Pendrive’y pomogą, bomby nie (i Twitter też nie)
Trumpowi jakaś wojna niewątpliwie by się przydała, bo konflikt zbrojny z tak jednoznacznym bandytą, jak Kim, tradycyjnie jednoczy naród wokół flagi i spycha na bok problematyczną agendę krajową.
Imperium wolności i nierówności.
Trumpowi jakaś wojna niewątpliwie by się przydała, bo konflikt zbrojny z tak jednoznacznym bandytą, jak Kim, tradycyjnie jednoczy naród wokół flagi i spycha na bok problematyczną agendę krajową.
To może doprowadzić do kolejnej wojny na Bliskim Wschodzie – ostrzega Jeffrey D. Sachs.
Podczas wizyty Donalda Trumpa na warszawskim placu Krasińskich postanowiłem zrobić coś, czego z zasady nie robię.
Ludzie Trumpa byli gotowi przyjąć od Rosjan pomoc w wyborczej walce z Hillary Clinton. I co z tego? Siła rażenia dziennikarskich śledztw może się okazać mniejsza, niż byśmy sobie tego życzyli.
Poznajcie Krisa Kobacha, sekretarza stanu Kansas, głównego bohatera filmu dokumentalnego „Najlepsza demokracja, jaką można kupić”.
Nasi decydenci, zapatrzeni w Trumpa niczym w święty obrazek, nie zauważają zmieniającej się sytuacji międzynarodowej i niekorzystnych dla nas przemian w polityce amerykańskiej.
Mamy nowy czasownik w języku angielskim – „to cosby someone”, czyli podać komuś lek/narkotyk, żeby wykorzystać seksualnie śpiącą lub półprzytomną ofiarę.
Brednie wygłaszane przez Trumpa w całości opierają się albo na rojeniach, albo na głębokim cynizmie, albo kompletnej ignorancji.
Ivanka Trump, ze wszystkich dostępnych opcji i pasji świata, wybrała firmę deweloperską swojego taty.