ja-geniusz-biografia-gombrowicza

Gombrowicz był idiotą

Lekturę tej biograficznej książki wciąż odkładałam na później, mimo licznych zachęt. Gombrowicz wielkim pisarzem był i zachwyca, bo jakże by mógł nie zachwycać, ale ile jeszcze można?

Jako wcielenie stereotypu niemieckich ambicji eksportowych musieliśmy skończyć pod pręgierzem

Prokuratura w Kassel nie znalazła dowodów na niegospodarność twórców documenta 14. O sprawie opowiedział kurator wystawy – Adam Szymczyk.Dorota Sajewska

Naga, związana, obmacana. Egzorcyzmy po polsku

Najmłodsze egzorcyzmowane dziecko, które spotkałem, to była czternastoletnia dziewczynka. Wcześniej została wykorzystana przez księdza, który wyjechał potem za granicę,

Świat rozpadł się na kawałki. I można było z nim zrobić niemal wszystko

W oknach powiewały już trójkolorowe flagi, a następnego dnia w audycji BBC ogłoszono oficjalnie, że Paryż został oswobodzony. Fragment książki „Kawiarnia egzystencjalistów”.Sarah Bakewell
Małgorzata-Wojciechowska

To nie „oni” są niedobrzy, to „my” tak bardzo nienawidzimy

Musimy być bardzo uważni na moment, kiedy kończy się dyskusja, a powstaje chęć „dojechania” przeciwnika – mówi Małgorzata Wojciechowska, współtwórczyni spektaklu „Trololo – przesłania najjaśniejsze”. Grażyna Latos

Szelewa: Nie liczcie na Obamę 2.0

Żaden prezydent – nawet bardziej czarny, kobiecy, meksykański czy
portorykański – już lepszy nie będzie. Liczcie na siebie i bądźcie razem – pisze Ted Rall w książce The Book of Obama. Recenzja Barbary Szelewy.

„Cosmopolis”, czyli odyseja kapitalizmu

Długi powrót do domu okazuje się zabójczą przejażdżką w okolice znane z dzieciństwa. Penelopa zaś spadkobierczynią miliardowej fortuny.

Szelewa: Mamy prawo do zdrowia

Prawo do zdrowia pojawiło się już w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka. Jonathan Wolff w książce The Human Right to Health przekonuje, że traktowanie zdrowia jak innych praw obywatelskich jest dla wielu krajów jedyną szansą na poprawę stanu opieki zdrowotnej. Recenzja Barbary Szelewy.

Zaród: Letni przewodnik muzyczny

Aby doprowadzić warszawskiego melomana do kompleksu postkolonialnego, nie potrzeba Monachium. Wystarczy Dobroń, Łowicz lub Mińsk Mazowiecki. Marcin Zaród (Klub KP w Łodzi) polemizuje z felietonem Michała Zadary.