Michalski: Mrożek jako emigrant
Najciekawszy jest dla mnie Mrożek jako emigrant. Z tego punktu widzenia najlepszym po nim wspomnieniem może być refleksja nad pierwszym tomem jego „Dziennika”.
Najciekawszy jest dla mnie Mrożek jako emigrant. Z tego punktu widzenia najlepszym po nim wspomnieniem może być refleksja nad pierwszym tomem jego „Dziennika”.
Społeczeństwa, które nie mają teatru, są ubogie myślowo i emocjonalnie.
Schulz pisał o miejscu swojego urodzenia, tak jak Italo Calvino o Wenecji w „Niewidzialnych miastach” – tworząc nieskończone, fikcyjne wariacje.
Sukcesem Wrighta jest pokazanie, że kolonializm nie jest czymś, co dobiegło końca, gdy imperia pozwijały posterunki na innych kontynentach.
Stosunek polskich pisarzy do kapitalizmu nie jest jednoznaczny. Gdyby kapitalizm był rodzimy, uczciwy, byłby do zaakceptowania jako naturalny sposób życia.
Proszę, pojawił się i z miejsca wyprodukował całkiem nowy dziewczyński podmiot.
Skończył się kolejny festiwal Nowe Horyzonty we Wrocławiu. Piszemy, na co z jego repertuaru warto polować, a czego unikać.
Co ma zrobić drobny blondyn, jeżeli do tego nie gra na gitarze i nie ma spodni z Pewexu?
W polskiej literaturze szuka się mostu, który połączy nostalgiczne „kiedyś” z „tu i teraz”, a PRL to dziura, którą trzeba zasypać.
Jak krzyczysz, to cię ludzie uciszą. A jak się modlisz, to Bóg Kubańczyków i tak nie słucha. Ten kraj nigdy się nie zmieni.