Wiara i szyderstwo [polemika z Krzysztofem Vargą]
Paradę Równości chwalimy, z Charamsy szydzimy, i to w sposób, który się bardzo brzydko kojarzy.
Paradę Równości chwalimy, z Charamsy szydzimy, i to w sposób, który się bardzo brzydko kojarzy.
O ile w prozie sprzedawalność i pałka czytelnictwa mogą mieć znaczenie, o tyle w poezji – nie mają prawie żadnego.
Czy teoria queer jest z definicji gorsza od edycji pism Tischnera?
Czy polski ruch LGBT umiałby współpracować z górnikami i vice versa?
Ten film wpisuje się w tradycję romantycznych dumań o potędze – ale z ożywczą ironią i absurdem.
Z dzisiejszej perspektywy, próbując leczyć homoseksualizm, medycyna oficjalnie łamała przysięgę Hipokratesa – szkodziła ludziom zdrowym.
„W imię…” to film nie tyle o księdzu geju, co o dwóch gejach. Więcej – o dobrym geju, prawie aniele, i złym geju, niemal szatanie.
Oto w końcu mamy współczesną powieść, przy której nie trzeba zgrzytać zębami ze stresu, że znowu siedzimy w tym samym polsko-konserwatywnym dyskursie.
Po interpretacji Elżbiety Janickiej – i homofobicznej recepcji tej interpretacji – „Kamienie na szaniec” już nigdy nie będą tą samą powieścią.