Szczuka: Nasze #metoo to góra, która urodziła mysz
Rudnicki jest jedynym wskazanym z nazwiska facetem w naszej edycji #metoo. Polski Weinstein? Niekoniecznie.
„Chcemy całego życia!” – jak pisała Zofia Nałkowska.
Rudnicki jest jedynym wskazanym z nazwiska facetem w naszej edycji #metoo. Polski Weinstein? Niekoniecznie.
Niezaprzeczalnie istnieją między nami różnice w budowie ciała, różnice genetyczne i hormonalne, ale jesteśmy przede wszystkim osobami.
Traktujemy świat muzułmański jak monolit. Generalizujemy. Ale gdyby zapytać Europejczyków, jak to jest na Starym Kontynencie, to wielu odpowiedziałoby: „Bywa różnie”.
PiS-owski patriarchat w wersji hardcore wcale tak łatwo się w Polsce nie przyjmuje. Gender jako temat i jako problem sam się podaje opozycji na tacy. Czy podejmie go lewicowa opozycja?
Te wszystkie wzmożenia antyuchodźcze i historyczno-militarne są prężeniem narodowej pały, a to zawsze ma jakiś związek z tym, jak definiujemy w danej kulturze męskość i kobiecość.
My tu żyjemy wyznaniami naszych koleżanek i zastanawianiem się, jak zapobiec molestowaniu, a tymczasem codzienność…
Hashtag #jateż szerują kobiety, ale ta sprawa nie dotyczy tylko kobiet. Za każdym #jateż „byłam obmacywana”, „molestowana” jest przecież jakiś facet, który obmacywał i molestował.
Producent Harvey Weinstein molestował kobiety przez 30 lat. Wiedzieli o tym wszyscy.
Według wyliczeń „Daily Mail” podczas ceremonii rozdania Oscarów więcej osób dziękowało ze sceny Weinsteinowi niż Bogu. Ile z tych osób musiało wcześniej zrobić wybitnemu producentowi masaż?
Założycielka antyfaszystowskiego klubu sportowego w Londynie opowiada o seksizmie, samoobronie i o tym, dlaczego polityka potrzebuje więcej naszego potu.