| 19.06.2016
Zielona wyspa, ale nie raj
Polityka państwa stała się jakąś zadziwiającą grą pozorów. Państwo udaje, że coś robi, ale de facto wyzbywa się kolejnych obowiązków.
Polityka państwa stała się jakąś zadziwiającą grą pozorów. Państwo udaje, że coś robi, ale de facto wyzbywa się kolejnych obowiązków.
Czytając „Dość gry pozorów” można odnieść wrażenie, że autorzy swoje słowa kierują nie do ogółu młodych, a do młodych, jakich chcieliby widzieć.
Prawicowi publicyści i myśliciele twierdzą, że zwierzęta nie mają praw, bo nie mają obowiązków. Doprawdy?