Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Zaloguj się Zaloguj się

Beat Gen(d)eration

Bitnikom było do twarzy z traumą, opętaniem, cierpieniem, ale nie z opieką nad dziećmi. Zawsze wiedziałam, że to była męska przygoda i wolność dla mężczyzn. Ale dopiero teraz zadałam sobie pytanie o kobiety-bitniczki.

Walka

William S. Burroughs, Ćpun, przeł. Teresa Tyszowiecka, Filia 2026

Urodziłem się w 1914 roku w solidnym, dwupiętrowym domu z cegły w dużym mieście na Środkowym Zachodzie. Miałem zamożnych rodziców.

William S. Burroughs, Queer, przeł. Teresa Tyszowiecka, Filia 2025

Uwagę Lee zwrócił żydowski chłopak, Carl Steinberg, którego znał z widzenia od mniej więcej roku. Kiedy Lee zobaczył Carla po raz pierwszy, pomyślał: coś takiego by mi się nadało, gdyby nie to, że rodzinne klejnoty zastawiłem w Lombardzie u cioci Hery.

Bohaterem obu tych powieści jest William Lee, alter ego autora, i obie są w jakiejś mierze autobiograficzne. Lee to nazwisko panieńskie matki Burroughsa, więc dość słaby kamuflaż. A sam autor Nagiego lunchu – pewno nie muszę tego pisać – był najstarszym ze sztandarowej trójcy Beat Generation, obok Ginsberga, tego od Skowytu, i Kerouaca, autora W drodze.

Czytaj także Kinga Dunin urodzinowo. Nie tylko o książkach Łukasz Łachecki

Nagi lunch jest szalony, szyderczy, surrealistyczny i paranoiczny, nie najłatwiejszy w lekturze, ale robi (robił?) wrażenie. Ćpun i Queer to wczesne powieści tego autora, dość proste, dość realistyczne, może trochę nużące, ale talent pisarski w nich widać. Obydwie zostały napisane w na początku lat 50. w Meksyku. Burroughs uciekł tam w 1949 roku, aby uniknąć więzienia. Był aresztowany za posiadanie narkotyków, broni (kochał broń) oraz podrabianie recept i groził mu proces. Mieszkał wtedy w Nowym Orleanie ze swoją żoną czy też partnerką, jej córką z poprzedniego związku i ich wspólnym małym synkiem.

Dlaczego „Queer” czekał na premierę 30 lat

Ćpun, który, jak słusznie się domyślacie, jest o ćpaniu, został wydany w Stanach w 1953 roku w nakładzie… 100 tysięcy egzemplarzy, z podtytułem „Wyznania zatwardziałego narkomana”, w wydawnictwie specjalizującym się w taniej, kiczowatej i skandalizującej literaturze. „Wojna z narkotykami” rozkręcić miała się dopiero za 20 lat, ale i w latach 50. narkomani nie cieszyli się szczególną estymą władz, dlatego jako przyzwoitkę do tomu dodano wspomnienia policjanta Narcotic Agent – oraz ocenzurowano.

Queer miał być kontynuacją albo rozszerzeniem Ćpuna, którego wydawca uznał za utwór zbyt krótki. Ostatecznie weszły do niego wycięte z Queer fragmenty, a sama książka w pełnej wersji czekała na publikację ponad trzydzieści lat. Opóźnienie wynikało z jednej strony z ówczesnego stosunku do homoseksualizmu, do którego zawsze przyznawał się Burroughs, a z żoną podobno łączył go intelekt, no i dziecko.

Czytaj także Jedyny sprawiedliwy w kapitalistycznej Sodomie Kinga Dunin

Queer to właściwie długa nowela, opowiadająca o obsesyjnej miłości do młodego mężczyzny, raczej niechętnego: „Allerton nie był w wystarczającym stopniu gejem, żeby Lee mógł liczyć na jego wzajemność”, co nie znaczy, że nie sypiali ze sobą. Ćpun kończy się tym, że Lee wyrusza do Kolumbii w poszukiwaniu dziwnego narkotyku yage (ayahuasca), który miał dawać telepatyczną władzę nad umysłami. „Może uda mi się odnaleźć w yage to, czego nie dała mi hera, trawa, koka. Może wreszcie dotrę do kresu moich poszukiwań”. W Queer Lee z ukochanym jadą na poszukiwanie yage do Ekwadoru, ale też bezskutecznie, podobnie jak na niczym kończy się ich związek.

Ale było coś jeszcze, co zadecydowało, że książka utknęła w szufladzie i Burroughs nie mógł przełamać się, żeby do niej zajrzeć. Pisze on o tym wstępie do wydania w 1985 roku:

„Źródło mojej niechęci staje się bardziej zrozumiałe, kiedy zbieram się na odwagę, by spojrzeć prawdzie w oczy: motywacją do powstania tej książki było wydarzenie, o którym nie dość, że nie ma w niej wzmianki, to wręcz zostało w niej starannie przemilczane: śmierć mojej żony Joan, zastrzelonej niechcący we wrześniu 1951 roku”. Rzeczywiście, w trakcie pijackiej imprezy pisarz strzelił jej w głowę podczas „zabawy w Wilhelma Tella”. Musiał uciekać z Meksyku, ale ostatecznie dzięki pieniądzom rodziców wykpił się rokiem więzienia w zawieszeniu. Zamieszkał w Tangerze, gdzie było jeszcze taniej i miał jeszcze łatwiejszy dostęp do młodych chłopców. I tam napisał Nagi lunch.

Gdy wolność okazuje się zbyt męcząca

Jak zwierza się dalej we wstępie do Queer, po tym wydarzeniu miał traumę, został opętany przez złego ducha, z którym musiał walczyć przez całe życie. To oczywiście tragiczne wydarzenie, szczególnie dla Joan, która też była uzależniona. Dla mnie jednak uderzające jest to, że nie wspomina przy tej okazji o swoim synu, który miał wtedy cztery lata. A kiedy Burroughs pisał swój wstęp, już nie żył – też był uzależniony od alkoholu i narkotyków, pisał autobiograficzne książki i umarł na marskość wątroby, mając ledwie 33 lata. Jego ojciec nigdy nic dobrego dla niego nie zrobił, utrzymywał z nim rzadko kontakt i niekiedy wspomagał finansowo. W Queer mały syn pojawia się na chwilę, we śnie, i wtedy Lee płacze. Biedactwo.

Bitnikom było do twarzy z traumą, opętaniem, cierpieniem, ale nie z opieką nad dziećmi.

I tu pozwolę sobie na dłuższy cytat z posłowia Jerzego Jarniewicza do innej książki, o której za chwilę.

„…beat generation zrosło się z wyobrażeniem męskości (homo- i heteroseksualnej), z życiem na krawędzi i bez zobowiązań, z duszą twardą, i rogatą, z kaskaderską dezynwolturą wobec wszystkiego, co bezpieczne i sprawdzone, z samobójczą jazdą po bandzie. To zmaskulinizowany świat (…) wypełniony alkoholem, papierosami i narkotykami, podszyty nie tyle seksem, ile seksizmem. Bitnicy bowiem, choć rzucali wyzwania zastanej obyczajowości, kobietom przypisywali drugoplanowe role kochanek i żon”.

Kobiety mogły też posprzątać po imprezie albo być, najlepiej młodziutkimi, pracownicami seksualnymi. Albo kimś, do kogo się wraca, jeśli wolność okaże się zbyt męcząca. Kerouac był znany z tego, że zwykle wracał do mamusi.

Zawsze wiedziałam, że to była męska przygoda i wolność dla mężczyzn, ale… cóż, takie były czasy. No i nigdy nie był to mój ulubiony, chociaż ważny, rozdział w historii literatury. I dopiero teraz – lepiej późno niż wcale – zadałam sobie pytanie o kobiety-bitniczki.

Było ich sporo, głównie poetek, często źle kończyły. Ja jednak szukałam prozy i to przetłumaczonej na polski, brakowało mi czegoś takiego do kompletu. I znalazłam – najważniejszą kobietę w tym męskim gronie. I jej książkę z posłowiem Jerzego Jarniewicza.

Diane di Prima, Wspomnienia bitniczki, przeł. Jędrzej Polak, Officyna 2013

„Co cię stało z tymi wszystkimi bitnikami?” – zastanawiała się jasnowłosa studentka, odwożąc mnie przed rokiem do San Francisco po odczycie w Berkeley.

No cóż, moja droga, niektórzy z nas wyprzedali swoje ideały i zostali hipisami. Inni zachowali się przyzwoicie, przyjmując stypendia od rządu lub pisząc powieści pornograficzne.

Diane di Prima zachowała się przyzwoicie i napisała powieść pornograficzną. Albo jeśli ktoś woli – erotyczną, w każdym razie jest tam mnóstwo bardzo szczegółowych opisów uprawiania seksu, łącznie z opisem wszelkich narządów, i jest to seks i homo-, i hetero-, kazirodczy i między nieletnimi oraz orgie. W ostatnim rozdziale jest to orgia z udziałem Ginsberga i Kerouaca oraz innych osób. Znajduje to potwierdzenie w we wspomnieniach Ginsberga, więc nie wszystkie historie są wymyślone, choć część tak.

Kiedy jednak odejmiemy seks, zostanie nam opowieść o młodości spędzonej wśród wczesnej i biednej bohemy w nowojorskim Greenwich Village. Di Prima zamieszkała tam po rzuceniu studiów w wieku dziewiętnastu lat. Czasem mieszkała na ulicy, latem, i miała to całkiem nieźle opracowane – bary, w których można się umyć, pralnie, w których czekały na nią wyprane ubrania. Poza tym nędzne nory, gdzie mieszkała, szczęśliwa, bo był kominek, mimo zimna i szczurów. Kochankowie, kochanki, narkomani i dziwacy, życie wolne i artystyczne.

I szczęśliwe – to różni tę książkę od wyznań męskich. Bohaterka kieruje się głównie hedonistycznym poszukiwaniem przyjemności, a wolność do tego jej służy. Często nie ma pieniędzy, żyje w trudnych warunkach, ale nie narzeka.

Ciężko, ale pięknie

Jeśli mierzyć to tylko jakością literacką – rzecz względna – to akurat ta pozycja, choć fajnie się to czyta, nie jest szczytem mistrzostwa pióra. Może była lepszą poetką. Może gdyby przeczytać jej późne wspomnienia Recollections of My Life as a Woman: The New York Years, życie jej nie wyglądałoby tak bezproblemowo – ale nie czytałam.

Czytaj także Kobiety piszą eseje. Wikipedia ich nie uwzględnia Kinga Dunin

Kształt tych wspomnień i ich pornograficzny charakter wynika z tego, że książka powstała na zamówienie Maurice’a Girodiasa. Był on legendarnym wydawcą i jego oficynie Olympia Press literatura światowa zawdzięcza wiele ksiąg zakazanych, takich jak Nagi lunch, Lolita Nabokova czy powieści Henry’ego Millera. Ale rzeczywiście wydawał i zamawiał u biedujących pisarzy popularne powieści erotyczne. Kiedy di Prima wysyłała mu kolejne rozdziały, odpisywał: więcej seksu. Jest więc więcej. Poza tym pisała sceny erotyczne do powieści innych pisarzy, którym brakowało do tego wyobraźni. Wspomina po latach – w napisanym dwadzieścia lat później posłowiu – że kiedy nie była pewna, czy taka pozycja seksualna jest wykonalna, prosiła znajomych, z którymi mieszkała w czymś w rodzaju komuny, o odegranie tych scenek w ubraniach.

Urodziła się w 1934 roku w rodzinie włoskich imigrantów. Była buntowniczką, poetką, buddystką, feministką – jej długi poemat-epos Loba był odpowiedzią na Skowyt Ginsberga. Interesowała się alchemią i mitologią. Była też aktywistką, prowadziła eksperymentalny teatr, wydawała poetycki zin, za co została aresztowana przez FBI. Przeniosła się do Kalifornii, uczyła w Naropa University, prywatnym uniwersytecie w Kolorado, założonym przez indyjskiego nauczyciela, a nazwanym na cześć indyjskiego mędrca, gdzie prowadzi się edukację kontemplacyjną. A konkretnie w słynnej Jack Kerouac School of Disembodied Poetics, działającej na tym uniwersytecie. Inspirował się nią kobiecy punk, anarcho- i ekofeminizm, queer.

Miała pięcioro dzieci z różnymi partnerami i często bywała samotną matką. Umarła w 2020 roku. Wszystkie jej dzieci chyba żyją i mają się dobrze, czule ją wspominają. We wstępie do książki (1969 rok) pisze: „jak się wyraziła ostatnio moja jedenastoletnia córka, kiedy wspominałyśmy jej wczesne dzieciństwo: »Tęsknie z tamtymi czasami. Było ciężko, ale pięknie«”.  

Komentarze

Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
Komentarze w treści
Zobacz wszystkie