Always Active

Necessary cookies are required to enable the basic features of this site, such as providing secure log-in or adjusting your consent preferences. These cookies do not store any personally identifiable data.

Functional cookies help perform certain functionalities like sharing the content of the website on social media platforms, collecting feedback, and other third-party features.

Analytical cookies are used to understand how visitors interact with the website. These cookies help provide information on metrics such as the number of visitors, bounce rate, traffic source, etc.

Performance cookies are used to understand and analyze the key performance indexes of the website which helps in delivering a better user experience for the visitors.

Advertisement cookies are used to provide visitors with customized advertisements based on the pages you visited previously and to analyze the effectiveness of the ad campaigns.

Gospodarka

Luise, energetyczna piratka

Przedsiębiorstwa społeczne świadczące usługi energetyczne to coraz bardziej gorący temat w zachodniej Europie.

Prąd do mieszkań w polskich miastach coraz częściej dostarczają międzynarodowe koncerny. Władze miast w prywatyzacji spółek komunalnych szukają sposobów na doraźne napompowanie budżetu. Tymczasem w Berlinie sieć energetyczna już niedługo może należeć nawet nie tyle do miasta, co do lokalnej społeczności – czytamy w Der Spiegel.

Chce tego dokonać 27-letnia berlinka Luise Neumann-Cosel. Sieć energetyczna w stolicy Niemiec od blisko dwudziestu lat jest eksploatowana przez koncern Vattenfall. Przejęcie sieci kosztować może nawet 100 milionów euro, ale to nie przeszkadza Luise, którą w Berlinie nazywają energetyczną piratką.

Neumann-Cosel tłumaczy, że mieszkańcy i mieszkanki miasta powinni odzyskać na własność miejską infrastrukturę. Jej zdaniem jest to nie tylko kwestia polityczna – odzyskania kontroli nad dostępem do energii elektrycznej, ale również ekonomiczna – spółdzielcza sieć energetyczna przyniesie dochody berlińczykom, a nie międzynarodowym udziałowcom koncernu.

Na spółdzielczej sieci energetycznej może zyskać również środowisko. Spółdzielnia chce inwestować w jeszcze bardziej efektywne odnawialne źródła energii oraz rozwój inteligentnej sieci przesyłowej. Z kolei Vattenfall w dużej mierze korzysta z węgla brunatnego i – jak zauważa Luise Neumann-Cosel – jest zainteresowany raczej maksymalizacją zysku niż działaniami na rzecz zrównoważonego rozwoju.

Inspiracją dla Neumann-Cosel jest między innymi szwarzwaldzkie miasteczko Schonau, gdzie obywatele przejęli na własność sieć energetyczną w latach 90. Obecnie w całych Niemczech istnieje ponad 600 spółdzielni energetycznych. Tyle tylko, że w Schonau mieszka 2,5 tysiąca osób, a Berlin jest ponad trzymilionową metropolią. Neumann-Cosel uważa, że jeśli uda się w Berlinie, oddolna energetyczna rewolucja może objąć również inne niemieckie miasta.

Spółdzielnia ma już ponad 1000 spółdzielców (jednym z nich jest minister środowiska RFN Peter Altmeier). Jeden udział wynosi 500 euro, ale na poczet wykupu sieci zebrano już 5 milionów euro. To wciąż bardzo mało, gdyż potrzeba około 100 milionów euro, ale Neumann-Cosel wierzy w energetyczną rewolucję.

Koncesja dla Vattenfall wygasa w 2014. O tym, kto zostanie operatorem sieci na następne dwadzieścia lat, zadecyduje za rok berliński parlament.

Tekst pochodzi z portalu Ekonomia Społeczna

__
Przeczytany do końca tekst jest bezcenny. Ale nie powstaje za darmo. Niezależność Krytyki Politycznej jest możliwa tylko dzięki stałej hojności osób takich jak Ty. Potrzebujemy Twojej energii. Wesprzyj nas teraz.

Zamknij