Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Obserwuj Obserwuj

Ukraina uderza w rosyjski handel internetowy. Po co?

Jeśli kampania nalotów na magazyny Wildberries doprowadzi do bankructwa spółki, co przy skutecznych atakach na kolejne obiekty nie jest wykluczone, to niejeden rosyjski oligarcha będzie się zastanawiał, jak przekonać włodarza Kremla do realnych negocjacji z Ukrainą.

ObserwujObserwujesz
Magazyn firmy Wildberries, z tyłu widać ogromny dym po wybuchu (fotomontaż)
1
Walka

1

W poprzednim tygodniu wspominałam o ukraińskich atakach na magazyny rosyjskiej firmy Wildberries. Z dymem poszły centra logistyczne pod Moskwą, w miejscowości Eletrostal i w Kotowsku w obwodzie tambowskim. Zginęło osiem osób, a tysiące właścicieli towaru przechowywanego w obiektach wpadło w czarną rozpacz.

Tak jak przewidywali uważni obserwatorzy rosyjsko-ukraińskiej wojny, te dwa pierwsze uderzenia były jedynie początkiem serii. Od ponad tygodnia ukraińskie drony codziennie trafiają w magazyny Wildberries w różnych regionach Rosji, a kwestią czasu wydają się ataki na drugą największą platformę handlu internetowego w kraju, czyli sieć Ozon.

Czytaj także Nowe kontra stare. Ukraina protestuje po odwołaniu ministra obrony Paulina Siegień

„Moje” algorytmy, skalibrowane przez lata na treści z Europy Wschodniej, przez cały tydzień wyrzucały mi płaczliwe filmiki, na których rosyjscy mali i średni przedsiębiorcy handlujący za pośrednictwem Wildberries wylewają żale na firmę i jej kierownictwo, utyskując na ciężki los rosyjskiego biznesmena lub bizneswoman, a przy okazji snują teorie spiskowe, spośród których należy wspomnieć tę, według której magazyny firmy atakuje Ozon, czyli największy konkurent. O wojnie ani Ukrainie nikt w tych filmikach nie wspomina, co trudno uznać jedynie za efekt rozległej cenzury. Osoby poszkodowane finansowo przez ukraińskie ataki nie odwołują się do ich podstawowych przyczyn ani ezopowym językiem, ani aluzjami. Wojna ma dla wielu Rosjan podobny status, co zła pogoda. Jest, no i trudno.

Ukraina popełnia zbrodnie wojenne? O podwójnych standardach

Nie zabrakło tezy – wypowiadanej także przez oponentów putinowskiego reżimu – że atakując magazyny Ukraina popełnia zbrodnie wojenne. To bowiem cele cywilne, a poszkodowani w tych atakach są tzw. zwykli ludzie, którzy nie mają wpływu na wojnę, poza tym rosyjski biznesmen ma w sobie największy potencjał antyreżimowego protestu i raczej trzeba go wspierać niż atakować. Padają nawet oskarżenia, że słupy dymu nad centrami logistycznymi to wojenno-medialny performance, który nie ma przełożenia na realną sytuację militarną.

Kiedy Rosja strzela w ukraińskie supermarkety i centra handlowe, a ostatnio w centrum logistyczne Nowej Poszty, czyli ukraińskiego giganta obsługi handlu online, to wszystko jest jakby w porządku. To, że Rosja chce zniszczyć Ukrainę i ukraińskie społeczeństwo we wszystkich wymiarach, zaczęliśmy traktować jako coś naturalnego, aksjomat tej wojny. Wobec Ukrainy wymagania są wyższe, oczekuje się od niej szczególnego przywiązania do norm demokracji, zasad prowadzenia wojny, humanizmu i empatii wobec zwykłych Rosjan, których wojna mogłaby narażać na nieprzyjemności (nie to, że stracą dach nad głową i kończyny, ale że spłonie im zapas futer na sprzedaż), a do tego szczególnej ostrożności, by za mocno Rosji nie rozdrażnić, bo ta – jako szajbus porządku międzynarodowego – jest nieprzewidywalna i nie wiadomo, co jej przyjdzie do głowy.

Fakt, że odkąd Ukraińcom udaje się przenosić działania wojenne na terytorium Rosji, rosyjscy cywile także cierpią, choć nie w takiej skali, jak Ukrainki i Ukraińcy. Zdarza się, że w ostrzałach giną cywile, w tym dzieci. W regionach graniczących z Ukrainą ostrzały są regularne, w związku z czym od wielu miesięcy są tam problemy z energią elektryczną, zaopatrzeniem i internetem. Przekonany o dalszym pogarszaniu sytuacji i coraz śmielszych operacjach ukraińskich tuz nienawistnej propagandy Władimir Sołowjow wprost zaproponował, by Rosjan z tych obwodów przesiedlić na Syberię. „Co za problem” – stwierdził w swoim programie i muszę przyznać, że fascynuje mnie ta ukształtowana historycznie i kulturowo wyobraźnia, w której wywiezienie kilku milionów ludzi za Ural, by zaczynali tam życie od zera, to „żaden problem” i właściwie przysługa dla nich.

Czytaj także Mobilizacja po ukraińsku: busyfikacja, opór i zmęczenie Paulina Siegień

Najbogatsza Rosjanka i jej kremlowskie Jagódki

Wracając do ukraińskich ataków na magazyny Wildberries – można wymienić szereg przyczyn, dla których dowództwo i kierownictwo polityczne Ukrainy uznało te obiekty za istotny cel.

Po pierwsze, rosyjskie platformy e-commerce, nazywane tam z angielskiego marketplace’ami, handlują towarami podwójnego przeznaczenia oraz sprzętem wojskowym, np. częściami do dronów i częściami wykorzystywanymi do ulepszania (tuningu) broni. Na stronach Wilberries wciąż można znaleźć kategorię wyszukiwania „Wsio dla SVO”, czyli „wszystko dla specjalnej operacji wojskowej”. Co prawda internauci zauważyli, że w minionych dniach kategoria nagle opustoszała, ale towary, które sprzedawano z tym hasztagiem, nie zniknęły z oferty.

Po drugie, Wilberries to firma związana z Kremlem. Jagódki, jak nazywają ją zdrobniale i bardziej swojsko Rosjanie, założyła Tatiana Kim, wtedy jeszcze Bakalczuk. Kobieta rozwijała handel odzieżą przez internet, opierając się na początku na towarach i doświadczeniach niemieckich firm, sprzedających ciuchy z katalogów wysyłkowych. Firma rosła, rosła i urosła do takiego momentu, że uczyniła z właścicielki najbogatszą Rosjankę.

W 2024 roku Tatiana Bakalczuk zdecydowała się na rozwód i powrót do nazwiska Kim oraz na fuzję swojej firmy ze spółką Russ, powiązaną z biznesami oligarchy Sulejmana Kerimowa, człowieka zbliżonego do Putina. O ile biznesowo ta transakcja wydawała się od początku dziwaczna, bo Widlberries, wtedy już gigant i lider rosyjskiego e-commerce, łączył aktywa z dużo mniejszą spółką, o tyle dla wszystkich zrozumiałe było, że w Rosji prowadzenie tak wielkiego biznesu bez pleców na Kremlu to nie jest dobry pomysł. Pikanterii całej sprawie dodawał trwający w tle rozwód właścicielki, zwłaszcza że porzucony mąż szukał wsparcia Ramzana Kadyrowa w odzyskaniu żony i udziałów w spółce. Zakończyło się to strzelaniną (z ofiarami śmiertelnymi) w centrum Moskwy.

Od tamtej pory nic nie wróżyło katastrofy, pod skrzydłami przyjaciół Putina Kim powiększała firmę i majątek. Jeśli kampania nalotów na magazyny Wildberries doprowadzi do bankructwa spółki, co przy skutecznych atakach na kolejne obiekty nie jest wykluczone, to niejeden rosyjski oligarcha będzie zastanawiał się, jak przekonać włodarza Kremla do realnych negocjacji z Ukrainą.

Czytaj także Straszenie wojną nie ma w przypadku Polski większego sensu Paulina Siegień

Wildberries w strukturze rosyjskiej gospodarki

Po trzecie, Wildberries to w pewnym sensie zbiorowa figura cywilnego sektora rosyjskiej gospodarki. Oczywiście dużych firm należących do kremlowskich oligarchów jest sporo, Ukraińcy mieliby co atakować. Ale za wyborem strategii atakowania giganta e-commerce przemawia jeszcze jego szczególna rola w strukturze rosyjskiej gospodarki. Razem z drugą największą firma działającą w tej branży, czyli Ozonem, Wildberries odpowiada według różnych szacunków za 5-8 proc. rosyjskiego PKB. Rosja nie ma rozwiniętego przemysłu produkującego dobra codziennego użytku. Wyposażenie domów, ubrania, meble, elektronika – to wszystko od lat płynęło szerokim strumieniem z importu.

Wildberries urosła dzięki pandemii i wojnie, stając się pośrednikiem we wprowadzaniu na rosyjski rynek towarów z tzw. importu równoległego, czyli produkcji firm, które opuściły rosyjski rynek w 2022 roku. Odgrywa też kluczową rolę końcowego kontrahenta w tzw. schematach obchodzenia sankcji.

Ponadto struktura firmy, analogiczna do naszego rodzimego Allegro czy globalnego Amazona, sprawia, że koszt wojny przeciwko Ukrainie zostaje przerzucony na wiele tysięcy drobnych i średnich firm, ze względu na technofeudalne monopole zmuszonych do korzystania z usług platformy. A ponieważ te często operują na bazie kredytów, to poza ograniczaniem bazy podatkowej (bo firmy nie sprzedadzą towarów, które spłonęły w magazynach), ukraińskie ataki podsycają potencjalny kryzys bankowy. Bankructwo tak wielkiej spółki z jej kontrahentami i ich zobowiązaniami będzie miało dla Rosji skutki makroekonomiczne. Nie jest bowiem dla nikogo tajemnicą i chyba nie powinno być zaskoczeniem, że ukraińska strategia polega na szukaniu sposobu na osłabienie gospodarki kraju-agresora i społeczną destabilizację, która wymusi na reżimie ustępstwa.

To kolejne lato bez sezonu ogórkowego, ale mamy za to gorący sezon jagodowy.

Komentarze

Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!

Zaloguj się, aby skomentować
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
1
0
Komentujące wszystkich krajów, łączcie się!x