Film

„Gambit królowej”: opowieść ku pokrzepieniu serc na czas pandemii

Gambit królowej Netflix

Lata 50. w Stanach Zjednoczonych. Kilkuletnia dziewczynka po śmierci matki trafia do domu dziecka. Tam codziennie dostaje dwie pigułki – jedna to witaminy, druga, zielona, jest „na uspokojenie”. Szybko się od nich uzależnia. Woźny, zapalony szachista, uczy ją grać. Dziewczynka ma naturalny talent. Ogrywa wszystkich graczy – również tych starszych, bardziej doświadczonych, zadzierających nosa. Głównie mężczyzn. Z wiekiem szachy stają się jej sposobem na: życie, zarabianie i przetrwanie. Ta historia, czyli „Gambit królowej”, stała się najpopularniejszym miniserialem w historii Netflixa.

Miesiąc. Tyle wystarczyło, aby serial na podstawie powieści Waltera Tevisa pod tym samym tytułem obejrzały 62 miliony widzów na całym świecie. Gambit królowej stał się numerem jeden wśród najchętniej oglądanych seriali platformy w 63 krajach, a w kolejnych 29 znalazł się na liście TOP10 najchętniej włączanych produkcji. Incomefact przytacza kilka innych ciekawych danych. Od czasu premiery serialu liczba wyszukiwań zestawów szachowych na eBayu wzrosła o 250 proc. Pięciokrotnie wzrosła liczba graczy na portalu chess.com. A książka Tevisa stała się bestsellerem 37 lat po premierze. Dorzućmy do tego setki tekstów, artykułów na temat szachów i rozmów z mistrzami, a przede wszystkim mistrzyniami szachowymi. I tweeta zachwyconego serialem Stephena Kinga. Jak to się stało, że historia Beth Harmon tak mocno zawładnęła naszą wyobraźnią?

Kreacja głównej bohaterki to jeden z najmocniejszych punktów serialu. Anya Taylor-Joy jako Beth Harmon nie stara się być miła, przyjazna i czarująca. W swoją postać nie wchodzi zbyt głęboko. Ale wydaje się to zgodne z intencją twórców, którzy poruszają różne wątki z życia Harmon, nie pozwalając, by któryś z nich stał się dominujący. Do tego historia nie jest banalna – mistrzynie szachowe rzadko bywają bohaterkami popkultury. Mimo rozczarowującej puenty serial wciąga i ogląda się go z przyjemnością. Harmon jest fascynującą postacią. Potrafi zapanować nad światem zamkniętym w 64 czarnych i białych kwadratach na szachownicy. „Czuję się w nim bezpieczna. Mogę go kontrolować i zdominować. Jest przewidywalny” – tłumaczy swoją miłość do szachownicy.

Gambit królowej to produkcja osadzona wokół jednej postaci, studium jej charakteru. Przez cały serial w tle wiszą pytania: czy Beth Harmon zostanie mistrzynią szachową? Czy zdąży, zanim się wypali? I czy odnajdzie równowagę życiową, a może nawet szczęście? Warto też wspomnieć o polskim akcencie w tej produkcji. Marcin Dorociński jako Rosjanin i mistrz świata w szachach pokazany jest jako alter ego głównej bohaterki. I jego kreacja z pewnością zapada w pamięć.

To także dobra produkcja na czas pandemii. Z Beth Harmon możemy odwiedzić Paryż, Meksyk czy Moskwę. Poza tym to opowieść o samotności, która również idealnie wpisuje się w czas naznaczony koronawirusem, kiedy wiele i wielu z nas nie może utrzymywać kontaktów społecznych tak, jak by tego chciało. Potrzeba relacji z innymi ludźmi to też jeden z wątków serialu. Beth Harmon jest szachową geniuszką. Ale nie osiągnie szczytu bez pomocy innych.

W Gambicie królowej szachy zostały potraktowane poważnie. Aktorów przeszkolono, aby ich zagrania wyglądały profesjonalne. Pojedynki szachowe były dokładnie zainscenizowane. Nadzór nad nimi sprawował sam Garri Kasparow – wielokrotny szachowy mistrz świata i polityk, zacięty przeciwnik Władimira Putina. Rozgrywki pokazane w serialu trzymają w napięciu, są pełne emocji. Nawet dla osób, które nie rozumieją zasad gry albo nie nadążają za poszczególnymi ruchami, emocje towarzyszące wielu partiom są porównywalne do tych wywoływanych przez najlepsze thrillery. Udało się tu coś, co wydawało się prawie niemożliwe: szachy zostały pokazane na małym ekranie jako emocjonujący sport. Aż się chciało wyjąć swoją zakurzoną szachownicę. Szczególnie że główna bohaterka wyraźnie potrafi sobie radzić w męskim i konserwatywnym świecie szachów lepiej niż zdecydowana większość mężczyzn.

Twórcy Gambitu… zdecydowali się zwrócić uwagę na różne problemy społeczne. Niestety żadnego nie dotknęli w sposób pogłębiony. Trochę tak, jakby nie chcieli „popsuć” przyjemności oglądania serialu. Uzależnienie od leków i alkoholu jest w tym serialu bardzo estetyczne. Nawet w momencie, kiedy Beth odcina się od ludzi, aby pić, najbardziej dramatyczną sceną jest upadek z kanapy na podłogę z lekko rozmazanym makijażem. Za to leki momentami wydają się źródłem jej szachowego geniuszu. Gdy zaczyna czuć, że nie wygra w jednym z turniejów, nagle prosi o przerwę. W łazience bierze tabletkę, i już, znajduje rozwiązanie, wymyśla, jak pokonać przeciwnika. I to dzięki tabletkom jest w stanie wieczorami, bez szachownicy i przeciwnika, rozgrywać partię szachów na suficie.

Alan Scott i Scott Frank, którzy stworzyli serialową wersję Gambitu królowej, proponują prostą opowieść o tym, że granica między geniuszem a szaleństwem jest cienka. Wątek podawania dzieciom w sierocińcach środków uspokajających pozostawiają bez głębszego komentarza. Szkoda, bo Walter Tavis nie wymyślił go na potrzeby powieści. Opisywał to m.in. portal BuzzFeed News w 2018 roku.

„Alice Júnior”: w poszukiwaniu radości

To niejedyna stracona szansa na powiedzenie czegoś ważnego. Seksizm? Bardziej zaznaczony jako element fabuły niż potraktowany poważnie. Na pierwszym turnieju Beth na początku gra z jedyną kobietą poza nią samą. Kiedy spotyka ją po latach, przeciwniczka dziękuję Harmon za to, że przeciera szlaki jako pierwsza mistrzyni w świecie szachów. Rasizm? Pokazany w kilku wypowiedzianych przyjaciółki Harmon, Jolene, w którą świetnie wcieliła się Moses Ingram. Wychodzenie z traumy, jaką było samobójstwo biologicznej matki, też jest pokazane delikatnie. Ta trauma, mimo pojawiających się retrospekcji, jest bardziej anegdotą niż doświadczeniem definiującym główną bohaterkę. Nic, co by poważnie zaburzyło tę opowieść o Kopciuszku. Ale przynajmniej Beth ratuje jej geniusz, a nie bogaty książę.

Z pewnością do popularności serialu przyczyniło się to, że jest on piękny wizualnie. Stroje zaprojektowane przez Gabriele Binder nadają serialowi wyjątkowy klimat. Podobnie jak stylizacje wnętrz – zarówno tych amerykańskich, jak i meksykańskich czy rosyjskich. To one sprawiają, że odbywamy z Harmon podróż nie tylko w czasie, ale i po całym świecie.

Gambit królowej to miła historia na dobranoc. Przechodzi od opowieści rodem z Dickensa, przez Mad Menów, a kończy się tak, jakby stworzył ją Walt Disney. Może jako widzowie i widzki jesteśmy w pandemii mniej wymagający. A może po prostu to jest czas, kiedy potrzebujemy prostych, miłych opowieści ze szczęśliwym zakończeniem.

**
Zuzanna Piechowicz
– sekretarz redakcji Radia TOK FM i prowadząca audycje Idealna niedziela, Szkoda czasu na złe seriale i Dobra praca. Trenerka umiejętności miękkich, absolwentka Kursu Trenerskiego Grupy TROP. Prowadzi warsztaty m.in. z empatii, komunikacji, kreatywności, edukacji medialnej i cyfrowej. Jej teksty można przeczytać m.in. w „Newsweek Psychologia” czy „Magazynie Slow”. Wspólnie z Anną Piekutowską prowadzi podcast Szkoda czasu na złe seriale.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Zamknij