| 28.11.2016
Od „premiera z tabletu” do „dysydenta”
Harakiri Glińskiego to jednak śmierć honorowa.
Dlaczego dopiero teraz pan minister zauważył, że z tą telewizją jest coś nie tak?
Czy naprawdę nie wykluczają ci się w głowie oba zarzuty: dotacje od państwa – źle, i dotacje z zagranicy – też źle. To co dobrze?
Fakty nie mają żadnego znaczenia w autoreferencyjnym świecie ponurych emocji, a właśnie kreacją takich światów zajmuje się telewizja publiczna.