Narkopolityka

Nie bójmy się zmian

Klimat wokół polityki narkotykowej się zmienia, także w Polsce, choć czynni politycy wciąż jeszcze boją się powiedzieć wprost, że musimy porzucić kosztowną i nieskuteczną "wojnę z narkotykami".

Projekt zmiany ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii autorstwa ekspertów Polskiej Sieci Polityki Narkotykowej (Jacka Charmasta, Mateusza Klinowskiego i Agnieszki Sieniawskiej), złożony dzisiaj w Sejmie przez posłów Parlamentarnego Zespołu ds. Racjonalnej Polityki Przeciwdziałania Narkomanii, to przemyślana i wyważona propozycja. Nie zawiera kontrowersyjnych zapisów i nie wprowadza rewolucji. Trudno znaleźć racjonalne powody, dla których projekt ten mógłby zostać zakwestionowany – jest korzystny dla obywateli, służb państwowych oraz budżetu. Wbrew pozorom również politycznie nie jest skazany na klęskę.

Proponowane zmiany dotyczą leczenia substytucyjnego, medycznego zastosowania marihuany oraz tabeli wartości granicznych. Leczenie substytucyjne to procedura medyczna finansowana przez NFZ. Obecnie jej uruchomienie jest kosztowne i wymaga zgromadzenia dużej liczby pacjentów. Projekt zakłada możliwość uruchamiania programu przez lekarzy psychiatrów, a nie tylko wyspecjalizowane ZOZ-y. Ma to ułatwić prowadzenie terapii substytucyjnej w mniejszych miejscowościach, z których chorzy musieli dotychczas dojeżdżać do dużych miast.

Szeroko opisywane problemy z programem metadonowym na Pomorzu obnażyły patologie tego skostniałego i kosztownego systemu. Konieczne są więc zmiany, tym bardziej że obecna sytuacja niewiele ma wspólnego z artykułem 68 Konstytucji RP, o równym dostępie do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych.  

Leki zawierające marihuanę lub substancje czynne z niej pochodzące są dostępne w kilku krajach UE, pojawią się więc lada moment także w Polsce. Lecznicze właściwości marihuany są faktem; znajduje ona coraz to nowe zastosowania. Autorzy projektu proponują, żeby wykreślić żywicę i ziele konopi z grupy IV-N (środki podlegające zaostrzonej kontroli) w wykazie środków odurzających i psychotropowych i umożliwić ich hodowlę w celach medycznych. Pozwoliłoby to skończyć ze sprzecznym traktowaniem tych substancji – raz jako zabronionych środków odurzających, a innym razem jako podlegających kontroli składników leków. Szczegóły dotyczące dopuszczalności hodowli zostałyby ustalone w rozporządzeniu ministra sprawiedliwości. Podobnym regulacjom podlega już teraz hodowla maku oraz konopi włóknistych, więc i w tym przypadku nie są to zmiany wychodzące poza stosowane praktyki.

Nałożenie na Ministerstwo Sprawiedliwości obowiązku opracowania tabeli wartości granicznych, pozwalającej m.in zdefiniować, czym jest „niewielka ilość” narkotyków, może się wydawać najbardziej kontrowersyjną propozycją projektu. Jak jednak pokazują doświadczenia innych krajów (Czechy, Niemcy), takie dookreślenie jest niezbędne dla policji i wymiaru sprawiedliwości. Pozwala bowiem zapobiec niepotrzebnemu chaosowi i kolejnym aresztowaniom za „pół grama”. Z tym, że lepiej uchwalić mądre i precyzyjne prawo, niż eksperymentować na ludziach, powinni się zgodzić nawet najtwardsi konserwatyści.

Minister sprawiedliwości Jarosław Gowin i jego poprzednik, Krzysztof Kwiatkowski, proponują, żeby dać czas niedawno uchwalonej nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Faktycznie – pół roku obowiązywania prawa to zdecydowanie za mało, żeby ocenić jego skuteczność. Pośrednio przyznają jednak w ten sposób, że zmiany polegające na odejściu od karania za posiadanie „nieznacznych ilości” narkotyków to pożądany kierunek. A nowy projekt jest właśnie uzupełnieniem i doprecyzowaniem nowelizacji, która weszła w życie. Niektóre postulaty, takie jak tabela wartości granicznych, pojawiały się już podczas prac nad obowiązującą wersją ustawy.

Kto poprze projekt Polskiej Sieci Polityki Narkotykowej? Wydaje się, że Ruch Palikota i SLD nie powinny mieć z tym problemu. Być może ujawni się też zepchnięte do defensywy lewe skrzydło Platformy Obywatelskiej. Z resortu sprawiedliwości i prokuratury docierają sygnały, że są tam ludzie rozumiejący, iż restrykcyjne prawo bywa szkodliwe społecznie, czego dobrym przykładem może być stopniowe odchodzenie od karania więzieniem rowerzystów znajdujących się pod wpływem alkoholu.

Klimat wokół polityki narkotykowej się zmienia, choć czynni politycy wciąż jeszcze boją się powiedzieć wprost, że musimy porzucić kosztowną i nieskuteczną „wojnę z narkotykami”.  Takie podejście ma jednak wielu zwolenników wśród byłych polityków; żartobliwie określa się to zjawisko mianem Post-Retirement Drug Policy Enlightenment Syndrome (Syndrom Emerytalnego Oświecenia ws. Polityki Narkotykowej). Światowa Komisja ds. Polityki Narkotykowej składa się z wielu byłych szefów państw, ostatnio dołączył do nich Aleksander Kwaśniewski.

Zaproponowany przez Polską Sieć Polityki Narkotykowej projekt jest ustawowym wyrazem zmian w podejściu do polityki narkotykowej, jakie zaszły w ostatnim czasie w świadomości społecznej. Jest szansa, że – podobnie jak ostatnia nowelizacja – zostaną zaakceptowane nawet w obecnym, konserwatywnym układzie politycznym.

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Zamknij