Trzy kobiety. Ditlevsen, Haushofer, Ernaux
Czy wiemy już o noblistce wszystko? Jeśli chodzi o mnie, to chyba wystarczająco dużo, ale dla prawdziwych miłośników jej twórczości może jeszcze coś się znajdzie.
Czy wiemy już o noblistce wszystko? Jeśli chodzi o mnie, to chyba wystarczająco dużo, ale dla prawdziwych miłośników jej twórczości może jeszcze coś się znajdzie.
Jacek Dukaj pisze w posłowiu, że dla dzisiejszej postpiśmiennej kultury „Robot” Wiśniewskiego-Snerga może okazać się zbyt trudny. Może nie będzie tak źle?
Ponad 30 lat od ukazania się „Klubu korynckiego” nastąpiły ogromne zmiany w świadomości społecznej, ale ukonstytuowała się też polityczna homofobia. I to ona zwyciężyła, nadal nie udaje się wprowadzić nawet bardzo ułomnego prawa legalizującego związki jednopłciowe.
Bitnikom było do twarzy z traumą, opętaniem, cierpieniem, ale nie z opieką nad dziećmi. Zawsze wiedziałam, że to była męska przygoda i wolność dla mężczyzn. Ale dopiero teraz zadałam sobie pytanie o kobiety-bitniczki.
Młynarz z Republiki Weneckiej kwestionował dogmaty: Jezus nie był synem Boga, Maryja nie była dziewicą, sakramenty to ściema, straszenie piekłem nie ma sensu, Kościół jest wyzyskiwaczem, a kler żyje w niedającym się usprawiedliwić luksusie. A to tylko początek listy herezji, za które z nawiązką zasłużył na stos.
Jennifer Croft jest amerykańską tłumaczką, która przetłumaczyła dwie monumentalne książki Olgi Tokarczuk. W jej trzeciej powieści grupa tłumaczy przyjeżdża do Białowieży na tradycyjny zjazd do wielkiej Autorki, a od rozwiązania zagadki kryminalnej ważniejsza jest refleksja o relacji między twórcami a autorami przekładu.
Kujawa odważnie demaskuje złudzenia tych, którym wydaje się, że coś robią. I oczywiście wszystko to prawda – tylko może nie cała, bo świat nie jest aż tak prosty. Nawet dla marksistów, a za takiego niepokornego marksistę ma się autor.
Nie przeczytałam też nagrodzonego Noblem Krzasznahorkaiego, przeczytałam za to kilka innych książek o sprawach smutnych i trudnych. O wojnie w Ukrainie. O Izraelu i Palestynie. Kolonializmie, rasizmie oraz doli imigrantów i mniejszości. O śmierci i chorobach i ogólnie trudach egzystencji.
Historie kobiet w powieściach Brendy Navarro to wnikliwa analiza ambiwalencji, kulturowych przymusów i wieloznaczności związanych z macierzyństwem. Choć ostatecznie ich ból jest prawdziwy, a obraz meksykańskiego społeczeństwa dość przerażający.
Książki Labatuta to hybryda przypominająca rwącą rzekę – mnóstwo w niej meandrów, zaskakujących wirów, a czasem cicha zatoczka – bywa, że poczujemy się zagubieni, ale jest w niej jakiś główny, wyczuwalny nurt. Jeśli kogoś zachwyciła „Straszliwa zieleń”, bez wahania może sięgnąć po „Maniaka”.