Kinga Dunin czyta

Dunin: Czarne tło i białe

Alexandrze Fuller udało się stworzyć fantastyczny portret swojej matki. Oraz opowiedzieć – z wielką empatią – o „plemieniu” białych Afrykanów, nie mniej ciekawych od ludu Igbo.

Nie skacze za dnia ropucha, jeśli coś jej nie goni
Człowiek nie upada tam, gdzie jego ciało nie zostanie znalezione.
Wystarczy spojrzeć, by wiedzieć, czy kukurydza jest dojrzała
Kobieta nie położy na mężu nogi dłuższej, niż ma
Mycie nóg w czasie deszczu to jak podcieranie tyłka, zanim się człowiek wysra.
Wszystkie jaszczurki biegają z brzuchem przy ziemi, więc nie wiadomo, którą boli brzuch
Zrozum, że twój czas się skończył, zanim grzyby wyrosną ci na głowie.
Nawet największy kłamca swemu synowi mówi prawdę.
Chłopiec, który chce się siłować z ojcem, ślepnie od jego opaski.

To tylko skromna garść mądrości ludu Igbo zamieszkującego południowo-wschodnia część Nigerii. Na początku XX wieku musieli zmierzyć się oni z brytyjskim kolonializmem i o tym opowiada przewrotna i czasem zabawna powieść Boża Strzała wybitnego współczesnego pisarza z Nigerii – Chinui Achebe. To, że jest to powieść zabawna i przewrotna, nie oznacza, iż nie opowiada ona o sprawach trudnych i smutnych. Wiadomo, że społeczność i kultura Igbo nie przetrwają w nienaruszonym kształcie spotkania z kolonizatorami. Wystarczy pięciu uzbrojonych mężczyzn, żeby zniszczyć lub podporządkować sobie całą wioskę. Wiadomo. że chrześcijaństwo wygra z dawnymi kultami. Pytanie, jak przetrwać, tracąc jak najmniej, i dostosować się do tego, co nieuniknione. Dylemat ten w nieoczekiwany, choć bolesny sposób rozwiązuje Ezeulu, naczelny kapłan boga Ulu. My w tym czasie uczestniczymy w życiu plemiennej społeczności, pokazanej nam od wewnątrz, empatycznie. Wierzenia, rytuały. Układy i układziki – pokrewieństwo, przyjaźnie i zadawnione spory. Achebe pisze po angielsku, ale wplata w to, nie tłumacząc, wyrażenia w języku Igbo. Najpierw bywa to nieco dezorientujące, ale szybko staje się oczywiste, gdy coraz lepiej poznajemy miejscowe obyczaje oraz mentalność.

Igobo widzą świat inaczej niż my, nie żałują czasu na długie przemowy pełne kwiecistych porównań i rytualnych grzeczności. Ich wspólnota wciąga nas do swojego świata.

A biali? Są czynnikiem z zewnątrz, niechcianym tłem. Pełni przekonania o swojej wyższości i misji cywilizacyjnej, nieznający miejscowych zwyczajów, czasem okrutnicy, a czasem po prostu biurokraci wykonujący odgórne polecenia. Męczą się trochę w tych swoich koloniach samotni i zapadający na tropikalne choroby. Nieco śmieszni, kiedy spojrzy się na nich z punktu widzenia Igbo, chociaż nie można zapomnieć o broni i przemocy, którą dysponują.

Dlaczego piszę o Igbo, skoro zamierzałam napisać recenzję z cudownej – zabawnej i przewrotnej – książki Alexandry Fuller Rozmowy pod drzewem zapomnienia?

Po to, żebyśmy nie zapomnieli o tle, jakim była żywa kultura ludów afrykańskich. Tym razem bowiem patrzymy na ten obraz pod innym kątem. Fuller opowiada nam historię swoich białych rodziców, przede wszystkim matki, którzy czują się Afrykanami. Ich całe życie związane jest z Afryką, gdzie pracują dla innych, zakładają swoje kolejne farmy, tracą je. I kochają ją zachłanna miłością. To już inne czas, kolejne kraje odzyskują niepodległość i nie jest to proces bezkrwawy. A rodzice autorki najpierw muszą opuścić Kenię, potem Rodezję, i gotowi są bronic swoich praw z bronią w ręku. Ich życie nie jest usłane różami, nie brakuje w nim dramatów i ciężkiej pracy, ale jest czas i na przyjemności: towarzyskie spotkania, jazdę konną, polowania, grę w polo.

Państwo Fullerowie to ludzie dzielni, sympatyczni, pracowici i kiedy nie ma już innego wyjścia, nabierają przekonania, że Afryka powinna należeć do Afrykańczyków, albo przynajmniej tak twierdzą. On głównie milczy, ona ma zdanie na każdy temat, niezbyt dbając o konsekwencję, za to często bardzo barwne. Imiona ulubionych bohaterów nadaje domowym zwierzętom: Che Guevera, Josef Broz Tito, Maggi Thatcher i Papa Doc. Jest po prostu niezwykłą kobietą: szaloną Szkotką, której krwawe korzenie sięgają wielu pokoleń wstecz. Niestabilna emocjonalnie, czasem widuje duchy, a jednocześnie potrafi podnieść się po każdej tragedii i iść dalej. Autorce naprawdę udało się stworzyć – tu warto wspomnieć o jej prawdziwym talencie literackim – fantastyczny portret swojej matki. Oraz opowiedzieć – z wielką empatią – o „plemieniu” białych Afrykanów, nie mniej ciekawych od ludu Igbo. 

Natomiast „czarne” tło właściwie nie istnieje. Są czarni niewidzialni, którzy zapewne pracują gdzieś na tych farmach i są domową służbą, ale niewiele się o nich dowiadujemy. Oraz źli czarni, których należy się bać i można do nich strzelać. 

Alexandra Fuller prowadzi swoje rozmowy z rodzicami pod przynoszącym szczęście drzewem zapomnienia, a jest o czym zapominać. Rozmawiają w Zambii, gdzie ostatecznie osiedli jej rodzice i gdzie hodują ryby i banany. Sama mieszka w Stanach i oczywiście zdaje sobie sprawę z całej dwuznaczności tej historii. Trudno jednak nie lubić i nie podziwiać rodziny Fullerów.

Dlatego – dla równowagi – warto też polubić Igbo. Nie ma historii afrykańskiego kontynentu bez białych, ale nie zapominajmy o czarnych. Nic nie jest tylko czarne ani tylko białe, ale jak mówią w wiosce Umuaro:
Jak nie potrafi szczur być odpowiednio chyży, niech ustąpi pierwszeństwa żółwiowi!

Czytaj także:

fragment książki

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Kinga Dunin
Kinga Dunin
Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka
Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka. Od 1977 roku współpracowniczka KOR oraz Niezależnej Oficyny Wydawniczej. Po roku 1989 współpracowała z ruchem feministycznym. Współzałożycielka partii Zielonych. Autorka licznych publikacji (m.in. „Tao gospodyni domowej”, „Karoca z dyni” – finalistka Nagrody Literackiej Nike w 2001) i opracowań naukowych (m.in. współautorka i współredaktorka pracy socjologicznej "Cudze problemy. O ważności tego, co nieważne”). Autorka książek "Czytając Polskę. Literatura polska po roku 1989 wobec dylematów nowoczesności", "Zadyma", "Kochaj i rób".
Zamknij