Jak gąsior z gąsiorem
Tym razem z wielką przyjemnością udałam się na moje doroczne roboty do Anglii: jak najdalej na protestancką Północ, jak najdalej od katolickiego Południa! Siedzę już teraz w Nottingham, w bastionie cromwellowskich konfederatów i metodystów, a więc – myślę sobie – dzielnych ludzi, którzy jako jedni z pierwszych na Wyspach przepędzili zakonników (wcześniej nieźle ich dobra […]




