Smart drugs i głupia polityka
Jestem pewien, że gdyby dzisiaj Tusk miał 23 lata, nie paliłby marihuany, bo jej posiadanie mogłoby skończyć się dlań więzieniem. Paliłby Spice kupiony w zamkniętych na jego rozkaz sklepach.
To, jakich substancji używasz, jest polityczne.
Jestem pewien, że gdyby dzisiaj Tusk miał 23 lata, nie paliłby marihuany, bo jej posiadanie mogłoby skończyć się dlań więzieniem. Paliłby Spice kupiony w zamkniętych na jego rozkaz sklepach.
Czytając wywiad z Jolantą Koczurowską, trudno oprzeć się wrażeniu, że z wypowiedzi przewodniczącej największej w Polsce organizacji zajmującej się leczeniem uzależnionych zieje intelektualna pustka.
Czy spełnił się amerykański sen? Czyli czym skończyła się zapoczątkowana 40 lat temu przez prezydenta Nixona wojna z narkotykami. Fotorelacja z wykładu Jacka Cole’a.
Dopalacze niosą pewne ryzyko dla zdrowia. A jednak sobotnia akcja przeciw dopalaczom może przynieść więcej szkód niż korzyści.
Wygląda na to, że rząd zrzuca zadania instytucji państwowych na barki społeczeństwa obywatelskiego. Nie sprzyja to jednak tworzeniu instytucji zapewniających określone usługi.
Polskie samorządy prześcigają się w pomysłach, jak pozbyć się dopalaczy. Kolejną odsłonę akcji możemy obserwować w Łodzi. Tamtejsi urzędnicy głoszą z dumą: "Rozszerza się łódzki front walki z dopalaczami".
Zdecydowanie większą kontrolę, a przy okazji i zysk, państwo zyskałoby poprzez odpowiednią regulację użytkowania narkotyków.
Słabe strony rozwiązań holenderskich to przede wszystkim wynik niedokończonej reformy – rząd Holandii nie zdecydował się na legalizację produkcji marihuany, co musiało zaowocować rozwojem czarnego rynku.
Sąd Najwyższy uchylił postanowienie marszałka Sejmu odmawiające przyjęcia zawiadomienia o utworzeniu Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej "Wolne Konopie". Tym samym sąd uwzględnił skargę złożoną przez komitet.
Polityka Holandii stanowi przykład racjonalnego podejścia do problemu narkotyków.Podobno rząd Niderlandów rakiem ma wycofywać się z „nieudanego” eksperymentu i dążyć do zamknięcia słynnych coffee shopów. Czy rzeczywiście?