Felieton

Światełko do piekła

gauck-owsiak-komorowski-woodstock

Szanuję Owsiaka, ale jego wyznawcy zbierają się raz w roku, żeby dać piątala na inkubatory dla chorych dzieci – te same inkubatory, których zakup nie był wcześniej możliwy, bo III RP była niewydolna.

Z otchłani transformacyjnej popkultury wypełzł w niedzielę filmik przedstawiający nagranie hymnu WOŚP z 1993 roku. Rozwiralował się po lewicowo-liberalnych bańkach społecznościowych, wzbudzając nostalgiczne zachwyty, głównie u odbiorców po czterdziestce, ale i u młodszych, również tych, których ciężko posądzić o sympatię do oazowo-solidarnościowej estetyki. Zachwyty uderzały w tony mniej więcej takie: „było ciężko, ale przynajmniej się w tych najntisach nie kłóciliśmy, a Owsiak nie był narzędziem politycznej walki, tylko wzorem cnót”.

Wydawałoby się, że mit lat 90. już okrzepł i wszedł do mainstreamu: dorosło pokolenie, które jak każde niedawno dorosłe pokolenie płacze za symbolami swojego dzieciństwa: czy to za gumą Turbo, czy za Sprytnym Zbysiem, czy za Abbą, czy za Spice Girls, czy za Amigą, czy za tamagotchi. Imageboardy i socsieci są tego pełne. O najntisach wydano już ważne książki (Duchologia polska Olgi Drendy, Normy widzialności Magdy Szcześniak, Polska do wymiany Przemysława Czaplińskiego) i monograficzne numery czasopism („Ha!art” czy „Mała kultura współczesna”). Temat przeorała proza, poezja, teatr i sztuki wizualne, nawet polskie kino do niego dokuśtykało.

Widmowa dekada

Z biegiem kolejnych miesięcy rządów PiS na spetryfikowanym już nieco cielsku mitu najntisów rośnie polityczny kontekst, który rozciąga tę dekadę aż do 2015 roku. Do niewinnej nostalgii za Zbysiem, Spice Girls i tamagotchi dołączają orliki, autostrady i ciepła woda w kranie. Adam Małysz zlewa się z Euro 2012, Kasia Kowalska jakby fika w Tańcu z gwiazdami, a Stadion Dziesięciolecia płynnie przechodzi w Almę online. Tak hartuje się mit III RP.

Było jak było – mówią nie bez racji jego wyznawcy – ale było lepiej niż teraz. III RP rosła w siłę, czasem się może i potykała, ale zaraz potem otrzepywała swoje kujońskie gatki pupilka Europy i człapała dalej. Państwo może i istniało teoretycznie, ale jego instytucje, nawet jeśli funkcjonujące w próżni, były demokratyczne. Transformacja może i była zbyt szokowa, bo przecież byliśmy głupi, ale Polak potrafi i jakoś damy radę. Było normalnie (czyt. jak w Europie) – zapewniają ludzie, którzy jeszcze parę lat temu głosili, że normalnie będzie dopiero wtedy, kiedy poniesiemy te wszystkie konieczne koszty społeczne.  I tak dalej.

Nowo powstały kult Jurka Owsiaka to ważna część tego mitu. Polska klasa średnia nie pałała dotąd sympatią do małomiasteczkowych festynów ze światełkiem do nieba, a na przaśny Woodstock raczej nie jeździła, preferując Openera czy Off Festival. Wezwania do przyznania Owsiakowi pokojowej nagrody Nobla (wykorzystane już politycznie przez opozycję) to tylko i aż nostalgia pożeniona z politycznym gestem wsparcia w obliczu prawicowej, uciosanej z teorii spiskowych nagonki na WOŚP.

Jakkolwiek szanuję Jurka Owsiaka, nie mam żadnych wątpliwości co do jego dobrej woli (i roli) i życzę Orkiestrze wszystkiego najlepszego, to właśnie WOŚP jest w micie III RP figurą, która obnaża zawarty w nim fałsz. Jego wyznawcy – homines oeconomici, trybiki w maszynie polskiej transformacji, tęskniąca za Platformą klasa średnia – zbierają się raz w roku (jasne, że nie tylko oni!), żeby dać piątala na inkubatory dla chorych dzieci. Te same inkubatory, których zakup nie był wcześniej możliwy, bo III RP była niewydolna, nie radziła sobie ze służbą zdrowia i nieszczególnie się tym przejmowała. Te same inkubatory, na które zabrakło, bo wierni wyznawcy III RP byli przeciwko rozwojowi polityki społecznej („roszczeniowość”), a wielu z nich robiło wszystko, żeby nie płacić w Polsce podatków lub płacić ich jak najmniej. Modelowy przykład tej hipokryzji (level Rafał Brzoska, właściciel firmy InPost) opisała Justyna Samolińska na łamach Strajk.eu.

Na to wyznawcy mitu III RP pozostają ślepi. Utyskują na program 500+, który, jak nie bez racji podejrzewają, może zapewnić PiS-owi trwałe poparcie pewnej części elektoratu. W ich języku ożyła najntisowa figura homo sovieticus, leniwego żonobijcy przepijającego zapomogi. Po 500+ do jego habitusu dołączyło jeszcze sranie po nadbałtyckich wydmach i bejsbolówka z żołnierzami wyklętymi.

„Dzieci z tego nie będzie”. Anna Gromada o roku z Rodziną 500+

Kilka tygodni temu polski oddział Europejskiej Sieci Przeciwdziałania Ubóstwu przygotował raport poświęcony skutkom społecznym 500+. Zgodnie z jego ustaleniami dzięki programowi skrajne ubóstwo wśród dzieci zmniejsza się o 94%, maleje rozwarstwienie społeczne (w 2014 roku Polska stanęła na europejskim podium nierówności w zarobkach), a promowana przez opozycyjne brukowce w rodzaju Natemat.pl teza o masowym porzucaniu pracy przez kobiety nie znajduje uzasadnienia. Z kolei kilka dni temu jedna z firm oferująca lichwiarskie kredyty „chwilówki” oświadczyła, że upada przez 500+, a inne (np. Provident) odnotowują spore straty.

Można się spierać, czy polityka społeczna PiS jest efektywna: dlaczego nie na pierwsze dziecko, czy mamy aż tyle kasy, czy samorządy dają radę z obsługą wypłat, dlaczego nie dać na przedszkola, dlaczego nie w bonach, jak sprawdzić, czy żonobijca przepija. Być może wyznawcy mitu III RP mają rację i 500+ pozostanie jedyną spełnioną obietnicą naprawy państwa teoretycznego, być może przepchnięte kolanem, przygotowane przez niekompetentne kadry reformy edukacji czy służby zdrowia przyniosą przeciętnemu obywatelowi więcej szkody niż pożytku. Być może na pewno.

Ikonowicz: 500 zł, czyli wola boska czyniona rękami Tatarów

Ale nie zmienia to bardzo ważnego faktu: wiele polskich rodzin nareszcie może związać koniec z końcem, a przez to czerpać radość z (wciąż skromnego) życia. Wszystko to dzięki partii, która pierwsza głośno zaprzeczyła, jakoby radość z życia była przywilejem (nagrodą?) zaradnych, przedsiębiorczych, europejskich hominum oeconomicorum.

Założę się zresztą o inkubator, że jeśli jakaś tęga głowa zajęłaby się obliczeniem zysków i strat 500+, wyszłoby, że dodatek na dziecko wychodzi taniej niż dealowanie ze sfrustrowanymi, pozostawionymi na pastwę śmieciówek i długów obywatelami, których wykluczenie często prowadzi do przemocy i przestępczości, a zdolność konsumpcyjna jest niemal równa zeru. Do strat ekonomicznych dochodzą polityczne: bezradność, która ulega populistom.

500+. Parę faktów, wiele mitów

Arkady Ostrovsky, autor fantastycznej książki The Invention of Russia. From Gorbachev’s freedom to Putin’s War, opisuje rosyjskich liberałów: to, z jakim optymizmem i nadzieją patrzyli w przyszłość w czasach pierestrojki, to, co się z nimi i ich ideałami stało w epoce Putina, i to, co było pomiędzy. A pomiędzy były diewianostyje, ciemne lata dziewięćdziesiąte, i tysiące obywateli, którzy obserwowali, jak na murszejących ruinach znanego im świata zaczyna rządzić dziki kapitalizm, prawo silniejszego i wyzysk. Liberałowie nie chcieli tego widzieć, przemieniając się w tych silniejszych, osuwając się w emigrację wewnętrzną lub zmieniając zdanie na temat liberalnej demokracji.

III RP nie była dla swoich obywateli żadną autostradą. Była wysoko oprocentowaną chwilówką.

Z wielu powodów Polskę trudno porównać do Rosji, a III RP do Rosji Jelcyna. Ale i Polsce przydałby się taki Ostrovsky, który rozprawiłby się z mitem III RP, zanim ten na dobre rozłoży się opozycji – tej partyjnej, ale i elektoratowi – na horyzoncie myślenia. Który zrobiłby to tak, żeby przewrażliwiona swoją słabością opozycja się nie obraziła na „agentów PiS-u” i tych, co osobno, jak to ma ostatnio w zwyczaju.

Trudno temu mitowi nie ulegać, kiedy przychodzi nam z przerażeniem obserwować autorytarne zapędy PiS-u, bezczelną indolencję jego rządu i podnoszący głowę nacjonalizm. Ale dopóki III RP będzie dla opozycji stała Autostradą Wolności (czytaj niedostępnym dla wielu portfeli biznesem Jana Kulczyka), będzie tylko gorzej. III RP nie była dla swoich obywateli żadną autostradą. Była wysoko oprocentowaną chwilówką.

Bio

Kaja Puto

| Reportażystka, felietonistka

Wiceprezeska zarządu Korporacji Ha!art. Z wykształcenia kulturoznawczyni i filozofka, studiowała w Krakowie, Berlinie i Tbilisi. Zajmuje się Europą Środkowo-Wschodnią, Kaukazem Południowym i tematyką migracyjną. Publikuje m.in. w Krytyce Politycznej, „Nowej Europie Wschodniej” i „Polityce”. W Ha!arcie huczy, redaguje, tłumaczy z niemieckiego i ogarnia fundraising.

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.

Słabe. Autorka miesza wątki, fakty, prawdę z nieprawdą, a przede wszystkim tworzy sztucznie problem, żeby go obalić. To lubię najbardziej, bo to się nazywa demagogia 🙂 Nie istnieje otóż nic takiego, jak mit III RP - oczywiście oprócz głów pojedynczych mitomanów. Nie ma żadnych grup społecznych, które twierdziłby, że III RP to super czas. Po prostu z perspektywy widać, ile do roku 2015 udało się zrobić, i tyle. A ile udało się nie zrobić, i nad czym trzeba pracować - też doskonale widać. PIS nie jest tu żadnym remedium, bo po pierwsze to partia z gruntu antydemokratyczna, czym wywraca do góry nogami państwo, jakie budowaliśmy (cały czas budowaliśmy, bo taka natura państwa), po drugie, populistyczna, co grozi nam greckim kryzysem (śmieszne, jak autorka prześlizguje się nad kwestią, że może nie wiadomo, czy nas stać na 500+, he he he), po trzecie antueuropejska, co grozi nam nie tylko marginalizacją na kontynencie, ale i bratnią opieką wujka Putinem w perspektywie już kilku lat. Nu, charaszo!

@ wsk
dwa zdania o ARTYKULE o tzw. III RP...
a potem cała reszta o tym jak
ZŁY jest PiS i tylko o tym warto pisać.
To jest obsesja ?
Nie dotarła do -wsk- jeszcze, że
PiS wygrało wybory, a jak się tacy
-wsk- nie pogodzą ... to PiS będzie ... NIESTETY rządzić długo.
Bo -wsk- nic po za NIENAWIDZĘ PiS nie ma do zaoferowania !

Przepraszam, ale co to znaczy "doskonale widać"? I co to znaczy "nie udało się"? To znaczy, że się starano, ale się "nie udało"? No więc nie, konsekwentnie wierzono, że pewnych rzeczy nie można robić: np. podnosić podatków, że najważniejszy jest wzrost, wzrost i jeszcze raz wzrost, i że jak nie jesteś ubezpieczony, to twoja sprawa. Może teraz doskonale widać, ale właśnie dzięki takim tekstom, bo jeszcze do niedawne to była wiedza tajemna albo herezja.

A wzrost gospodarczy to nagle jest coś z gruntu "nie fajnego" co należy zwalczać? W sprawach socjalnych potrzebny jest balans i nie powinniśmy nagle uciekać od faktów i zastanej sytuacji. A te były takie, że okres PRL kładł się głębokim cieniem na Polskiej państwowości przez kilkadziesiąt lat. I w latach 90' TRZEBA było ten dystans nadrabiać.

Z perspektywy czasu można zgrywać mądralę i wytykać błędy, ale ja jako urodzony na przełomie transformacji ustrojowej jestem WDZIĘCZNY poprzedniemu pokoleniu, a zwłaszcza klasie politycznej za to co udało się osiągnąć. Startowaliśmy z pułapu Ukrainy a obecnie jesteśmy około 3 razy zamożniejsi. Jesteśmy narodem pomysłowym i pracowitym i to już obecnie kwestia czasu jak dorównamy starej Europie wyprzedzając europejskich południowców. Skończy się emigracja zarobkowa i to Hiszpanie będą do Polski przyjeżdżać za pracą. Tego moim i waszym wnukom życzę

To ciekawe. A kto np. wziął się za ozusowywanie "śmieciówek"? Nie rząd PO/PSL przypadkiem? Nie wiem co prawda, czy to akurat dobry pomysł, ale szedł w kierunku odprowadzania składek na zus, czyli w stronę ubezpieczenia. A o Kosiniakowym kolega słyszał, a? Kto budował i tworzył żłobki? Kto orliki? Kto wzmacniał sieć bibliotek? Itd itp. Wzrost wzrostem, ale kwestie społeczne też były ważne. Fajnie, że kolejny rząd zwraca na to jeszcze większą uwagę, bo warto, ale - niestety - robi to bez ładu i składu, licząc na efekt doraźny, nie mając na to pokrycia w budżecie. Będzie gorąco, ale kogo to teraz obchodzi? Wiedza tajemna? Herezja? Brzuch mnie boli od takich opowieści z mchu i paproci.

Wy, głupole z KODu, PO i od Petru, nie rozumiecie jednego. Macie zupełną rację, że Polska była w 89. w biedzie, że nastąpił imponujący wzrost itd. Tyle że ludzi, którzy skorzystali na tym najmniej, GÓWNO TO OBCHODZI. I im bardziej będziecie obrażać ich, wyzywać od roszczeniowców i nierobów, tym bardziej będą was nienawidzić i z tej nienawiści głosować na PiS. Oni na starcie mieli przesrane w porównaniu z wami - z prowincji, bez wykształcenia, z biednych, często patologicznych rodzin. Na ich miejscu większość was kodziarzy by się posrała, a nie zrobiła wspaniałe kariery w warszawce dzięki cudownemu Balcerowiczowi. I zapewniam was: wielu z nich czuje taki resentyment, że gotowi byliby nie tylko głosować na PiS, ale nawet rozpierdalać wszystko dookoła, byle tylko wyzwolić się z poczucia poniżenia. Na nich pierdolenie o tym, jak to było wspaniale w IIIRP , działa jak płachta na byka. I zapewniam was: ci ludzie nie znikną, bo w każdym społeczeństwie są przegrani. A jak się tych przegranych wyzywa,poniża, zostawia samych sobie, to się w końcu odwiną i dopierdolą. Wam teraz dopierdolili PiSem, ale - jak widać - niczego was to nie nauczyło

No cóż, takiego festiwalu wyzwisk i poniżeń jak teraz jeszcze nie było. I pytanie kogo się wyzywa i poniża. I następne pytanie Kocur, co się stanie, jak się odwiną ci, którzy mimo niesprzyjających warunków byli w stanie sobie poradzić. Bo poradzili sobie ci, co potrafią sobie poradzić w każdej sytuacji. A ci co sobie nie radzą będą zawsze na garnuszku jakiejś partii i nic im nigdy nie pomoże. I umówmy się - bredzisz kiedy piszesz, że trzeba było mieszkać w Warszawie. Bredzisz tak, bo chcesz usprawiedliwić nieudacznictwo.

@Kocurze
Prosto i obuchem w łeb czyli mało elegancko. Szkoda, że prawdziwie.
Sojusz lewicowo-liberalny jest jedyną szansą i alternatywą wobec pełzającego katofaszystowskiego puczu i WOJNY (o ile podobne trendy będą się utrzymywać w skali międzynarodowej) PROBLEM pokega na tym, że środowiska liberalne (z przedristkiem neo) nie zrozumieją, że to że im się powiodło w latach 90-tych nie oznacza, że KAŻDEMU się mogło powieść. Za to każdy pragnie i ma prawo do godnego życia a lata 90-te (ich ,,sukces"/sukces) sporą rzeszę NASZYCH WSPÓŁOBYWATELI pozbawił szans takowych. Pożywili się tym katofaszyści. Bez zrozumienia przez liberałów, że nie wszystko było cacucuniu - jasne przyznają były potknięcia ale na razie ich refleksja nie przekracza horyzontów uczestników Davos, którzy w wykwintnych restauracjach dywagują nad swoim niepokojem o ,, groźny wzrost rozwarstwienia".
Nasi katofaszyści w tym czasie COŚ (jasne że można to było zrobić sensowniej i taniej) z tym zrobili

Krzysztof Mazur

Mądralo Kocurze, jak na razie to ty wszystkich obrażasz, bo szukasz sobie wymyślonego wroga. Skąd wiesz, kto z jakiej rodziny pochodzi i jaką zrobił karierę?

Bardzo słaby felieton. Poziom demagogii raczej na poziomie gimnazjalisty niż profesjonalnego dziennikarza. Mieszanie wątków, które nie mają ze sobą nic wspólnego. Oceniania i uogólnianie. Ton wywyższania autorki. Niesprawdzone informacje (zwłaszcza w obszarze funkcjonowania Służby Zdrowia). Bardzo słabo.
Lepiej raz w roku dać 5 zł na WOŚP wykrzesując z siebie odrobinę dobrej woli i pozytywnej energii, niż być tak "wszechwiedzącym" i zapatrzonym w siebie człowiekiem jak autorka feleietonu... :/

No słabiutkie. Zawsze byli i będą ludzie, których jedynym idee fix będzie namiętność do bycia 'anty-modnym'. Do kreowania się na niezwykle niezależnego i świeżo myślącego wbrew wszystkim (przywalić i jednym i drugim). Jednak świeżości nigdy w tym nie ma a jedynie zapach naftaliny. Jako że całość nie polega na głębokości przemyśleń tylko na emocjach i szukaniu tego co NIEmodne, ogranicza się jedynie do porzucenia szafy rodziców i zajrzeniu do szafy dziadków (dla najbardziej zakręconych - pradziadków). Jako że teraz w modzie jest 'neoliberalizm', to musi być trochę o socjalizmie, trochę o biednych robotnikach wykorzystywanych przez krwiopijców-kapitalistów z bajek sprzed 50 lat podlać to wyśmianiem czegoś co jest obecnie na topie i czym obecna gawiedź się fascynuje (w tym przypadku WOŚP). A żeby przypadkiem nie zostać posądzonym (o zgrozo!) o sprzyjanie jednej z obecnie modnych opcji politycznych, to koniecznie przyłożyć i tym drugim. I pasztet gotowy. p.s. Uwaga pani Kajo. Gruzja staje się modna! Kiedyś to był Tybet - wystarczająco niemodny ale stał się zbyt modny. Powoli Gruzja i Kaukaz również stają się zbyt ograne.

Sprzęt do szpitali, i ogólnie publiczna opieka zdrowotna nie są finansowe z podatków, a ze składek na NFZ. Panie Puto i Samolińska mogłyby tak podstawową rzecz sprawdzić, nim chwycą za pióro.

Sprzęt i utrzymanie placówek zdrowia jest rolą organów prowadzących, czyli najczęściej samorządów. A samorządy utrzymują się zasadniczo z podatków. Stąd wiele szpitali z zadłużeniami, często zmuszonych do komercjalizacji czy prywatyzacji. NFZ finansuje procedury medyczne i refundację leków.

Przecież opieka zdrowotna jest finansowana częściowo z podatków poprzez dotacje z budżetu. Warto tą podstawową wiedzę sprawdzić, nim się chwyci za klawiaturę.

Co zupełnie nie zmienia argumentu: to państwo decyduje o wysokości składek na NFZ (wcześniej były kasy chorych, a jeszcze wcześniej było inaczej) i to w jaki sposób się nimi rozporządza.

Zmienia zasadniczo. Sednem tekstu p. Samolińskiej jest nie sama wysokość czy to podatków, czy składek, a tolerowanie przez państwo, wręcz sprzyjanie "optymalizacji podatkowej", na przykładzie Rafała Brzoski. U p. Puto też "optymalizacja podatkowa" to jedyny konkret, reszta to komunały typu "niewydolna, nie radziła sobie ze służbą zdrowia i nieszczególnie się tym przejmowała."

Akurat wydolność służby zdrowia w Polsce jest faktem znanym od dawna. Przykre, że taki bulwersujący fakt jest komunałem.

1. Składka zdrowotna w naszym obecnym systemie jest de facto rodzajem podatku.
2. W artykule jest mowa o okresie powstania WOŚP, czyli latach '90. Wówczas żadnego NFZ jeszcze nie było.

"Składka zdrowotna w naszym obecnym systemie jest de facto rodzajem podatku."
Ani de iure, ani de facto. Składka różni się od podatku tym, że 1. nie idzie do budżetu państwa, a bezpośrednio do podmiotu, który ją wydaje; 2. obywatel ma wprost zagwarantowane pewne, konkretne świadczenia na tej podstawie, że płacił, lub płacił, składki, nie ma tego w przypadku podatków.

Mowa jest też o czasach obecnych, przecież jest odwołanie się do Brzoski i jego "optymalizacji podatkowej".

"wierni wyznawcy III RP byli przeciwko rozwojowi polityki społecznej („roszczeniowość”), a wielu z nich robiło wszystko, żeby nie płacić w Polsce podatków lub płacić ich jak najmniej"
Wielu, to znaczy kto? Jeśli "tęskniąca za Platformą klasa średnia", to akurat ta grupa (tzw. biurowa klasa średnia, zdecydowana większość zatrudnionych na umowy, nie samozatrudnionych) ma małe możliwości optymalizacji podatkowej i składkowej. To prawda, że w tej grupie dominuje podejście "im niższe podatki, składki, tym lepiej". Ale gołosłowne przypisywanie tej grupie uchylania się od płacenia, ucieczki do "rajów", to typowa publicystyka dość swobodnie obchodząca się z faktami.
"z teorii spiskowych nagonki na WOŚP"
W tej akurat nagonce mało jest teorii spiskowych. Dominuje podkreślanie kosztów ubocznych ponoszonych przez państwo i samorządy, oraz to, że Owsiak pośrednio utrzymuje się z zysków fundacji, kierowanych, na mocy umów zleceń, do spółek typu "Mrówka Cała" - a są to karykaturalne hiperbole zjawisk rzeczywistych, z odarciem ich z kontekstu (np. służby mają obowiązek zabezpieczania każdej masowej imprezy, a więc i WOŚP, i obrządków smoleńskich) - ale nie są to teorie spiskowe.

wspaniałe nazwisko pani redaktor 😀

ABBA to lata siedemdziesiąte (1972-82). A III RP to rządy od Mazowiekiego przez Millera i Kaczyńskiego po Tuska. Więc skąd ta fiksacja na PO? Skąd informacja, że zakup inkubatorów był niemożliwy?

To ja od innej strony: "Polska klasa średnia nie pałała dotąd sympatią do małomiasteczkowych festynów ze światełkiem do nieba, a na przaśny Woodstock raczej nie jeździła, preferując Openera czy Off Festival." Zdaniem Autorki nagle "polska klasa średnia" zapałała gorącym uczuciem do WOŚP? To kto składał się na te kilkadziesiąt milionów złotych każdego roku? Robili to z przymusu, bo tak wypada"? "Małomiasteczkowe festyny"? Największe Szanowna Pani odbywały się w wielkich miastach, "ostojach" klasy średniej i gromadziły tłumy. The last but not least - kto słyszał o micie III RP? Chyba tylko Ziemkiewicz et consortes. I najwyraźniej Autorka. PS.

jaka abba, jakie spice girls? co ta kobieta wypisuje? co ma piernik do wiatraka? wośp jako element mitologizacji 3 RP, wtf , gorszych bzdur w życiu nie czytałem. pierdolenie połamanej pseudo-intelektualistki

O jakże to niezależny myślowo i odważny artykuł! Pani Puto uważa, że istnieje mit III RP, wyimaginowanego tworu, do którego jacyś oni tęsknią (najntisy, których nad wyraz pogardliwy opis przywodzi na myśl miks osławionych lemingów z yuppies). Otóż III RP jest faktem historycznym. IV RP została obwieszczona przez ogarniętych manią wielkości polityków. Co im szczególnie przeszkadza, to widać w ostatnich miesiącach i tym czymś nie jest przeszła polityka społeczna. Polityka społeczna jest dla nich tylko narzędziem użytym cynicznie, żeby związać ze sobą wyborców. Najzabawniejsze, że Pani Puto przejęła obowiązująca terminologię bez oporu. W zasadzie powinna się Pani zapisać do PiS, ponieważ stosuje te same demagogiczne uproszczenia: kto nie z nami ten z PO, urządziliście się na cudzej krzywdzie, gdyby to ująć bardziej dosadnie to właściwie pisze Pani tutaj, że najntisy - lemingi kwiczą, a ich korytem była III RP. Brawo. Bardzo niezależnie. Ale co z tym wszystkim ma wspólnego WOŚP? Nic. Ale władza go z jakiegoś powodu nie lubi. Więc trzeba wrzucić i WOŚP do tego samego wora.

Nie ma żadnej IV RP. Jest tylko państwo, które od początku transformacji dało urzędnikom nieuprawnione przywileje, władzę nad obywatelami i uczyło tych urzędników pogardy i nieufności. I z biegiem czasu było coraz gorzej, bo urzędnicy, szczególnie wyższego szczebla to państwo coraz bardziej psuli nie natrafiając na opór. Finalna robota jest wykonywana teraz, teraźniejszość jest tylko konsekwencją przeszłości. PiS nie robi żadnej rewolucji, ci ludzie siedzą w Sejmie od lat 90-tych i przez 25 lat aktywnie uczestniczyli w psuciu państwa. Obecnie uprościli przekaz do maksimum, utworzyli w głowach ludzi jakąś rozmytą, niepodległą republikę, gdzie panuje wolność od wymagania od siebie czegokolwiek i gdzie dzieją się rzeczy zupełnie nowe. Nazwali ją IV RP i udają, że stworzyli ten kraj w ciągu roku. A Pani Puto uwierzyła w jego istnienie.

Brawo, zgadzam się w 100%. Obecnie, jeśli nie podoba Ci się działanie obecnego rządu trafiasz do worka zwanego "Lewactwo". W worku "Lewactwo" można spotkać: wszystkich protestujących na demonstracjach, ateistów, żydów, obcokrajowców, wspierających Wośp, oglądających inną telewizję niż TVP, lemingów, singlów, itd. Generalnie ludzi, którzy wystarczy, że krzywo popatrzą na PiS. Worek "Lewactwo" to wróg, najchętniej związać i spalić. To właśnie tworzenie czarno-białych etykiet prowadzi do podziałów między ludźmi.

Brawo, dokładnie w sedno tych bredni.

świetny felieton! pełna zgoda!

No nie, akurat za rządów PO nakłady na NFZ wzrosły dwukrotnie. Dziś mamy 2 razy większy budżet NFZ niż w 2007.

Bardzo dobry tekst, podpisałbym się pod niemal każdym zdaniem. Spór PiS-liberałowie to w gruncie rzeczy spór o to, czy przed 2015 było dobrze czy źle. Liberałowie twierdzą, że było dobrze i teraz ma "być jak było" i właśnie dlatego dzisiejsza opozycja jest tak niebezpieczna.

"Zgodnie z jego ustaleniami dzięki programowi skrajne ubóstwo wśród dzieci zmniejsza się o 94%, maleje rozwarstwienie społeczne " - dość ciekawa i karkołomna teza. Bardzo ciekaw jestem metodyki tych badań. Bo faktem jest, co można również znaleźć w badaniach, że ponad 100 tys. kobiet porzuciło pracę. Bo po co pracować za 1500, jak 2000 dostanie się na czwórkę dzieci i można trenować kciuk przed nowym TV. Mam kilku znajomych szefów firm rozrzuconych po Polsce, odkąd weszło 500+ wielu pracowników obu płci zwolniło się z pracy i trudno znaleźć nowych. Mało tego firma ze śląska z kontraktami z Niemiec poszukiwała niedawno instalatorów, bez żadnych większych wymagań, oni przeszkolą, stawka 150 euro dziennie. Zgłosiła się 1, słownie jedna osoba. Reszcie się nie chce. Teraz jest fajnie, można pochwalić się mętnymi słupkami, dziecioroby mogą leżeć w domu i nie pracować, bo dostaną kasę na dzieci, ale za kilka, kilkadziesiąt lat zaczną się poważne problemy, bo dzieci dorosną, kasa się skończy, potem będzie emerytura i będą drzeć ryje, że przecież mają takie same żolądki jak wszyscy inni, dlaczego oni dostają 5 złotych emerytury, a ktoś inny 2000. Tylko nie będą już pamiętać że ten z 2000 emerytury tyrał na siebie i na nich przez 40 czy 50 lat, a oni mieli wywalone. O tym nikt nie myśli i nikt głośno nie mówi.

Droga Pani Pisząca, nie wiem jak "wyznawcy" ale ja działam dla Fundacji cały rok. Choćby sprawdzając realne zastosowanie sprzętu w szpitalach. Edukacja medyczna dzieci i młodzieży. Informowanie chorych i ich rodzin o dostępie do odpowiednich miejsc i lekarzy. Zapewne Pani wie, na jaką blokadę urzędowych formalności trafiają chorzy i potrzebujacy natychmiastowej pomocy. Mam pytanie: robi Pani coś by tę barierę zmniejszyć...? Nie wnikam z jakich powodów popełniła Pani ten text, ale ciekaw jestem jaki to cel chciała Pani osiągnąć ...? Zdrowia życzę i ciepło pozdrawiam! 🙂 Roman Mróz (Dwa Pióra)

Krzysztof Mazur

Autorka żyje stereotypem wroga klasowego rodem z XIX wiecznych marksistowskich czytanek. 500 plus skończy się kryzysem finansowym, za który najwięcej zapłacą jego beneficjenci oraz emeryci i taki to jest sukces w walce z wrogiem klasowym. Służba zdrowia dostaje od państwa wielokrotnie większe środki niż zbiera WOŚP, więc to nie brak pieniędzy decydował o braku inkubatorów, tylko priorytety administracji zdrowotnej. Unikanie podatków nie jest możliwe u pracowników etatowych, która autorka uznaje za swoich osobistych wrogów klasowych. Rozumiem, że autorka się cieszy, że nasza waadza nie lubi jej wroga klasowego, ale może się okazać niedługo, że to nie ten wróg najwięcej straci i co wtedy?

Czytając komentarze
- lepiej można zrozumieć DLACZEGO
wygrał PiS i ...że niestety WYGRA znów.
Większość komentujących WCIĄŻ jest w szoku ... bo chyba wciąż wierzy w propagandę ? sprzed 2 lat .
Radzę się obudzić i dopuści do siebie fakty :
- Bronek przegrał
- PiS wygrał
- Brexit jest faktem
- Trump wygrał w USA
... itd ...
Już czas w swej TRAUMIE ...
wyjść z etapu ZAPRZECZANIA FAKTOM !

Piszesz jak typowa skrajna prawicówa i już od początku się tlumaczysz, że jednak szanujesz Owsiaka, zdajesz sobie sprawę ze grytyka tego gościa i całęgo ruchu nie ma sensu. Mam wrażenie, że ktoś Ci kazał to napisać, nie do końca się zgadzasz ale musiałaś. 500+ ? A dlaczego nie poruszyłaś faktu, by było 500+ to wszystko podrożało wokół nas, od produktów życia codziennego (jedzenie, woda) to prowadzenia konta w banku i wszelakich ubezpieczeń. Sami za to płacimy. Rząd już dywaguje jak zrobić by jednak jeszcze mniej osób miało owe 500+. To był porobiony pomysł, ale trzeba było jakoś kupić sobie wyborców, prawda ? Szczerze do nawet nie do końca doczytałem, odrzuca mnie styl pisania i przyjetego nazewnicta o "wyznawcach" i tego typu określenia przesączone nienawiścią.

Myśl przewodnia powyższych wywodów "inkubatory", Owsiak musi kupować bo rząd nie dało rady, poprzedni rząd. Rozumiem, że aktualny kupił ich dość sporo, tak ? Poproszę o liczby. Może faktycznie PIS się spisuje a ja o tym nie wiem, może już nie trzeba akcji Owsiaka, czy tak jest ?

Skonkretyzowany Kot

Co on tam p...?

Bełkot i demagogia trwają z wszystkich stron. A Orkiestra dalej zbiera na ratowanie zdrowia i życia. Nie szkoda ścierać paluszków na tej klawiaturze?

obecnie to OCHRONY zdrowia