[email protected]
To wyglądało trochę jak scena z Hitchcocka. Gdyby autor Północy, północnego zachodu jeszcze żył, na pewno by ją docenił. Dwaj mężczyźni, ubrani w garnitury zbyt lekkie jak na zimną pogodę, wysiadają na lotnisku w Phenianie z autobusu, który przypomina raczej czołg. Przypadkowi pasażerowie (jeśli naprawdę byli przypadkowi) szybko się rozchodzą, nie wiedząc, że zostali mimowolnymi […]

