Obirek: Franciszek sprawdza, jak daleko może się posunąć
W Kościele nadchodzi być może koniec rydzykowego szczucia na siebie ludzi.
O władzy w sutannie.
W Kościele nadchodzi być może koniec rydzykowego szczucia na siebie ludzi.
Rodzice niewierzący często wysyłają dzieci na religię, żeby nie narażać ich na szykany. To jest łamanie sumień.
Może nadwiślańska hierarchia katolicka, zamiast solidaryzować się z patriarchą moskiewskim Cyrylem w zwalczaniu „ideologii gender”, poparłaby taki gest?
Medialny przekaz płynący z naszej, powiedzmy, strony o Lemańskim to opowieść o dobrym księdzu i złym Kościele instytucjonalnym.
Wina Tuska! Nie, Kaczyńskiego Lecha, który chciał się przypodobać Angeli Merkel. Ale on nie żyje i nieładnie mu wypominać. To jednak Tuska.
Ta historia wyszła na jaw już dawno temu. Trudno zrozumieć, jak kardynał Bergoglio mógł być brany pod uwagę jako kandydat na papieża.
Matka Teresa miała na kontach ponad 100 milionów dolarów, a ludziom w jej domach opieki odmawiano leków przeciwbólowych.
Katolików nikt nie zmusza do stosowania in vitro. Nie powinni jednak narzucać swojego stanowiska innym.
Festiwal kościelnego PR-u, który właśnie się odbywa, unaocznia to, co niby wiadomo: Kościół katolicki jest kuriozalną, bizantyjską i feudalną instytucją, przesiąkniętą politycznymi intrygami. Czemu przyzwoici ludzie mają ochotę w tym tkwić? Dlaczego im to nie przeszkadza? Rzecz jasna, można to robić bezrefleksyjnie. Skorzystać z oferty ślubno-pogrzebowej, realizować rozmaite potrzeby psychologiczne w trakcie wspólnotowych rytuałów, mieć […]
Kościół Benedykta jest dziś w swym apogeum, ale też już tkwi w nim oścień przyszłej klęski. Druga część rozmowy.