale głównym powodem może być trauma Łukaszenki po wydarzeniach z 2020 roku. Widział, że wiele kobiet wystąpiło przeciwko niemu i nie chce go widzieć jako prezydenta. Wcześniej postrzegał siebie jako „prezydenta kobiet” i wierzył, że Białorusinki go popierają – uważa Sidorskaja.

Protesty z 2020 roku rzeczywiście zostały zapamiętane jako mające silną kobiecą reprezentację. Zaczęły się, gdy Swiatłana Cichanouska złożyła wniosek do Centralnej Komisji Wyborczej, by kandydować na prezydenta w zastępstwie za swojego męża, uwięzionego Siarhieja, a następnie połączyła siły ze sztabami Wiktara Babaryki (również uwięzionego i reprezentowanego przez żonę, Maryję Kalesnikawą) oraz Waleryja Capkały, który ze względu na prześladowania wyjechał za granicę, także reprezentowanego przez żonę, Wieranikę Capkałę. Pokojowy kobiecy protest 12 sierpnia oraz kolejne demonstracje stały się jednym z najważniejszych medialnych symboli tych wydarzeń.

– Moim zdaniem głównym celem jest przepisanie wizerunku białoruskiej kobiety. Nie jako uczestniczki protestów pod biało-czerwono-białą flagą, lecz jako lojalnej obywatelki, oddanej państwu i osobiście Łukaszence, aktywnej, ale tylko w granicach wyznaczonych przez władzę – uważa Sidorskaja.

Czytaj także Śmierć „zbędnych” Rosjan, ukraińska demografia i sztuczna ryba z Białorusi Paulina Siegień

Symboliczny charakter tej polityki pokazało spotkanie w fabryce Planar, gdzie Łukaszenka udzielił kobietom „porady kosmetycznej”: „Najlepszy miód dla urody to łopata w ręce i odśnieżanie. […] Wtedy zawsze będziecie młode i piękne, pożądane przez nas, facetów”.

W odpowiedzi organizacje prorządowe publikowały na TikToku nagrania kobiet odśnieżających w futrach, a nawet na obcasach.

Wiele mówi to o tym, jak władza postrzega kobiety. Nie jako podmiot polityczny, lecz element lojalnego, kontrolowanego wizerunku państwa. Warto tu przypomnieć „arbuzowy desant”, czyli grupę młodych dziewczyn, które w dzień zbierają z Łukaszenką warzywa w jego ogrodach, a wieczorem siedzą obok niego niczym paprotki na publicznych wydarzeniach. O żonie samego przywódcy Białorusi wszyscy już zapomnieli. O tym, że jego najsłynniejszy syn pochodzi od innej kobiety, nikt głośno nie mówi.

Anonimowe kobiety w białoruskich więzieniach

Według Centrum Obrony Praw Człowieka „Wiasna” na dzień 20 lutego 2026 roku 166 białoruskich kobiet uznawanych jest za więźniarki polityczne.

Wśród nich pozostało już niewiele medialnych nazwisk. W ramach amerykańsko-białoruskiego dialogu z kolonii wyszło kilkaset osób, w tym znana działaczka opozycyjna Maryja Kalesnikawa. Większość pozostających w więzieniach to kobiety, które – jak Natalia Lewaja – robiły wpłaty na rzecz ofiar przemocy policyjnej, uczestniczyly w protestach lub zostawiały niemiłe reżimowi komentarze w sieci.

Maria Kalesnikawa została uwolniona 13 grudnia 2025 roku. 19 miesięcy z 5 lat niewoli spędziła w izolatce. W celi, jak mówi, była tylko zimna woda. Gorący prysznic przysługiwał raz w tygodniu. Pobudka o piątej rano, cisza nocna o dziewiątej wieczorem. Niemal zmarła przez chorobę wrzodową, której nabawiła się już w kolonii. Po badaniu kontrolnym medycy więzienni postanowili zadzwonić po karetkę i Marię natychmiast zoperowano.

Podkreśla, że jest wdzięczna za wezwanie pomocy, bo w białoruskich więzieniach nie jest to standardem. Artysta Aleś Puszkin również doznał pęknięcia wrzodu żołądka i zmarł w szpitalu latem 2023 roku – reakcja nastąpiła zbyt późno.

Kobiety, które opuszczają kolonię, opowiadają o znęcaniu, prowokacjach i presji psychologicznej za strony administracji . Niemal za każde wykroczenie trafia się do lodowatych izolatek.

Ani ułaskawienie, ani wyjście po zakończeniu wyroku nie oznaczają pełnej wolności. Kobiety, wpisane są na listy „ekstremistów” czy nawet „terrorystów”, napotykają liczne ograniczenia, na przykład przy operacjach finansowych (w tym w otwieraniu kont i dokonywaniu przelewów) oraz trudności ze znalezieniem pracy.

Matka i pracowniczka

Jaka zdaniem białoruskiej propagandy powinna być kobieta?

– To przede wszystkim matka, odpowiedzialna za rodzinę i minimum trójkę dzieci. Prawie nie mówi się o roli mężczyzn w wychowaniu. Odpowiedzialność spoczywa głównie na kobietach – odpowiada Iryna Sidorskaja.

Kobieta ma też być pracownicą – ale nie kierowniczką. Wśród osób pracujących w Białorusi mężczyźni stanowią mniejszość. Istnieją całe sektory zdominowane przez kobiety, na przykład w medycynie (około 75 proc. lekarzy i 95 proc. pracowników medycznych), w pedagogice (87 proc.) czy sektorze socjalnym (97 proc.). Zazwyczaj są to słabo opłacane, a jednocześnie wymagające zawody.

Czytaj także Granice otwarte, a Poczobut w więzieniu, czyli otwórzmy się na reżim Paulina Siegień

– Państwo jest zainteresowane tym, by kobiety pracowały, ponieważ wiele rodzin nie może utrzymać się tylko z pensji mężczyzny – tłumaczy Sidorskaja.

Można odnieść wrażenie, że białoruskie władze próbują zrobić z kobiety nadczłowieka według Nietzschego. Taka „nadkobieta” otrzymuje w zamian jedynie „życzliwe”, seksistowskie komplementy, rzadko wyróżnienia w pracy.

– Nie chodzi o to, co państwo może zrobić dla kobiet, lecz o to, co kobiety powinny zrobić dla państwa – podkreśla ekspertka.

Kobiety w białoruskiej polityce

Białoruska propaganda lubi chwalić się tym, że w światowych rankingach równości płci państwo znajduje się dość wysoko. Według zestawienia ONZ w 2023 roku Białoruś zajmowała 28. miejsce spośród 186 krajów pod względem reprezentacji kobiet w parlamencie (40 proc.).

Białoruscy analitycy zauważyli jednak, że na początku 2025 roku udział kobiet w obu izbach parlamentu spadł do 32,4 proc. To wciąż więcej od średniej światowej (26,5 proc.) i europejskiej (31 proc.). Trzeba jednak pamiętać, że parlament w dużej mierze składa się z lojalnych wobec reżimu osób. Udział kobiet na stanowiskach ministrów, wiceministrów oraz w kierownictwie państwowych instytucji wyniósł zaledwie 17 proc. W chwili powstawania badania tylko jedno ministerstwo z 24 było kierowane przez kobietę. W 2023 roku i ona została odwołana ze stanowiska.

Kobiety nie kierują wielkimi przedsiębiorstwami ani organizacjami. Nie ma ich nigdzie, gdzie są zasoby i realne możliwości samodzielnego działania.

Czytaj także Cichanouska: Walka o wolną Białoruś trwa. Nic się nie skończyło Paulina Siegień

Natalia Kaczanawa – twarz Roku Kobiet

Za powodzenie Roku Kobiet w Białorusi odpowiedzialna jest Natalia Kaczanawa. Piastuje ona stanowisko przewodniczącej izby wyższej białoruskiego parlamentu. W obecnej hierarchii jest osobą, która w razie niedyspozycji prezydenta objęłaby władzę w państwie. Jednocześnie uważa, że „prezydentem Białorusi powinien być mężczyzna”.

Kaczanawa jest typowym przykładem kobiety z czasów ZSRR: pochodzi z małej miejscowości i budowała karierę w lokalnej administracji, by nagle awansować na wysokie stanowisko państwowe. Jak uważa politolog Waleryj Karbalewicz, jej sukces wynika z „bezosobowości, braku talentu publicznego oraz posłuszeństwa”.

Kaczanawa zapowiada plan obejmujący 61 działań w obszarach kształtowania marki białoruskiej kobiety, kobiecego zdrowia, kobiecej przedsiębiorczości oraz wsparcia w rozwoju, edukacji, w trudnych sytuacjach itp.

Niedawno w wywiadzie dla jednej z czołowych białoruskich gazet propagandowych wymieniła osiągnięcia obecnego rządu w zakresie zdrowia i praw kobiet.

Czytaj także Obrotowy Łukaszenka, czyli komu kłania się Mińsk Paulina Siegień i Wojciech Siegień

Otóż od 2025 roku w Białorusi wprowadzono bezpłatne szczepienia nastolatek przeciwko HPV. Pierwszą dawkę, według władz, otrzymało 75 proc. dziewcząt. W tym roku planowane jest również wprowadzenie bezpłatnej drugiej próby in vitro (pierwsza jest bezpłatna od czterech lat). Kaczanawa wspomniała też o uruchomieniu dedykowanego kobietom projektu „Ręka Pomocy”, który obejmie pomoc medyczną, psychologiczną i prawną oraz stały kontakt z opiekunem.

Podczas słynnego spotkania w fabryce Planar Łukaszenka, oprócz dawania porad dotyczących pracy z łopatą, mówił też, jak widzi Rok Kobiet: należy tak go zorganizować, aby został zapamiętany, a raz w miesiącu w miejscach pracy i instytucjach powinny odbywać się wydarzenia poświęcone kobietom.

Po miesiącu bez planu „z góry” instytucje państwowe włączyły się w organizację wydarzeń poświęconych kobietom, wręczanie nagród i prowadzenie lekcji o kobietach w szkołach do 8 marca. Co potem?

Jakich tematów Rok Kobiet nie uwzględni?

Do realnych problemów Białorusinek należą m.in.: niewielka reprezentacja kobiet na stanowiskach kierowniczych, luka płacowa (około 28 proc.), „szklany sufit” na rynku pracy, brak skutecznej ochrony przed przemocą domową.

W styczniu do omawianych tematów dołączył dostęp do aborcji. Obecnie jest ona legalna do 12. tygodnia ciąży, ale pojawiły się propozycje wprowadzenia zakazu w prywatnych klinikach – „jakość konsultacji przedaborcyjnej” jest rzekomo gorsza niż w placówkach państwowych. Minister zdrowia Alaksandr Chadżajeu twierdzi, że po konsultacji decyzję o aborcji zmienia do 20 proc. pacjentek prywatnych i 35-40 proc. pacjentek państwowych ośrodków medycznych.

Czytaj także Po co Trumpowi Białoruś? Wojciech Siegień, Paulina Siegień

Wolha Szpileuskaja, kierowniczka Białoruskiego Związku Kobiet, powiedziała ostatnio w programie telewizyjnym, że nikt nie zwrócił się do organizacji z problemem przemocy domowej. Według Iryny Sidorskiej oznacza to jedynie, że organizacji tej nikt nie ufa.

– Białoruski Związek Kobiet, podobnie jak inne pseudospołeczne organizacje, pełni przede wszystkim funkcję ideologiczną. Pokazuje, że istnieje, ale w rzeczywistości jest tylko instrumentem władzy, realizującym projekty w jej interesie. Nie broni praw kobiet, lecz tworzy iluzję, że ich interesy są reprezentowane i że państwo się o nie troszczy.

Łukaszenka zawetował ustawę dotyczącą przemocy domowej jeszcze w 2018 roku. Istniejące wówczas organizacje pozarządowe, które pomagały ofiarom, zostały zlikwidowane w 2021 roku. Niektóre aktywistki działają obecnie w ukryciu.

Skarżenie się na różne problemy – np. na TikToku – stało się niebezpieczne, nawet jeśli dotyczą one kwestii niezwiązanych wprost z polityką, np. kolejek do lekarzy czy wysokich opłat czynszowych.

To samo dotyczy Roku Kobiet. Już teraz można przewidzieć, że nie będzie on poświęcony realnemu rozwiązywaniu problemów Białorusinek, lecz Łukaszence, w celu kształtowania jego własnej wersji rzeczywistości.

**
Julia Aleksiejewa – reporterka i dokumentalistka.

Komentarze

Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
Komentarze w treści
Zobacz wszystkie