| 17.07.2012
Raszewski ’68, czyli świnie w Luwrze
Historia, która nie jest pisana z perspektywy zwycięzców.
Bońka nie dręczy tęsknota za ojczyzną. Kiedy chce, może lub musi coś załatwić w kraju, wsiada do samolotu PLL LOT i po dwóch godzinach jest u celu.
Na Piłkarskim pokerze* było przeszło milion widzów. Zarobił on na siebie dwuipółkrotnie.
Partia wzięła się raczej z chęci przebywania w gronie ciekawych, sympatycznych ludzi, choć oczywiście legitymacja ułatwiała awans.