Zdrowie

Jak być zdrowym gejem w Polsce?

Tomasz Raczek

W Holandii działa Centrum Zdrowia Seksualnego, gdzie większość gejów regularnie przychodzi się badać. Badania są darmowe, powszechne i nie budzą żadnych kontrowersji. A jak być zdrowym gejem w Polsce?

Tomasz Raczek: Dlaczego w ogóle mówimy o tym, jak być zdrowym gejem? Czy gejom jest trudniej być zdrowymi? Są w jakiejś specyficznej sytuacji?

Robert Kowalczyk: W tej populacji są trochę inne parametry zdrowotne. Przykład? Jest więcej osób, które chorują na depresję, niż w populacji ogólnej. O wiele więcej osób cierpi na zaburzenia lękowe, o wiele wyższe jest prawdopodobieństwo samobójstwa i też częściej pojawiają się uzależnienia. Nie wynika to może z samej orientacji, ale przede wszystkim z warunków, w których przedstawiciele tej orientacji funkcjonują. Skutkiem wyższego poziomu lęku i depresji jest większa liczba używek – to element samoleczenia.

Czy to oznacza, że geje czy lesbijki są w związku ze swoją orientacją bardziej narażeni na depresję? Przecież choroby psychiczne są poniekąd uwarunkowane genetycznie?

RK: Nie do końca tak jest. Mamy wiele modeli wyjaśniających przyczyny depresji. Bardzo teraz modne jest pojęcie „stresu mniejszościowego”. Jego efektem, a właściwie całego spektrum czynników z nim związanych, jest właśnie większa skłonność do depresji. Z perspektywy medycznej ma to bardzo duży wpływ również na zdrowie seksualne. Pamiętajmy, że w Polsce według badań Rzecznika Praw Obywatelskich 75% populacji LGBTQIA nie informuje swojego lekarza o orientacji.

Tomasz Raczek, fot. Agata Kubis

Czy można zatem powiedzieć, że w krajach bardziej postępowych „światopoglądowo” geje są zdrowsi? W Holandii jest w porządku, w Polsce jest gorzej, a w Rosji to już w ogóle jest dramat – czy tak to wygląda?

Michał Jóźwiak: Geje na Zachodzie mają na pewno o wiele więcej możliwości sięgania po pomoc. Na szerszą skalę prowadzona jest profilaktyka. Więcej jest też takich akcji jak nasza dzisiejsza debata. Fundacja Edukacji Społecznej, gdzie pracuję jako psychoterapeuta, zaczęła od projektu Centrum Pomocy dla osób nadużywających substancji psychoaktywnych i nagle okazało się że wśród naszych pacjentów jest bardzo dużo mężczyzn homoseksualnych, którzy mają problem z narkotykami.

Ale czy nie jest też tak, że geje, rzadziej lesbijki, są bardziej narażeni na zakażenia chorobami przenoszonymi drogą płciową? Czy matka, która ma syna geja, powinna się liczyć z faktem, że jest większe ryzyko, że jej syn zakazi się kiłą, HIV czy HCV, niż gdyby był heteroseksualny? Czy z zachowań i sposobu bycia – nie mówimy tu o genetyce czy presji państwa – wynika większa podatność na choroby przenoszone drogą płciową?

RK: Faktycznie, z badań wynika, że o lesbijkach nie myśli się właściwie w kontekście profilaktyki ryzykownych zachowań seksualnych i wynikających z nich konsekwencji zakażeń. Nie mają penisa, więc właściwie z tych działań są wyłączone. Przekłada się to również na poziom wiedzy o infekcjach w tej grupie. W przypadku gejów mamy z kolei do czynienia z tendencją do traktowania ich jako bardziej rozwiązłych i przez to narażonych na „ten HIV”. Takie przeświadczenie, utrzymujące się również w samej grupie, może się przyczyniać do sytuacji, kiedy osoba godzi się na bardzo ryzykowne zachowania, ponieważ uważa, że takich zachowań się od niej oczekuje. I robi to z chęci posiadania relacji, a nie z realnej potrzeby ryzykownego seksu. Wtedy tendencja do przekraczania granic też jest o wiele większa.

Combo, czyli o co chodzi z tym chemseksem

A nie jest to związane z używaniem substancji?

Chemseks jest sposobem inicjacji w środowisku. Badania, które prowadzimy w Fundacji Edukacji Społecznej, pokazały nam pewien schemat inicjacji geja, który przyjeżdża do dużego miasta i chce kogoś poznać. Co robi? Włącza aplikację i nagle czuje się częścią społeczności, ma mnóstwo potencjalnych partnerów seksualnych.

Szymon, ty mieszkasz w Amsterdamie. Widzisz różnicę między życiem geja w Holandii i w Polsce?

Szymon Adamczak: W Holandii geje mają więcej praw i wolności. Działa Centrum Zdrowia Seksualnego, gdzie większość gejów regularnie przychodzi się badać. To jest darmowe, powszechne i nie budzi żadnych kontrowersji. Badanie się jest wręcz w dobrym tonie. Jak w wynikach coś wyjdzie, dostajesz tabletki, informujesz partnera lub partnerów, i nikogo to nie dziwi. Proste mechanizmy, dostępne dla każdego. Ważne jest też, że PrEP jest ogólnie dostępny i refundowany.

To jest inna mentalność społeczna. Holandia w latach 80. przeżyła ogromny kryzys opioidowy, ludzie umierali na ulicach od przedawkowania heroiny. W związku z tym pojawił się też ogromny problem z HIV i AIDS. Państwo musiało reagować, społeczeństwo od tego czasu jest zorientowane na zdrowie publiczne. Mniejsza jest rola Kościoła, ideologię zastępuje wiedza naukowa. Holandia jest też krajem, który ma bardzo dobrze rozpoznaną scenę narkotykową, ludzie tam wiedzą, jak brać substancje psychoaktywne, żeby nie zrobić sobie i innym krzywdy. Holandia jest największym producentem ecstasy na świecie, tam jest po prosu inna kultura narkotykowa.

Geje na bruk, Biblia w dłoń. Polska według Zofii Klepackiej

Padło tutaj hasło PrEP. Powinniśmy teraz wyjaśnić, co to jest ten PrEP i czy to dobry pomysł, żeby go stosować.

Łukasz Łapiński: To jest bardzo dobry pomysł. Światowa Organizacja Zdrowia w tym momencie mówi, że to jest jedna z najważniejszych metod profilaktyki, oczywiście obok stosowania prezerwatywy oraz leczenia osób żyjących z HIV.

Ale co to dokładnie jest?

ŁŁ: Jest to lekarstwo, tabletki, które mogą być stosowane w sposób ciągły (codziennie jedna tabletka) lub doraźny (przed planowaną sytuacją ryzykowną, 2 do 24 h, i później, 24 i 48 godzin po 1 tabletce). Powodują, że osoba, która je przyjmuje, może uniknąć zakażenia HIV. Wszystkie światowe badania mówią, że dla mężczyzn PrEP doraźny jest tak samo skuteczny jak PrEP ciągły. Natomiast jeśli chodzi o kobiety, to żeby profilaktyka zadziałała, muszą stosować PrEP ciągły. We Wrocławiu mamy kilka kobiet, które stosują taką profilaktykę.

WHO podaje, że skuteczność jest praktycznie stuprocentowa. A te przypadki, kiedy doszło do zakażenia na PrEP, wynikały z niewłaściwego przyjęcia leku. W miastach, gdzie PrEP jest stosowany na dużą skalę i refundowany, liczba zakażeń HIV w populacji MSM (mężczyzn uprawiających seks z mężczyznami) spada średnio o około 40%. Obawą przed PrEP było to, że nie chroni przed innymi zakażeniami przenoszonymi drogą płciową. Jednak to się nie potwierdziło, bo osoba przyjmująca lek jest w systemie medycznym, który również nakłada na nią obowiązek regularnych badań. Wytyczne Polskiego Towarzystwa Naukowego AIDS rekomendują PrEP już od 2015 roku, w Polsce każdy lekarz może przepisać lek. Koszt opakowania 30 tabletek to ok. 100 zł. Warto wejść na stronę www.prep.edu.pl, gdzie znajdują się wszystkie informacje.

[List] Byłem narodowcem, jestem gejem

MJ: To jest też trochę odpowiedź na pytanie „jak być w Polsce zdrowym gejem?”. Trzeba dać się wciągnąć do systemu. Pozwolić sobie na branie PrEP, regularnie się badać i korzystać z pomocy i wsparcia, gdy pojawią się problemy natury psychicznej.

ŁŁ: Problem jest też taki, że w Polsce nie ma już praktycznie od wielu lat poradni wenerologicznych. Dermatolodzy nie chcą się zajmować tym tematem, bo jak się ma do wyboru botoks albo wenerologię, to wybór staje się raczej oczywisty. Natomiast lekarze zajmujący się chorobami zakaźnymi nie mają na to kontraktów w ramach NFZ. Dlatego dobrym rozwiązaniem jest włączenie się do takiej poradni, która oferuje kompleksową pomoc w związku z wejściem na PrEP.

Gdzie i jak takie miejsca znaleźć?

MJ: Z myślą o takich właśnie pytaniach powstała platforma www.meskiebranie.pl. Stworzyliśmy takie miejsce, żeby żaden gej w Polsce nie został już bez pomocy. Każda osoba zainteresowana tematem PrEP, PEP, badań na STI czy anonimowego testowania HIV otrzyma tam informacje i wsparcie. Warto podkreślić, że ten projekt zbiera najlepszych specjalistów ze wszystkich polskich województw, na co dzień zajmujących się prawami osób LGBTQIA, zdrowiem seksualnym czy uzależnieniami wśród osób nieheteronormatywnych. Przez platformę będzie można się z nimi bezpośrednio skontaktować.

Egzorcyzmy i piłka nożna nie zmienią orientacji seksualnej

A co jeśli przyjdziemy do lekarza, który podpisał tzw. klauzulę sumienia, a my poprosimy go o PrEP? Jakie to może mieć dla nas konsekwencje? Na co się narażamy?

MJ: Przede wszystkim na kolejny objaw homofobii. Na kolejną sytuację, która może być dla nas traumatyczna i z którą ciężko sobie poradzić. Dlatego zanim zdecydujemy się na odwiedzenie przypadkowego gabinetu lekarza, psychiatry czy psychoterapeuty, warto napisać do lidera lub liderki meskiebranie.pl i dowiedzieć się, gdzie najlepiej pójść, żeby sobie tego oszczędzić. Ważne jest też, żeby dać znać, jeśli już spotkaliśmy się z taką homofobią, będzie to cenna informacja dla kolejnych szukających pomocy osób nieheteroseksualnych. Pamiętajmy, że geje w Polsce to w większości mężczyźni, którzy wzrastali w bardzo homofobicznym otoczeniu – cały czas w jakimś lęku, w ukryciu, w ciągłym niepokoju.

ŁŁ: Po to wraz z kolegami z Wrocławia przygotowaliśmy rekomendacje na temat PrEP dla lekarzy. Od początku chodziło o to, żeby jak najwięcej osób miało dostęp do recept na PrEP w ramach NFZ. Oczywiście wspaniale byłoby, gdyby każdy trafiał do miejsca przyjaznego i kulturowo wrażliwego, ale kogo na to stać? O ile jeszcze we Wrocławiu zamykamy pakiet badań w kwocie 50 zł, to w Warszawie jest to już ponad 200 zł. Do tego dochodzi jeszcze opłata za lek. To może ludzi zniechęcać, dlatego potrzebujemy edukować lekarzy pierwszego kontaktu – kompendium wiedzy są wytyczne Polskiego Towarzystwa Naukowego AIDS.

Homofobia zabija po cichu

czytaj także

Homofobia zabija po cichu

Cecylia Jakubczak

RK: Ja tu widzę jeszcze jedno zagrożenie związane z ekskluzywnością tych „centrów PrEP”. Tworzymy elitarne getta dla gejów, których stać na PrEP, a to jest bardzo złe zjawisko. Pogłębiające tylko stereotypy: jak chce PrEP, to jest gej, jak jest gej, to ma HIV. To bardzo zły kierunek. Takie usługi powinny być ogólnie dostępne w ramach NFZ.

ŁŁ: Dokładnie, dlatego my zawsze podkreślamy, że u nas we Wrocławiu cały czas pojawiają się nowe kobiety zainteresowane PrEP, a te, które korzystają z profilaktyki przedekspozycyjnej, są z niej bardzo zadowolone. Są osoby, które np. w momencie wyjazdu na wakacje zgłaszają się po PrEP, co jest dowodem odpowiedzialności, a nie rozwiązłego trybu życia. Jeszcze raz podkreślam, że światowe i polskie badania wykazały, że nie ma żadnej korelacji pomiędzy przyjmowaniem tego leku i podejmowaniem większej liczby ryzykownych kontaktów seksualnych.

Szczepionka na HIV? To możliwe!

czytaj także

A czy PrEP ma jakieś działania uboczne?

ŁŁ: Jak każdy lek. Ponieważ jest to ten sam lek, który przyjmują pacjenci żyjący z HIV, ma podobne skutki uboczne. Może powodować niewydolność nerek czy osteoporozę. Jednak w farmakoterapii zawsze patrzymy na współczynnik ryzyko – korzyść a korzyść – ryzyko. Możemy albo stosować PrEP z minimalnym prawdopodobieństwem niewydolności nerek czy złamania, albo nie stosować i obserwować wciąż rosnącą liczbę zakażonych.

RK: Dla mnie negatywnym skutkiem ubocznym może być rezygnacja z prezerwatywy i narażanie się na kolejne infekcje przenoszone drogą płciową.

ŁŁ: Naprawdę? Z moich obserwacji wynika, że PrEP jest raczej dodatkową formą zabezpieczenia i idzie w parze z prezerwatywą. Natomiast to, co mnie najbardziej przekonuje, to pacjenci, którzy przychodzą i mówią, że w końcu odzyskali radość z życia seksualnego.

Czy to przełom dla mężczyzn uprawiających seks z mężczyznami?

Pogadaliśmy już o profilaktyce HIV, więc teraz przejdźmy do mocniejszych tematów. Powiedzcie mi tak „po bożemu”, co to jest ten „chemseks”?

ŁŁ: To seks pod wpływem środków psychoaktywnych. Bierze się je tuż przed kontaktem seksualnym lub w jego trakcie. Trochę z takimi pacjentami pracuję i powiem, że trzeba jednocześnie pracować nad seksem i nad problemem używania substancji psychoaktywnych. Toczy się dyskusja, jakie środki zaliczyć do tych, które są używane do chemseksu. Czy powinien to być szeroki katalog substancji, czy raczej kilka wybranych. I jednak bardziej skłaniam się, że powinny być to konkretne substancje, takie jak mefedron, metamfetamina, GBL/GHB, poppers, ketamina i sildenafil (najbardziej znany pod nazwą viagra).

Jesteśmy jedynym krajem w Europie, gdzie sildenafil jest dostępny bez recepty, a pigułka „po” wymaga recepty. Mimo że łączenie sildenafilu np. z lekami na HIV jest bardzo niebezpieczne dla zdrowia. Sildenafil nie jest traktowany jako lek, tylko wszedł już do powszechnego użytku jako suplement, sięgają po niego bardzo młodzi mężczyźni, którzy wcale nie potrzebują leków na potencję w celu urozmaicenia życia seksualnego.

Lek, który wyzwala homoseksualnych mężczyzn

Ale seks po sildenafilu to też chemseks?

RK: Żyjemy w kraju paradoksów, gdzie silny lek na potencję jest dostępny bez recepty, w przeciwieństwie do leków antykoncepcyjnych.

Jesteśmy jedynym krajem w Europie, gdzie viagra jest dostępna bez recepty, a pigułka „po” recepty wymaga.

Wspólnie z Agatą Kwiatkowską badamy chemseks w Polsce. Pierwszym z wniosków, które płyną z części jakościowej tych badań, jest to, że facet w chemseksie ma być cały czas gotowy – cały czas z pełną erekcję. „Może mi to zagrażać, ale muszę się sprawdzić jako mężczyzna”. To jest dużo ważniejsze niż zadbanie o własne zdrowie. Dlatego tak dużo młodych sięga po tego rodzaju środki.

Nie jest tak, że mężczyźni sięgają po sildenafil, żeby ta przyjemność trwała po prostu jak najdłużej?

RK: Tak i nie. Pamiętajmy, że jest to lek, który wpływa jedynie na hydraulikę, nie na pożądanie. Stąd pojawiają nam się w zestawie kolejne substancje, mefedron, metamfetamina oraz tak zwane krople, czyli GBL/GHB.

ŁŁ: I niestety trzeba pamiętać, że stosowanie tego zestawu prędzej czy później spowoduje impotencję. Zarówno metamfetamina i mefedron, jak i kokaina prowadzą do impotencji wynikającej ze zniszczenia naczyń krwionośnych w członku. I na tego rodzaju dysfunkcje viagra już nie pomoże.

Wydaje nam się, że coś powinno nas kręcić, bo tak napisali w gazecie [rozmowa z Natalią Trybus]

Czyli wychodzi na to, że mamy w chemseksie substancje legalne, takie jak viagra, oraz nielegalne, za których posiadanie możemy trafić do więzienia?

MJ: Szymon już wspominał o fenomenie Holandii, gdzie ludzie wiedzą, jak bezpieczniej brać narkotyki. W Polsce również jest organizacja zajmująca się dystrybucją testów pozwalających uniknąć brania substancji zanieczyszczonych o niewiadomym składzie. Jest to Społeczna Inicjatywa Narkopolityki. Dzięki dystrybuowanym przez nich testom można uniknąć wielu zdrowotnych problemów, dlatego używanie ich powinno być obowiązkowe, gdy ktoś decyduje się na podejmowanie zachowań typu „chemseks”. Szczególnie że w Polsce nie mamy pojęcia, co tak naprawdę sprzedawane jest pod nazwą mefedron. W chemseksie nie ma kokainy, jest po prostu dopalacz, który dobrze potrzepie.

Kocham, ale sprawdzam! Przetestujcie sobie dragi

Szymon, powiedziałeś, że po tych kryzysach opioidowych w Amsterdamie ludzie nauczyli się brać narkotyki bardziej świadomie. Czy ja dobrze rozumiem?

SA: Tak, dobrze rozumiesz. Ale to wynika przede wszystkim z lat pracy takich organizacji jak Fundacja Edukacji Społecznej, gdzie ludzie są po prostu edukowani w swoim naturalnym środowisku. Poza tym, co jest kluczowe, w Holandii można legalnie testować narkotyki, są specjalne laboratoria, gdzie można przyjść z dawką do 3 gramów i zbadać, co jest w proszku czy tabletce, którą chcemy zażyć.

TVP zerwała współpracę z dziennikarzem. Bo jest gejem

czytaj także

MJ: I to jest dokładnie to, co my razem z SIN robimy na imprezach. W ramach programu After Party Fundacji Edukacji Społecznej chodzimy do klubów, saun, jeździmy na festiwale i dajemy możliwość testowania substancji psychoaktywnych. Działamy w duchu redukcji szkód, czyli nie oceniamy ludzi za ich życiowe wybory, natomiast cały czas pokazujemy różne drogi, żeby zadbać o siebie i swoje zdrowie. Nie wychodzimy od komunikatu opartego na zakazie brania narkotyków czy głoszenia, jakie one są złe. W duchu abstynencji pracujemy w gabinecie terapeutycznym, jeśli na taką formę terapii pacjent się zdecyduje, natomiast na imprezie jesteśmy po to, żeby branie narkotyków było bezpieczniejsze, żeby reagować, gdy ktoś przedawkuje, i również po to, aby zachęcać do przyjścia do nas na spokojnie, już po zabawie, by pogadać o narkotykach. Działania Fundacji to jest taki nasz „kawałek Europy” w Polsce.

Jak wy te testy w Polsce robicie? To jest legalne?

MJ: My nigdy nie wchodzimy w posiadanie substancji, od nas osoba dostaje test. Jest to bardzo prosty w użyciu mechanizm. W zestawie jest instrukcja. Wystarczy odrobina substancji, żeby sprawdzić, na jaki kolor zabarwi się odczynnik, i już wiemy, czy faktycznie to, co chcemy wziąć, to amfetamina, kokaina czy LSD.

Nie chodzi za wami policja?

Michał Jóźwiak: Zazwyczaj za nami nie chodzą… ale to jest Warszawa. Nam najbardziej zależy, żeby działać na skalę ogólnopolską, wprowadzać te standardy we wszystkich dużych miastach. Dlatego powstał projekt „ChemseksPL” i platforma www.meskiebranie.pl. Dzięki liderom z całej Polski chcemy mieć zintegrowaną sieć pomocy i wsparcia we wszystkich miastach wojewódzkich.

**

Tomasz Raczek – krytyk filmowy i publicysta, wydawca (Instytut Wydawniczy Latarnik im. Zygmunta Kałużyńskiego), autor programów telewizyjnych (TVP1, TVP2, Canal+, Kino Polska, nFilm HD, nFilm HD 2) i radiowych (Polskie Radio, Tok FM, RMF FM, Radio Klasyka); w latach 2012–2013 redaktor naczelny miesięcznika „Film”. Od 1 marca 2017 roku redaktor naczelny miesięcznika „Magazyn Filmowy” wydawanego przez Stowarzyszenie Filmowców Polskich.

Dr n. med. Łukasz Łapiński – absolwent Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, SWPS Uniwersytetu Humanistycznospołecznego oraz Université Paris 13 Nord. Ponadto ukończył studia podyplomowe: prawa medycznego, bioetyki i socjologii medycyny (Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego) oraz psychologii sądowej (Wydział Zamiejscowy SWPS w Katowicach). Specjalista psychoterapii uzależnień, psycholog kliniczny w trakcie specjalizacji, doradca ds. HIV/AIDS, psycholog zwierzęcy. Pracownik naukowo-dydaktyczny Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, a także m.in. psycholog i doradca ds. HIV/AIDS w Ośrodku Profilaktyczno-Leczniczym Chorób Zakaźnych i Terapii Uzależnień Wrocławskiego Centrum Zdrowia SPZOZ.

Dr n. med. Robert Kowalczyk – psycholog, seksuolog kliniczny (certyfikat Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego), psychoterapeuta w trakcie szkolenia certyfikacyjnego w zakresie terapii poznawczo-behawioralnej (CBT), biegły sądowy. Kierownik Zakładu Seksuologii Wydziału Psychologii i Nauk Humanistycznych Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego. Jako wykładowca współpracuje także z Warszawskim Uniwersytetem Medycznym oraz Akademią Pedagogiki Specjalnej w Warszawie. Członek Europejskiego Towarzystwa Medycyny Seksualnej, Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego oraz Rady Naukowej (MSM) Krajowego Centrum ds. AIDS.

Michał Jóźwiak – psycholog, psychoterapeuta poznawczo-behawioralny w procesie certyfikacji, członek Polskiego Towarzystwa Terapii Poznawczej i Behawioralnej, certyfikowany przez Krajowe Centrum ds. AIDS doradca HIV/AIDS. Współpracuje z organizacjami pozarządowymi w zakresie promocji zdrowia seksualnego MSM, wsparcia dla osób żyjących z wirusem oraz szeroko rozumianej prewencji HIV. Terapeuta Centrum Pomocy After Party FES oraz lider projektu na temat chemseksu „Męskie Branie” w Fundacji Edukacji Społecznej.

Szymon Adamczak – artysta, pisarz i dramaturg, pracujący na styku teatru, działań performatywnych i społecznych. Na stałe mieszka w Amsterdamie, gdzie ukończył studia w ramach programu DAS Theatre. W latach 2015–2017 pracował jako dramaturg i programer Narodowego Starego Teatru w Krakowie za dyrekcji Jana Klaty. Jako artysta żyjący z wirusem HIV rozwija swoją praktykę w kontekście kulturowego, artystycznego i aktywistycznego dziedzictwa związanego z tematyką HIV/AIDS.

***
Tekst jest zredagowanym zapisem debaty „Jak być zdrowym gejem w Polsce?”, która odbyła się 7 czerwca 2019 w barze Wozownia w Warszawie. Wydarzenie zostało zorganizowane przez Fundację Edukacji Społecznej.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.