Dzieci znikały w prewentorium, były wykreślane z dziennika, a potem wracały
Podczas pracy nad książką rozmawiałem z ludźmi, którzy byli w prewentorium – czymś w rodzaju sanatorium dla chorych na ołowicę dzieci, urządzonym w Wojewódzkim Centrum Pediatrii na Kubalonce – i pytałem, co zapamiętali.


