Nie będzie lepszego czasu na transformację energetyczną
Po wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie kopalni w Turowie na mieszkańców regionu padł blady strach.
O tym, czyja moc napędza świat i kto płaci rachunek za transformację.
Po wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie kopalni w Turowie na mieszkańców regionu padł blady strach.
Przypadki pozwania jednego państwa członkowskiego UE przez drugie to absolutna rzadkość. Można je policzyć na palcach dwóch dłoni. Polska właśnie uwikłała się w taki spór z Czechami.
Nagłe zamknięcie kopalni będzie dramatem dla regionu, który nie jest na to przygotowany. A jeśli rząd postanowi nadal prowadzić wydobycie, Polskę czekają dotkliwe sankcje.
Nawet Norwegia, zasilana niemal wyłącznie energią odnawialną, pozostaje uzależniona od ścieżki rozwoju, którą wytycza przemysł naftowy.
O najważniejszych wnioskach z międzynarodowej debaty klimatycznej rozmawiamy z ekspertkami z WiseEuropa, Greenpeace Polska i Stowarzyszenia Pracownia na rzecz Wszystkich Istot.
Xi Jinping zapowiedział niezwykle ambitne cele klimatyczne. Nawet jego olbrzymia władza ma jednak trudności z przełamaniem oporu państwa.
Regionalne plany transformacji nie mogą być przygotowane na ostatnią chwilę i przywiezione mieszkańcom do „konsultacji” w teczce ze stolicy województwa czy kraju.
Sektor energetyczny zdominowany jest przez rządy państw i instytucje finansowe. To one będą głównymi aktorami transformacji. Jeżeli chcemy przetrwać, wykorzystajmy realnie istniejące instrumenty polityki energetycznej, dostępne tu i teraz.
Choć wizja Polski, gdzie każdy jest wytwórcą i odbiorcą jednocześnie, jest piękna, to niestety jest koncepcją w najbliższym czasie nierealną.
Wbrew patriotycznym deklaracjom ani bezpieczeństwo energetyczne, ani ceny prądu, ani nawet los górniczych regionów nie są głównym zmartwieniem rządu.