Idee nie działają.
Same.
Ktoś musi stanąć za ideą.
Człowiek. Jeden lub wielu.

Idee pomagają wymyślić świat na nowo, kiedy trzeba to zrobić.
Ułatwiają zrozumienie, podtrzymują nadzieję, uwalniają od lęku.
Idee nie są odważne. Nie mają wyobraźni. Nie mają kolorów.
To człowiek, który stanął po stronie idei – jest bohaterem.

Zobaczył i pokazuje innym to, co niewidoczne.
Uwierzył, że utopia wypowiedziana dziś,
jutro może stać się barwną rzeczywistością.

Idee rodzą się z krytyki.
Powstają z myślenia.
A kiedy budzi się rozum, kończy się marazm.
Krytyczne myślenie napędza do działania.

Idee to słowa.
Które mają wartość i moc.
Nie chcemy ich tylko tworzyć ani bronić.
Zamierzamy je urzeczywistnić.

Dla Polski otwartej, zielonej i solidarnej.
Tworzonej wspólnie z wami.
Słowem i działaniem.

Przepisujemy idee na rzeczywistość.
Krytyka Polityczna

Gospodarka

Luise, energetyczna piratka

Przedsiębiorstwa społeczne świadczące usługi energetyczne to coraz bardziej gorący temat w zachodniej Europie.

Prąd do mieszkań w polskich miastach coraz częściej dostarczają międzynarodowe koncerny. Władze miast w prywatyzacji spółek komunalnych szukają sposobów na doraźne napompowanie budżetu. Tymczasem w Berlinie sieć energetyczna już niedługo może należeć nawet nie tyle do miasta, co do lokalnej społeczności – czytamy w Der Spiegel.

Chce tego dokonać 27-letnia berlinka Luise Neumann-Cosel. Sieć energetyczna w stolicy Niemiec od blisko dwudziestu lat jest eksploatowana przez koncern Vattenfall. Przejęcie sieci kosztować może nawet 100 milionów euro, ale to nie przeszkadza Luise, którą w Berlinie nazywają energetyczną piratką.

Neumann-Cosel tłumaczy, że mieszkańcy i mieszkanki miasta powinni odzyskać na własność miejską infrastrukturę. Jej zdaniem jest to nie tylko kwestia polityczna – odzyskania kontroli nad dostępem do energii elektrycznej, ale również ekonomiczna – spółdzielcza sieć energetyczna przyniesie dochody berlińczykom, a nie międzynarodowym udziałowcom koncernu.

Na spółdzielczej sieci energetycznej może zyskać również środowisko. Spółdzielnia chce inwestować w jeszcze bardziej efektywne odnawialne źródła energii oraz rozwój inteligentnej sieci przesyłowej. Z kolei Vattenfall w dużej mierze korzysta z węgla brunatnego i – jak zauważa Luise Neumann-Cosel – jest zainteresowany raczej maksymalizacją zysku niż działaniami na rzecz zrównoważonego rozwoju.

Inspiracją dla Neumann-Cosel jest między innymi szwarzwaldzkie miasteczko Schonau, gdzie obywatele przejęli na własność sieć energetyczną w latach 90. Obecnie w całych Niemczech istnieje ponad 600 spółdzielni energetycznych. Tyle tylko, że w Schonau mieszka 2,5 tysiąca osób, a Berlin jest ponad trzymilionową metropolią. Neumann-Cosel uważa, że jeśli uda się w Berlinie, oddolna energetyczna rewolucja może objąć również inne niemieckie miasta.

Spółdzielnia ma już ponad 1000 spółdzielców (jednym z nich jest minister środowiska RFN Peter Altmeier). Jeden udział wynosi 500 euro, ale na poczet wykupu sieci zebrano już 5 milionów euro. To wciąż bardzo mało, gdyż potrzeba około 100 milionów euro, ale Neumann-Cosel wierzy w energetyczną rewolucję.

Koncesja dla Vattenfall wygasa w 2014. O tym, kto zostanie operatorem sieci na następne dwadzieścia lat, zadecyduje za rok berliński parlament.

Tekst pochodzi z portalu Ekonomia Społeczna

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.