Był sobie serial, serial i… serial?
Czeskie „Pustkowie”, brytyjskie „Tabu” i polska „Rodzina O”.
Czeskie „Pustkowie”, brytyjskie „Tabu” i polska „Rodzina O”.
Horror to gatunek bardzo słabo reprezentowany w polskim popie, więc miałam nadzieję, że się trochę poboję.
Po przemyśleniu argumentów Sławka Sierakowskiego widzę tylko jedną drogę: powinnam się zapisać do PiS-u.
Prawdziwy więzienny horror zaczyna się, kiedy więzienie, dotąd federalne, zostaje sprywatyzowane, kupione przez korporację.
Nawet najbardziej realistyczne rysunki są w inny sposób umowne niż słowo drukowane.
Sfrustrowana klasa średnia musi znaleźć kogoś, od kogo będzie lepsza.
Może za każdym aktem terroru stoi subiektywne poczucie wielkiej krzywdy?
Film o Wisłockiej to wypełnianie białych plam herstorii.