Mogłyście przegapić pierwsze biennale sztuki w Bucharze, które odbyło się we wrześniu minionego roku. Nie przegapiła go jednak Anna Gzubicka, która odwiedziła miasto na Jedwabnym Szlaku i na łamach NEW opowiada o artwashingu w służbie dobrego PR Uzbekistanu.
Również w NEW ukazał się w tym tygodniu tekst Agnieszki Pikulickiej-Wilczewskiej, która opisuje, jak Kirgistan, dotychczas jedyne postsowieckie państwo Azji Centralnej z szansami na demokratyzację, stał się beneficjentem rosyjskiej wojny przeciwko Ukrainie i zwrócił się ku autorytaryzmowi oraz wywiad Tomka Otockiego z aktywistką Zhanar Sekerbajewą, która otwarcie mówi o tym, co oznacza wprowadzenie w Kazachstanie nowelizacji do ustaw zakazujących tzw. „propagandy LGBT”.
„Bardzo duży wpływ na Kazachstan ma prezydentura Donalda Trumpa, a jeszcze większy – rządy Władimira Putina, z ich ruchami antygenderowymi. Nasz rząd płynie z tym prądem i próbuje go wykorzystać do legalizacji zachowań przestępczych, wręcz bandyckich. Doprawdy nie wiem, po co mamy kopiować te haniebne wzorce ustanowione przez białych, uprzywilejowanych mężczyzn” – mówi Sekerbajewa.
Każdy z tych tekstów jest o czym innym, ale łączy je kierunek transformacji opisywanych państw, wpływy Rosji i prowadzonej przez nią wojny, dzięki której państwa Azji Centralnej wzbogaciły się, służąc jako huby importowe do omijania sankcji.
Ukraina nawiązuje kontakt z białoruską opozycją
Wołodymyr Zełenski po raz pierwszy spotkał się ze Swiatłaną Cichanouską. Okazją stała się wizyta w Wilnie na obchodach rocznicy powstania styczniowego. Wedle słów doradcy Cichanouskiej Denisa Kuczynskiego, rozmowa toczyła się dwujęzycznie – Cichanouska mówiła po białorusku, Zełenski po ukraińsku, bez żadnych rosyjskich wtrętów, chociaż dla obojga to rosyjski jest pierwszym językiem.
Ale nie na tym polegała waga tego spotkania. Zełenski i ukraińskie władze wcześniej grzecznie ignorowały emigracyjną białoruską opozycję z Cichanouską na czele. Mimo że ze strony białoruskich sił demokratycznych padały często deklaracje o chęci współpracy i gotowości do rozmów, mimo że Białorusini, którzy uciekali ze swojego kraju po 2020 roku, okazują pełne wsparcie dla walczącej Ukrainy, mimo że na froncie po ukraińskiej stronie w pułku im. Konstantego Kalinowskiego, czyli pochowanego w Wilnie bohatera spotkania styczniowego, walczą białoruscy ochotnicy, to Kijów nie szukał kontaktów i zbliżenia z tym środowiskiem. Najprościej było to wytłumaczyć tym, że poza wyrazami wsparcia białoruska opozycja nie ma nic do zaoferowania Ukrainie. Kijów wolał się więc dystansować od Cichanouskiej i innych polityków na emigracji, by nie antagonizować ostatecznie Łukaszenki i zachować kanały kontaktu z Mińskiem.
Jednak tym razem, podczas swojego wystąpienia w Wilnie Zełenski mówił głównie o Białorusi, o straconych szansach powstania 2020 roku, o Europie, która nie pomogła Białorusinom, o szpicu Łukaszenki, który ma więcej praw niż naród białoruski. Skąd ta zmiana? Może Ukraińcy wiedzą coś, czego my nie wiemy? Może spotykając się ze znienawidzoną i pogardzaną przez Łukaszenkę Cichanouską, Zełenski chciał dać satrapie, puszącemu się udziałem w „radzie pokoju” Trumpa małego prztyczka w nos?
Poza tym szefem biura prezydenta Ukrainy został Kiryło Budanow, dotychczas dowódca wywiadu wojskowego. W tej roli Budanow miał utrzymywać kontakty ze służbami białoruskimi. Generalnie uważa się, że nowy szef biura Zełenskiego jest bardziej zainteresowany tym kierunkiem niż jego poprzednik Andrij Jermak. Przepytani przez białoruski portal Zerkalo eksperci są zgodni, że ostatnie gesty i wypowiedzi Zełenskiego na temat Białorusi to miód na serce białoruskiej emigracji. Ale ta emigracja niewiele może Ukrainie dać, nie dysponując realną władzą w kraju.
Domy, do których wraca wojna
Tymczasem w Irkucku, czyli w Rosji, weteran wojny przeciwko Ukrainie – Putin nazywa ich nową elitą – z nożem wszedł do schroniska dla ofiar przemocy domowej. Od pewnego czasu przebywała tam jego żona z siedmioletnim synem, których rzeczony weteran terroryzował po powrocie z frontu. Weteran wziął jako zakładniczkę jedną z kobiet, które również przebywały w schronisku, z relacji mediów wynika, że ta kobieta, matka dwójki dzieci, zaprzyjaźniła się z jego żoną. Mężczyzna zabrał ją do siebie do mieszkania. Rosyjska policja przez kilka godzin prowadziła negocjacje w sprawie uwolnienia kobiety, ale weteran poddał się dopiero po tym, jak zabił zakładniczkę.
Słuchaj podcastu
Nowaja Gazieta Europe w swoim specjalnym projekcie „Dom, do którego przyszła wojna” zbadała i policzyła przestępstwa popełnione przez powracających z wojny żołnierzy. Ich liczba rośnie lawinowo, w miarę jak trwa wojna. W 2022 roku takich przestępstw, liczonych na podstawie wyroków sądów, było „zaledwie” 350. W 2023 – 2,5 tysiąca. W 2024 – 4,7 tys. Za poprzedni rok nie ma jeszcze pełnych danych.



























Komentarze
Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.