Kraj

Stwórzmy koalicję nadziei!

robert-biedron

Lewica jest dziś jedynym podmiotem politycznym, który potrafi odpowiedzieć na rosnące aspiracje ekonomiczne Polek i Polaków i równocześnie powiązać je z otwartością na świat, chęcią uczestnictwa w zjednoczonej Europie i marzeniem o demokratycznym i sprawiedliwym państwie polskim – pisze Kamil Trepka.

Wielu moich lewicowych znajomych przywitało 2018 rok z daleko idącym pesymizmem, a czasem wręcz z defetyzmem. Kiedy pytam ich o źródło tej rozpaczy, wskazują na bieżącą sytuację polityczną: pozycja Prawa i Sprawiedliwości wydaje się dziś tak mocna, że nie sposób sobie wyobrazić, aby partia Jarosława Kaczyńskiego nie zdobyła większości mandatów w następnych wyborach. Niektórzy idą dalej i twierdzą, że dzięki rekonstrukcji rządu i rzekomemu „zwrotowi na centrum” PiS może zdobyć większość konstytucyjną.

Sutowski po rekonstrukcji rządu: Znikąd nadziei. Czas zapisać się do PiS

To podwójna nieprawda: po pierwsze PiS nie „idzie na centrum”, a jedynie wyrzucił z rządu najbardziej obciachowych ministrów – nic nie wskazuje na to, że będzie realizował bardziej umiarkowaną politykę. Po drugie operacja uzyskania większości konstytucyjnej, a więc 307 mandatów, jest przy aktualnej ordynacji trudniejsza, niż się wydaje niektórym komentatorkom (musiałby to być wynik wyborczy zbliżający się do 50 punktów procentowych, jednocześnie przy założeniu, że największy blok opozycyjny nie przekracza 20 procent).

PiS silny słabością opozycji

Warto jeszcze raz podkreślić, że siła Prawa i Sprawiedliwości wynika przede wszystkim ze słabości opozycji parlamentarnej. Intuicję te potwierdzają badania przeprowadzone przez zespół pod kierownictwem socjologa Macieja Gduli z Uniwersytetu Warszawskiego. Badanie to objęło nie tylko zwolenników PiS, ale również osoby, które w 2015 roku nie poszły do urn wyborczych albo głosowały na inne partie (w badanym mieście na Mazowszu PiS zdobył około 50 procent głosów). Wśród rozmówczyń i rozmówców niepopierających PiS dominowało poczucie rezygnacji i bezsilności z powodu działań rządu, które szło w parze z niezadowoleniem z faktu, że opozycja jest tak nieskuteczna w blokowaniu najbardziej kontrowersyjnych posunięć „drużyny dobrej zmiany”.

Partii Czarzastego bliżej do PO i Nowoczesnej niż do lewicy społecznej [Razem odpowiada SLD]

Tak więc kluczem do zwycięstwa wyborczego opozycji w 2019 roku nie jest przekonanie do siebie wyborców PiS – w świetle wyników badań Gduli wydaje się to graniczyć z cudem – ale ponowna mobilizacja anty-PiS-owskiego elektoratu, który zapadł dziś w stan politycznej hibernacji.

Dwie listy, nie jedna

A do tego potrzebna jest lewica.

Jak już wielokrotnie sugerował Michał Sutowski, opozycja nie powinna iść do wyborów jako jeden blok, ale podzielić się na dwie koalicje: konserwatywno-liberalną (PO, Nowoczesna i ewentualnie PSL) oraz centrolewicową. Potrzebujemy więc na opozycji dwóch oddzielnych wyborczych list. Słuszność postulatu Sutowskiego wydaje się potwierdzać najnowszy sondaż przeprowadzony przez IPSOS na zlecenie OKO.press: kiedy ankieterzy pytali o poparcie dla każdej istniejącej dzisiaj partii z osobna, PiS mógł liczyć na komfortową większość wynoszącą ponad 250 mandatów. Kiedy zadano to samo pytanie, ale z założeniem, że w wyborach startuje potencjalny komitet „zjednoczonej opozycji” (PO, Nowoczesna, PSL, SLD) oraz – osobno – zjednoczona lewica pozaparlamentarna (Razem, komitet Roberta Biedronia, Inicjatywa Polska Barbary Nowackiej, ruchy kobiece, ekologiczne i miejskie), partia Jarosława Kaczyńskiego uzyskiwałą niemalże identyczny wynik – ale nie dawał już on większości w parlamencie.

„Lewicowa alternatywa”, jak ochrzciła lewicową listę redakcja Oko.press, mogłaby liczyć na 11 procent głosów, co dałoby jej około 42 mandatów. Byłaby to solidna reprezentacja w nowym sejmie. Koalicja lewicy ma prawdopodobnie jeszcze większy potencjał, na co wskazuje sondaż prezydencki, w którym Robert Biedroń, Barbara Nowacka i Adrian Zandberg uzyskali łącznie 21 punktów procentowych, a przecież wiadomo, że nikt z tej trójki nie wystartuje przeciwko sobie.

SLD do Razem: Dogadajmy się

czytaj także

SLD do Razem: Dogadajmy się

Anna-Maria Żukowska

Na co komu liberałowie

Polska lewica nie ma się już czego wstydzić. Pomimo braku reprezentacji parlamentarnej była w stanie zawiązać szeroki sojusz i zebrać aż 400 tysięcy podpisów pod projektem Ratujmy Kobiety, którego w rzeczowej, ale zarazem płomiennej przemowie broniła na mównicy sejmowej Barbara Nowacka. Lewicowi włodarze miast, jak np. prezydent Słupska Robert Biedroń czy wiceprezydent Poznania Tomasz Lewandowski (Inicjatywa Polska), dokonali koniecznej korekty w swojej polityce mieszkaniowej. Ruchy miejskie i lokatorskie na co dzień walczą o prawo ludzi do mieszkania. To dzięki zaangażowaniu lewicowej radnej Pauliny Piechny-Więckiewicz uczniowie i uczennice warszawskich szkół podstawowych korzystają dziś z darmowej komunikacji miejskiej. To lokalny aktyw Partii Razem jako jedyny stał po stronie mieszkańców Dobrzenia Wielkiego, kiedy wbrew ich woli wcielono znaczną część tej gminy do miasta Opole. Działacze i działaczki Razem nagłośnili nie tylko plany drastycznej podwyżki opłat sądowych, z której po cichu wycofał się rząd Prawa i Sprawiedliwości, ale również skandaliczne postępowanie zarządu huty szkła w Zawierciu, który wypłaca swoim pracowniczkom i pracownikom pensje… w szklankach.

Mimo tych sukcesów lewica dzisiaj może się nam wydawać słaba i wewnętrznie podzielona – ale jest potrzebna Polsce jak jeszcze nigdy dotąd od 1989 roku. Aktualna postawa Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej dobitnie pokazuje, że niektórych ważnych spraw – takich jak sprawiedliwe podatki, legalizacja małżeństw jednopłciowych, przyjęcie uchodźców, prawo do bezpiecznego przerywania ciąży, likwidacja umów śmieciowych, rozwój mieszkalnictwa społecznego czy skuteczne odrynkowienie służby zdrowia – nie da się ruszyć bez obecności lewicy w sejmie. Parlamentarna opozycja nie tylko nie jest w stanie skutecznie obronić demokracji i praworządności czy też przeciwdziałać rosnącej fali ksenofobii i nacjonalizmu, ale ma nawet ogromny problem, aby przyjąć do wiadomości, że nie można już (i nie wolno!) cofnąć zaczynu państwa opiekuńczego, jakim jest program Rodzina 500+. Lewica jest dziś jedynym podmiotem politycznym, który potrafi odpowiedzieć na rosnące aspiracje ekonomiczne Polek i Polaków i równocześnie powiązać je z otwartością na świat, chęcią uczestnictwa w zjednoczonej Europie i marzeniem o demokratycznym i sprawiedliwym państwie polskim. Apatyczna opozycja parlamentarna nie jest w stanie tego zaoferować: jej główna obietnica, czyli odsunięcie od władzy Prawa i Sprawiedliwości, jest może sama w sobie słuszna, ale widoczne już nie wystarczy, aby pokonać partię Jarosława Kaczyńskiego oraz jego sojuszników.

Biedroń i inni

Warto jednak mieć na uwadze, że powrót lewicy do ekstraklasy polskiej polityki jest możliwy tylko pod warunkiem, że uda jej się stworzyć skuteczny wehikuł wyborczy. Jako pierwsze jaskółki pozytywnej zmiany można odczytać deklarację utworzenia wspólnej listy Partii Razem, Inicjatywy Polskiej, Zielonych i ruchów miejskich w wyborach do warszawskiej rady miasta, a także spotkanie środowisk lewicowych zaangażowanych w inicjatywę Ratujmy Kobiety, na które 28 stycznia zaprasza Barbara Nowacka. Mając świadomość tego, że w dzisiejszej polityce niezmiernie ważny jest lider, tudzież liderka, na którą wyborczyni/wyborca projektuje swoje marzenia i aspiracje, lewica powinna rozważyć wyznaczenie do tej roli Roberta Biedronia, który nie tylko cieszy się ogromną popularnością, ale posiadł też bezcenny dar nawiązywania długotrwałej więzi ze swoimi zwolenniczkami i zwolennikami – od ponad roku jego wyniki w sondażach prezydenckich nie spadają poniżej dwucyfrowego pułapu. Biedroń jako jedna z niewielu osób po lewej stronie sceny politycznej potrafi dotrzeć do przedstawicielek i przedstawicieli różnych klas i warstw społecznych, będąc zarazem wiarygodnym w kwestiach socjalnych (od początku popierał wprowadzenie programu Rodzina 500+, jako włodarz Słupska prowadzi ambitną politykę mieszkaniową), światopoglądowych, a także tych dotyczących praworządności i przestrzegania praw człowieka.

Szczęśniak: Rekonstrukcja opozycji

Nie oznacza to wcale, że Biedroń ma być samotnym trybunem ludowym, który w pojedynkę poprowadzi lewicę do sejmu; powinien raczej umiejętnie włączać w swoją kampanię wyróżniające się osobistości lewicy, m.in. Barbarę Nowacką, Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk czy Adriana Zandberga. Listy odnowionej lewicy powinny być otwarte dla różnych środowisk: nic nie stoi na przeszkodzie, aby oprócz działaczek i działaczy lewicowych partii i stowarzyszeń zaprosić związkowców, samorządowców, przedstawicielki i przedstawicieli ruchów feministycznych, lokatorskich, ekologicznych, LGBT+ oraz aktywistki i aktywistów miejskich. To, co będzie spajało tę kolorową koalicję, to marzenie o demokratycznej i sprawiedliwej Polsce, nadzieja na to, że wspólnie możemy stworzyć lepszy kraj.

Kto jak kto, ale lewica musi być optymistyczna. A zatem: do boju!

Sroczyński: Lewica nie może popełnić błędu „ideowej czystości”

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.

Komentarze archiwalne

  1. Czysto technicznie rzecz biorąc koalicja IP, Razem, Zieloni… (generalnie „drobnoustroje” lewicy + Razem*) jeśli pozbawione byłoby SLD i miało stanowić zasadniczą programową alternatywę wobec zarówno obozu Zjednoczonej Prawicy, jak i liberalnej opozycji PO+.N (o Kukizie, PSL, narodowcach, korwinowcach, etc… jako niewchodzących w to równanie nie wspominam) musiałoby postawić zarówno na spójność i wyrazistość programową – jak i, na jej bazie, zdecydowaną krytykę powyższych dwóch bloków.

    No, a teraz zagadka: Zjednoczona Prawica ma swoje media – zarówno te „niezależne”, jak i publiczne, ma pieniądze, ma struktury, no i jest władzą – co daje pewną „systemową” siłę;
    opozycja liberalna PO + .N ma struktury, ma wsparcie mediów, ma pieniądze, ma wsparcie wpływowych środowisk, no i jest w parlamencie, więc też pewną „systemową” siłą (niewielką, ale dostrzegalną) dysponuje;
    a taka lewica?

    Biedroń ma wysokie notowania i jest lubiany? Załóżmy, że miałby stać się liderem takiej nowej formacji… formacji, która „łowiłaby” zarówno wśród wyborców PiSu (aczkolwiek w minimalnym stopniu… aborcja? imigracja? – to chyba jednak jest, przynajmniej w krótkiej perspektywie non possumus dla tego elektoratu), jak i – przede wszystkim – wśród wyborców „centroliberalnych” (generalnie elektoratu PO z 2007).
    Żyjemy w czasach tworzących się baniek medialnych, zwierania szeregów i cięcia po skrzydłach (no chyba, że ktoś się czuje hegemonem i aktualnie dominuje – wtedy ewentualnie może próbować, ale tylko pod warunkiem przejmowania, a nie tolerowania „konkurencji”)…
    ciekawe czy w takich warunkach dalej byłby tak często zapraszany i hołubiony przez TVN, albo Newsweek? Już będąc nie „kwiatkiem do kożucha”, ale realną konkurencją.

    *fakt, że to są „drobnoustroje + Razem”, a więc Razem występuje w roli głównego zawodnika wagi ciężkiej, już sam w sobie wiele mówi…

  2. Jedynie kto może zagrozić PiS to opozycja która będzie chciała i głosiła rozliczenie zarówno PiS jak i PO za ich osiem lat rządów w tym ich samorządowców z HGW na czele. Niestety chodząc w marszach razem z KOD, PO, N. itd. lewica sama wskoczyła do worka „obrońcy aferzystów i złodziei”. Tak wiarygodności w oczach Polaków napewno nie da się zbudować. Taka jest prawda że wiele osób o poglądach dalekich od PiS głosuję na tę partię gdyż woli katotaliban od „złodziei w białych kołnierzykach”. Jak lewica chce coś znaczyć powinna zorganizować taki sam protest jak przeciwko PiS zrobić przed warszawskim ratuszem przeciwko PO.

  3. „To, co będzie spajało tę kolorową koalicję, to marzenie o demokratycznej i sprawiedliwej Polsce, nadzieja na to, że wspólnie możemy stworzyć lepszy kraj.”- Chyba raczej nadzieja na mandat. A skończy się jak zawsze wzajemnym obwinianiem o poniesioną klęskę i zarzucaniem współkoalicjantom zdrady lewicy

  4. Mamy polską politykę jak w soczewce. Partie i koalicje tworzą media. Obywatele jak zwykle nie mają nic do gadania. Nie mogą w sposób wolny wybierać swoich przedstawicieli. Muszą „wybierać” co im w mediach klika medialna podsunie.

    Dlatego władza w Polsce nigdy nie reprezentowała obywateli. Reprezentuje jedynie siebie, czyli kartel partyjno-medialnych sitw.

    A ja pierd….. te wasze partyjki i koalicyjki na czele z POPiS-em i z „lewicą” na dokładkę. I całą tę „demokrację”, tak jak komunę. Wybierać będę dopiero jak się wprowadzi prawdziwą demokrację a w wyborach będą mogli swobodnie startować bezpartyjni oraz środowiska lokalne. Ten wasz małpi cyrk i te wasze koalicyjki mnie nie interesują. Szyldy się pozmieniają, a parszywe ryje polityków i publicystów będą ciągle te same. I wszystko pozostanie po staremu. Do następnej wymiany szyldów.

      1. Widać nigdy nie przeczytałeś ordynacji wyborczej do Sejmu analfabeto obywatelski. Więc nie wiesz, że bezpartyjni nie mają możliwości zgłaszania swoich kandydatur, a lokalne listy partyjne kandydatów są matematycznie niewybieralne, ponieważ nikt nie ma możliwości zdobycia 200-300% głosów w swoim okręgu wyborczym.

        I o tym właśnie mówię. Polacy nie mają możliwości wyboru swoich własnych przedstawicieli bez jakiś mafii partyjnych z centrali. Dlatego nie żyją w demokracji a w dyktaturze nomenklatur partyjnych. Tak jak w komunie.

  5. Będę na tym portalu protestował za każdym razem, gdy ktoś pasuje Biedronia na lidera lewicy. Neoliberałowie są gotowi płacić i płacą ustępstwami „światopoglądowymi” aby tylko robienie interesów zostało po staremu. Skorumpowali w ten sposób lewicę zachodnią (patrz kadencja Hollanda we Francji; dziś mamy przykład korumpowania wierchuszki socjaldemokratów niemieckich by zaakceptowali Merkel i koalicję z CDU, przeciw czemu burzą się doły). W cv politycznym Biedronia nie ma poza mglistymi deklaracjami żadnego wydarzenia, kiedy za obronę bezpieczeństwa socjalnego czymkolwiek ryzykował. Więc dlaczego mam wierzyć, że wytrzyma tę presję? Biedroń to nie lewica.

    1. Doły w SPD to skrajnie lewicowa młodzież, natomiast wierchuszka do doświadczeni politycy i pytanie czy skrajna lewica, skrajny kurs da z kolei jakiś sukces ? Wali pan w tą europejską socjaldemokrację, centrowy kurs wielu partii, tak jakby sukces przynosiły rządy lewicowych radykałów, rewolucjonistów, skrajnych ideologów – jakiś argument historyczny na poparcie takiej tezy i drogi dla polskiej lewicy ?
      Akurat upadek wielu partii na lewicy to mniej gospodarka, sprawy socjalne, a bardziej np sprzeciw społeczny wobec liberalnej polityki imigracyjnej to widać choćby w Danii, czy Holandii.

      1. Wierchuszka socjaldemokratyczna doprowadziła SPD do niebywałego kryzysu. Burzenie się dołów to akt rozpaczy, nie rozsądku, ale utarcie nosa tej wierchuszce jest warunkiem odnalezienia się w tym kryzysie, bo może się zdarzyć, że socjaldemokraci pod starym kierownictwem podzielą los socjalistów francuskich i będzie potrzebna niemiecka wersja operacji „Macron”, która poprzedza rządy Le Pen/AFD. Jeżeli dołom uda się odrzucić porozumienie z CDU, to i tak nie będzie rewolucyjnego odnowienia SPD, ta wierchuszka nie zniknie, ale socjaldemokraci odzyskają suwerenność, nie będą się musieli dostosowywać do decyzji niedemokratycznych centrów decyzyjnych, czego wszystkim życzę, chadekom też. Wtedy nie wiemy, jakie będą decyzje np. w sprawie imigracji, ale nawet jeśli te same, będą one mocnie społecznie zakorzenione. Ale kryzys lewicy europejskiej nie rozpoczął się od uchodźców.Niekorzystna dynamika społeczna zaczęła się wcześniej, ale kryzys rozpoczął się od spanikowanych Schroedera i Blaira, za którymi poszła pozostała część lewicy europejskiej, w tym polskiej. Miller mówił Schroederem gdy obniżał podatki, że najpierw trzeba wygenerować wzrost gospodarczy by potem go dopiero lewica mogła dzielić; wzrost był, redystrybucji nie było, a nierówności się zaczęły pogłębiać. Ludzie zostali zwiedzeni, a lewicowe partie przyłączyły się do establishmentu, zmieniły swoją orientację, społeczeństwo przestało być punktem odniesienia, było traktowane instrumentalnie. Lewica podporządkowała się „konsensusowii” i zaczęła wyciszać kwestie bezpieczeństwa socjalnego – zostały jej tylko sprawy światopoglądowe, którymi wcześniej zajmowała się tylko o tyle, o ile utrudniały osiągnięcie podstawowego celu, a nie dla nich samych. Tak więc kryzys lewicy rozpoczął się od zarzucenia budowy społeczeństwa w miarę egalitarnego, owszem zamożnego, ale egalitarnego. Nie trzeba go budować metodami radykalnymi, które najpewniej byłyby antyskuteczne, a co najmniej skutkujące napięciami społecznymi. Edukacja i kultura, za którymi by szły drobne kroki od polityki podatkowej po zwiększanie emancypacji, powolne, ale stałe coraz szersze dopuszczanie do decyzji politycznych dołów – to może być właściwa ścieżka. Ale nawet rozłożony na wiele kadencji program budowy takiego społeczeństwa jeśli konsekwentnie wdrażany wbrew przeciwnościom budowałby do partii zaufanie średniej i niższych klas społecznych. Tak to widzę.

        1. Nie będzie niemieckiego Macrona, bo mamy tam system kanclerski, a nie prezydencki, prezydent Niemiec jest raz wybierany przez parlament, dwa nie ma praktycznie żadnej władzy wykonawczej, jego uprawnienia są bardzo wątłe.
          W Niemczech inaczej, niż we większości krajów UE problemem nie są sprawy bytowe, socjalne, gospodarka, bo tu ocena rządów Merkel jest dobra, a z kolei ostry skręt w lewo nie jest żadnym rozwiązaniem i dwa lewica nie ma na to społecznego mandatu.

          1. Oczywiście, że operacja „Macron” jeśli establishment uzna ją za konieczną, pewnie jeszcze nie szybko, będzie w Niemczech przebiegać odmiennie. To nie musi być nawet sympatycznie reklamowany przywódca, tylko nowa formacja, albo jeszcze inny trik. Chodzi mi o oszustwo, „duże zmiany by wszystko zostało po staremu”. W komentarzach z konieczności używamy skrótów, więc proszę nie czepiać się „litery”. Zgadzam się, że kwestie bezpieczeństwa socjalnego przestały być dla Niemców priorytetowe, ale ja piszę o społeczeństwie egalitarnym jako celu lewicy, które może być realizowane także w społeczeństwie zamożnym.

          2. W Niemczech kończy się epoka Merkel i wchodzimy w okres pewnej niepewności, lekkiego chaosu politycznego, a zasadniczo wydaje mi się, że oba kraje są na dwóch różnych końca pewnej politycznej osi.
            Jestem zdania, że Francja jest krajem gdzie każdy kolejny prezydent, układ rządowy będzie przynosił rozczarowania, nie ma tam miejsca na dalsze brnięcie w socjal, bicie kolejnych rekordów zadłużenia, gdy dług publiczny zbliża się do 100 procent PKB, mamy chroniczny deficyt i bardzo słaby wzrost – tu nie da się z tego wyczarować cudów. Z kolei bardzo długi okres rządów Merkel pokazuje, że Niemcy są dużo bardziej zadowoleni z rządów, sytuacji gospodarczej, a główna dziś oś konfliktu i sporu to polityka imigracyjna i jej skutki, która doprowadziła do najgłębszego kryzysu od lat.
            Nie bardzo wierzę w nową partie i jakieś cuda polityczne w Niemczech, a wydaje mi się, że zmiana polityki podetnie podstawy istnienia AFD, a po epoce Merkel CDU i CSU skręcą w prawo.
            Zaproszenie Orbana przez polityków CSU jest tu taką wyraźną jaskółką.
            Gospodarka nie jest egalitarna i nigdy nie będzie, więc nie wierzę w skuteczność skrajnie egalitarnej polityki, ala Szwecja złotego okresu socjalizmu lat 70-tych – a już najmniej w Polsce w sytuacji, gdy jednak ciągle potrzebujemy napływu kapitału, inwestycji, a nie jego ucieczki, ba w Polsce skrajna lewica ma mniejsze poparcie, niż w krajach bogatych typu Francja, Niemcy, Włochy co o czymś chyba świadczy i kolejna sprawa, żeby coś zmienić trzeba rządzić i najczęściej nie przez jedną kadencję, a dekady i wywrzeć jakiś swój wpływ, mieć cały polityczny okres.
            Umówmy się, że Partia Razem nie dojdzie do władzy – tu nawet sukces miałby swoje naturalne ograniczenia i barierę, której się nie przeskoczy, dwa ten pozytywny scenariusz dla Razem – czyli próg – stałe poparcie 6-8 procent oznaczałby trwanie rządów PIS, przy słabej i skłóconej opozycji. Skrajny dogmatyzm wyklucza siłą rzeczy kompromisy, rozmowy, czy samą możliwość budowy szerszej formacji centrolewicowej nawet w gronie ludzi lewicy – skoro wyklucza pan Biedronia.

          3. Ale ja nie jestem za skrajnym egalitaryzmem, tylko za wpisanie w system mechanizmów „egalitaryzyjących”, które będą równoważone przez trendy/koncepcje rozpanoszone za neoliberałów bez żadnego umiaru. Nie trzeba rządzić, by mieć wpływ na system, dlatego na miejscu Razem wziąłbym w parlamencie 8% z pocałowaniem ręki. Czy ruchy miejskie rządzą? A ile z ich pomysłów jest przejmowane przez partie głównego nurtu, także PiS (patrz właśnie uchwalana opłata 30 zł. za wjazd do centrów miast; notabene mi się to nie podoba, bo dzieli ludzi wg. kryterium pieniądza). Dlatego ja nie uważam, by odsunięcie PiSu było zadaniem dla lewicy dopóki PiS po części realizuje cele lewicy w większym stopniu, niż by je realizowała koalicja całej opozycji po ewentualnym wygraniu wyborów. To się pewnie kiedyś skończy, bo motywacja tej polityki to nie jest egalitaryzm i drogi się rozejdą, ale dziś Razem w koalicji z .Nowoczesną/PO/SLD nigdy by nie wywalczyło takiej polityki socjalnej, jaką z rozmaitych powodów prowadzi PiS. Lewica jest jednak w kursie na zderzenie z PiS – chodzi o emancypację, zwiększenie udziału ludzi w podejmowaniu decyzji politycznych, czego mechanizmem są elementy demokracji bezpośredniej. Po 1989 roku w mieście powyżej 50 tys. mieszkańców nie odbyło się żadne referendum merytoryczne z inicjatywy mieszkańców, bo wymogi są za trudne do spełnienia. Konstytucja dopuszcza referenda, ale establishment ustawą pod pozorem uregulowania szczegółów zmienił Konstytucję, co nie oburza nawet tych najbardziej godnych szacunku prawników-założycieli państwa prawa A.Zolla, A.Strzembosza, E.Łętowskiej, więc ja, chociaż mi się to nie podoba, też się nie oburzam gdy PiS robi to samo, tyle że bardziej (nie stawiam znaku równości; powyższy przykład nie jest jedynym, jak instrumentalnie establishment traktował państwo prawa, dlaczego więc lewica ma odłożyć swoje główne priorytety by realizować priorytety ważne, ale nie najważniejsze, na dodatek stosowane w przeszłości konsekwentnie jedynie wobec słabych?). PiS deklaruje w nadal obowiązującym programie z 2014 roku zliberalizowanie zasad referendów – ale tego nie czyni i jak każda partia władzy nie uczyni. Społeczeństwo, gdy mu się poprawi materialnie zażąda więc godności, czego jedną z miar jest udział we władzy. „Rządzenie wszystkimi, przez wszystkich, dla wszystkich” – to jest utopia sformułowana przez Jacka Kuronia, którą powinno wziąć na sztandary Razem. O to warto iść na wojnę z PiS. A nie o cudze interesy. Tak, interesy! – koncernów medialnych, liberalnych sitw politycznych i innych interesariuszy walczących o przewrócenie warunków robienia interesów jak przed PiSem było.

            A co do Biedronia – ja pytam, co świadczy o jego lewicowych poglądach społeczno-gospodarczych, a Pan mi wyjeżdża z zarzutem, że jestem dogmatykiem. Jak by się Pan bronił, gdybym Panu zarzucił dogmatyzm, bo nie chce iść Pan przeciw Kaczyńskiemu z narodowcami? Biedroń to dla lewicy socjalnej ciało obce, tylko przebrane w społeczny ornat. Powtórzę tu co kiedyś już o nim napisałem. Z Biedroniem jest taki problem, że jak został prezydentem to w dwóch sprawach zmienił pogląd o 180 stopni – dziś jest przeciwnikiem dwukadencyjności i sprzeciwia się liberalizacji przepisów o referendach lokalnych, które są krokiem w emancypacji społecznej z pod kurateli establishmentu. Mniejszym problemem jest sama zmiana, bo o wszystkim można dyskutować, ale to, że odmawia wytłumaczenia się z tej zmiany obracając swoim zwyczajem pytania w żart („wesołość” to jego sposób grania) lub ignorując wezwania do rzeczowej dyskusji („jestem nieusuwalnym dla was prezydentem i co mi zrobicie?”) ze strony ludzi, z którymi wcześniej było przydatnie deklarować „obywatelskie” poglądy gdy był tylko posłem. Prowadziłem wtedy z jego udziałem panel, gdzie prześcigał mnie w radykalizmie zwiększenia udziału obywateli w rządzeniu. To, że nie czuje się zobowiązany do objaśniania zwolennikom swoich wolt wróży jak najgorzej lewicy jeśli obierze go na swojego lidera. Np. w RAZEM by to nie przeszło i to jest właśnie nowa jakość, na której deficyt cierpi opozycja.

          4. Rzeczywistość gospodarcza za rządów PiS nie zmieniła się jakoś specjalnie, dwa PO-PSL, także prowadziły politykę socjalną i nawet jakieś punkty były realizowane – jak Kosiniakowe – 1000 złotych na dziecko przez rok, czy płatne roczne urlopy macierzyńskie.
            PiS realizuje to co mu się podoba, czy to co ma w programie, gdzie owszem są postulaty socjalne, ale nie robi tego, bo jest Razem i czuje oddech Zandberga na plecach – no nie bądźmy śmieszni, nie boi się dziś żadnej opozycji.
            Nie wszystkie dyskusje nadają się na publiczną formę, nawet jeśli Biedroń ma wady, gdzieś kluczy, to nie przekreśla to ani sensu rozmów, ani zjednoczenia lewicy, to nie jest tak, że jakieś środowisko polityczne powstanie od tak, od razu zaskoczy i będzie sensownie funkcjonować, a jest to pewien proces i praca. To co wyjdzie po latach może się nam podobać lub nie, nie na wszystko mamy wpływ, ale niezależnie od porażek trzeba próbować.
            W końcu polityka jest rozczarowująca, najczęściej kończy się niepowodzeniem, a sukces w polityce jak w ogóle w życiu jest czymś rzadkim i z tego trzeba sobie zdawać sprawę. Nie zgadzam się z wizją złych elit i dobrego ludu, który za pomocą referendów będzie kontrolował polityków podobne hasła głosi Kukiz, tylko polska polityka staje się skrajnie toksyczna za sprawą zarówno głupoty ludu, jak i dostosowania się partii pod najgłupszego wyborcę.

  6. Aktualna postawa Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej dobitnie pokazuje, że niektórych ważnych spraw – takich jak sprawiedliwe podatki, legalizacja małżeństw jednopłciowych, przyjęcie uchodźców, prawo do bezpiecznego przerywania ciąży, likwidacja umów śmieciowych, rozwój mieszkalnictwa społecznego czy skuteczne odrynkowienie służby zdrowia – nie da się ruszyć bez obecności lewicy w sejmie. ” I to ma byc program lewicy? Zarty.

    1. A jaki ma być inny program lewicowy?
      Z ciekawością się dowiem, co jest w tej chwili ważniejszego od budowy mieszkań komunalnych i uregulowania kwestii reprywatyzacyjnych i czynszowych. Co jest ważniejsze od likwidacji umów śmieciowych czy odejścia od zmuszania najbiedniejszych do utrzymywania tego państwa, przy całkowitej abolicji podatkowej dla bogatszych i najbogatszych. Co jest ważniejszego, niż naprawa służby zdrowia, i zabezpieczenie w końcu praw reprodukcyjnych i seksualnych. Słuchamy.

  7. Krytyko polityczno, ile jeszcze będzie tych odzewów? Wszyscy już chyba przyjmują do świadomości, że scenariusz z oko press jest tym, którym warto pójść. Teraz najważniejsze jest to, jak się ustosunkują Biedroń i Nowacka z drużynami. Z tych dwóch środowisk musi iść naprawdę spójny i jasny przekaz, że są z Razem i innymi inicjatywami miejskimi. Jeśli tego nie będzie Razem na bank nie wejdzie w koalicję, aby sobie nie podnosić progu wyborczego

    1. Większość lewicy nie przepada za Michnikiem, i GW. Traktując ich jako liberalnego przeciwnika politycznego. Mało wiesz o lewicy.

  8. zjednoczona lewica pozaparlamentarna (Razem, komitet Roberta Biedronia, Inicjatywa Polska Barbary Nowackiej, ruchy kobiece, ekologiczne i miejskie),

    Najlepszym komentarzem dla tej menażer jest tekst utworu zespołu Dezerter – Kto (To wciąż Ci sami ludzie) https://youtu.be/0lLssmcs7pA

    Powyższy blok składa się dokładnie z tych samych ludzi. Błąd logiczny polega na tym, że autor zakłada, że istnieją jakieś oddzielne elektoraty np.: Razem Biedronia i Nowackiej oraz ruchów miejskich i kobiecych a tak na prawdę to jest zbiór bardzo WSPÓLNY tj. we wszystkich tych inicjatywach przewija się ten sam mikro feministyczno nowo lewicowy plankton.

  9. Z tymi badaniami Gaduli to trochę jak:

    Na bezrybiu i rak ryba tj.

    Badania przeczytałem i wnioski z nich są dość oczywiste a intencje przypisywane wyborcom PiS można spokojnie przypisać wyborcom Trumpa Orbana Jobiku Le Pen etc.

    A więc z braku laku i Gadula dobry bo łatwiej rozpływać się nad Jego przenikliwością niż zadać jedno sensowne pytanie:

    Skoro uchodźcy są tacy dobrzy to dla czego Państwo Ocalałych własnie deportuje 40 tyś muzułmanów i gdzie jest szczujnia praw człowieka kiedy Izrael deportuje?

    1. Czy ci, których obecnie deportuje Izrael to nie są czasem chrześcijanie/animiści z Południowego Sudanu?

  10. Największym Problemem lewicy jest to, że nie odpowiada na najbardziej Palące Pytanie XXI w.

    a mianowicie:

    Co jest nadrzędne : Poprawność Polityczna czy Demokracja ?

    tj.:

    Czy Poprawność Polityczna ogranicza Demokrację czy Demokracja ogranicza Poprawność Polityczną ?

    Podstawowy postulat Partii Razem „Równość Małżeńska”

    To ja się pytam :

    Związki Partnerskie Osób Tej Samej Płci po Referendum (Demokracja) czy Broń Boże Marksa i Engelsa żadnego referendum w tej sprawie bo znów „motłoch” zagłosuje inaczej niz nakazuje Poprawność Polityczna.

    Uchodźcy w Polsce ?

    Przed czy PO referendum?

    Ukraina w EU?

    Przed czy PO referendum ? (jak w Holandii)

    Przyjęcie Euro ?

    itp.

    Lewica z jednej strony chce rządzić ale tak na prawdę boi się i nienawidzi ludu za Jego nie Poprawność Polityczną.

    Dobrym tego przykładem było by referendum pt.:

    Jakie muzeum powinno stanąć w centrum polskiej Stolicy?

    1) Żydów Polskich

    czy

    2) Narodowych Sił Zbrojnych.

    Ciekawe co wybrali by Polacy i po której stronie stanęli by Michnik Zanberg, Nowacka i Biedroń

    1. To chyba jakaś copypasta jest, ale niech będzie, że łyknę.

      „Poprawność Polityczna czy Demokracja”

      A ktoś gdzieś wymusza poprawnośc polityczną albo stawia za warunek? To jest bodaj jeden z największych chochołów w obecnym krzykactwie, któy jakoś się zachował. Poprawność polityczna istnieje, bo wytworzyłą się grupa ludzi, która z niej korzysta. Jest to twór organiczny, nie hierarchiczny, choć wywodzi się z akademii. Mówi się w pewien sposób, a nie inny, ponieważ ma to sens na pewnym poziomie zrozumienia. Jeżeli nie rozumiesz tego sensu, to znaczy, że nie posiadłeś zrozumienia.

      Do tego jeszcze często dochodzi niezrozumienie statystyki, oj, bardzo fraktalny ten chochoł.

      „Poprawność Polityczna ogranicza Demokrację czy Demokracja ogranicza Poprawność Polityczną”

      Co to w ogóle znaczy? Jak można zestawić konwencję językową z ustrojem politycznym? Tzn. jasne, są powiązania, ale nie takie ścisłe, a już na pewno nie przyczynowo skutkowe.

      „Związki Partnerskie Osób Tej Samej Płci po Referendum (Demokracja) czy Broń Boże Marksa i Engelsa żadnego referendum w tej sprawie bo znów „motłoch” zagłosuje inaczej niz nakazuje Poprawność Polityczna.”

      Jaka poprawność polityczna? Że małżeństwa homoseksualne to poprawność polityczna? Idź sprawdź lepiej w głowie czy tam jakieś zwoje się zachowały, bo korzystać z terminów to ty nie potrafisz. I jeszcze ten Marks i Engels. To taka poezja chyba trochę jest.

      „Uchodźcy w Polsce ?”

      Już są przecież i tak, o ile się zgłosili osobiście, a nie w ramach relokacji.

      „Ukraina w EU?”

      Tak, czemu nie?

      „Przyjęcie Euro ?”

      No przydałoby się, owszem. Nie natomiast, co mają na celu te pytania.

      „Lewica z jednej strony chce rządzić ale tak na prawdę boi się i nienawidzi ludu za Jego nie Poprawność Polityczną.”

      To zdanie jest piękne. Nie przekazuje żadnej informacji, za to doskonale manipuluje emocjami. Ciężko na nie odpowiedzieć, bo nie stanowi żadnej tezy. To takie ślizganie się na granicy sensu i nonsensu, ech. Żal mi ludzi, którzy się na to łapią.

      1. Nie odpowiadasz na pytania Romku, juz lepiej powiedz, że nie chcesz bo np. są głupie ale nie marnuj czasu czytelników bełkocząc.

        1. Gdyby jeszcze tam były jakieś pytania sformułowane w sposób, który umoźliwia dyskusję, ech, rozmarzyłem się.

          1. Wchodzisz w slang, którego nie rozumiem; jest on zapewne dostępny nielicznej garstce ludzi, która przejrzała na oczy i dlatego teraz rozmawia między sobą szyfrem, żeby czasem inni nie domyślili się o co im chodzi.

      2. Romek

        Poprawność Polityczna vs. Demokracja.

        Wyobraź sobie, że jest referendum w sprawie związków partnerskich i w tym referendum są dwa pytania:

        Czy jesteś za związkami partnerskimi osób tej samej płci

        Czy jesteś za penalizacją homoseksualizmu.

        I wyborcy wybierają tę drugą opcję? Co w tedy ? Penalizujemy tj. szanujemy wolę większości czy w ramach szeroko rozumianej ponowoczesnej cenzury pod hasłami walki z mową nienawiści i homofobią w ogóle nie dopuszczamy do Referendum ?

        A tutaj wręcz majstersztyk logiki:

        Poprawność polityczna istnieje, bo wytworzyłą się grupa ludzi, która z niej korzysta.

        Tak samo Antysemityzm, Ksenofobia, Rasizm, Natywizm, Ksenofobia, Romofobia i wszelkie inne chochoły ponowoczesności.

        Tak samo z Ukrainą w EU. W sprawie umowy stowarzyszeniowej było w Europie jedno jedyne referendum w Holadnii i wypadło negatywnie. Skąd taka wiara, że Polacy zagłosowali by inaczej niż Holendrzy.

        Co do Euro to jak jest takie dobre to przejdzie w cuglach w Referendum no chyba, że banksterka zawsze ma rację a ograbiania z suwerenności Państwa Narodowego nigdy dość?

        W tym podstawowy problem Panie Romek nic co Poprawno Polityczne nigdy nie jest popierane przez większość.

        1. „I wyborcy wybierają tę drugą opcję? Co w tedy ? Penalizujemy tj. szanujemy wolę większości czy w ramach szeroko rozumianej ponowoczesnej cenzury pod hasłami walki z mową nienawiści i homofobią w ogóle nie dopuszczamy do Referendum ?”

          Konstruujesz jakiś model, który nie ma przełożenia na rzeczywistość. Homoseksualizm jest faktem biologicznym, a nie wymysłem politycznym, dlatego ma tak szczególną pozycję.

        2. Sorry ale widzę że wy z tych co uważają że demokracja to rządy większości, otóż nie, demokracja w swej partycypacyjnej formie ma być rządem ludu Rzeczypospolitej jako całości a więc całości a nie większości.
          Otóż referendum w sprawie penalizacji homoseksualizmu jest niemożliwe ponieważ nie można odbierać podmiotowości innych obywateli, czym innym jest głosowanie czy jest się za czy przeciw związkom partnerskim(akurat tutaj nie mam wątpliwości że akurat związki cywilne nie będą problemem dla większości obywateli) bo nawet jak by nie zostało to zaakceptowane w referendum to pozostaje tylko działać dalej u podstaw na rzecz ich poparcia społecznego. No ale widzę że prawilniaki to uważają że opresyjny rząd to taki który nie pozwala im opresjonować innych sądząc po tym że chcecie by większość odbierała prawa mniejszości.
          Co do imigracji to jestem za modelem szwajcarskim gdzie to gminy przyznają obywatelstwo.
          Swoją drogą to zabawne że w Polsce gdzie jedynym przykładem poprawności politycznej było zastąpienie w języku publicystycznym „Cygana” na”Roma” nasze prawilniaki walczą z nią jakbyśmy żyli w co najmniej Szwecji, UK czy USA gdzie rzeczywiście można mówić o wypaczonej wersji poprawności politycznej. No ale najłatwiej walczyć z problemami których nie ma.
          Na koniec tylko o tym jak to prawilniaki teraz bronią demokracji przed poprawnością polityczną. Zacznijmy od tego artykułu http://www.nienawisc.pl/demokracja-chcemy-dyktatury-czyli-eurazja-od-zawsze-walczyla-z-oceania/ bo umieszczone zostały w nim dane które jasno pokazują które elektoraty partyjne popierają niedemokratyczne formy rządu jako bardziej skuteczne od demokracji (40% Kukiz15 i 31% PiS) widać również że to w Kukiz15 jest najmniejszy odsetek osób które uważają że demokracja to najlepsza forma rządu(tylko 65% 30% jest przeciwnego zdania).
          Do tego warto przypomnieć że to sejmowa prawica chciała zmiany nazw pociągów PKP IC ponieważ były pogańskie i to prawica atakowała miejsca w których odbyły się przedstawienia „bo występowali w nich porno aktorzy” czy „bo szkalowali Jana Pawła 2″ rządajac ich zablokowania mimo że nawet ich nie widzieli (zresztą sami byli oburzeni że ten pierwszy wcale nie był taki obrazoburczy jak się spodziewali). To tyle jeśli chodzi o prawicę (zwłaszcza tę”antysystemową” w internecie) walczącą z poprawnością polityczną o demokrację i wolność wypowiedzi.

        1. No właśnie nie można mnożyć, to zwyczajne anegdoty. Plus od kiedy poparcie dla prawa do aborcji jest poprawnością polityczną? To jest kwestia z zakresu etyki i prawa, a nie widzimisie religijnych proliferów.

          1. No tak. I trzeba głośno krzyczeć, że się ją popiera, bo jeśli nie to nie dadzą pieniędzy… na zatrudnienie młodzieży, i to już jest poprawność polityczna.
            Zresztą na tej zasadzie można o wszystkich zjawiskach związanych z politpoprawnością powiedzieć, że to nie żaden wymysł czy totalizm a tylko kwestia etyki i techniczna kwestia prawa.

    2. ‚Związki Partnerskie Osób Tej Samej Płci po Referendum (Demokracja)’

      W Wielkiej Brytanii wprowadzenie malzenstw homoseksualnych przeglosowal parlament, a nie ludzie w referedum. Co wcale nie znaczy, ze to bylo ‚niedemokratyczne’. Ludzie wybieraja swoich przedstawicieli do parlamentu i to oni podejmuja decyzje w takich sprawach. Jak sie ludziom nie podoba polityka rzadzacych to moga ich wymienic po 4-5 latach. Wg twojej logiki demokracja jest tylko w Szwajcarii, bo tam praktycznie wszystko mozna poddac pod referendum.

  11. No cóż, Adam Pieszczuk z Zielonych nie żyje, więc w sprawie powiększenia Opola swojego zaangażowania w tę sprawę już bronić nie może. Autorowi nie przeszkadza oczywiście pomijać Pieszczuka, podobnie jak kilku innych kwestii oraz organizacji. Taka polityka najwyraźniej, pompowanie wydmuszki zjednoczeniowej, która eksploduje wreszcie od nadmiaru emocji dziennikarzy. Czyta się to jak taki trochę Nasz Dziennik tylko z drugiego bieguna.

    1. Ale o czym ty właściwie piszesz? Nikt na razie nie proponuje ogólnej koalicji z Zielonymi, jest tylko informacja o warszawskiej koalicji, która akurat jest faktem, a nie pobożnym życzeniem.

  12. Ten podział ma sens o ile oddajemy już wygraną PiS i się z tym godzimy, że kolejne 4 lata to, także rządy PiS – to ma bardzo daleko idące konsekwencje, choć takie, że część wyborców opozycji zostanie w domach, nie widząc sensu by iść na wybory, a co dodatkowo podbiłoby wynik PiS.
    Wydaje mi się, że w polityce trochę jak w sporcie, trzeba mieć wiarę, że się wygra nawet z mocniejszą drużyną i często słabeusze walczą jak równy z równym do utraty pierwszej bramki, kiedy coś w nich gaśnie, to utrzymanie nadziei jest kluczowe, niezależnie od tego na ile skutecznie panowie Schetyna i Petru ją zabijają.
    Osobiście uważam, że nie ma żadnych barier nie do przeskoczenia by połączyć PO, Nowoczesną z SLD częścią samodzielnych bytów na lewicy, dodać do tego PSL i stworzyć formalnie koalicję wyborczą zachowując z jednej strony autonomię partii i środowisk, dwa tworząc jakiś organ dla całej koalicji, który by tym tworem skutecznie zarządzał i dwa stworzyć krótki program na 4 lata rządów.
    Większość wniosków z dyskusji na temat partii Razem sprowadza się do tego, że i tak nie będzie żadnego zjednoczenia lewicy, były na to ponad 2 lata i nic takiego się nie stało, dyskusja o Razem z potencjałem 3 procent – pokazuje, że poglądy zastępują analizę i trzeźwość ocen.
    Niech nikogo nie zwiedzie słabość i głupota PO, Nowoczesnej, bo jednak przy wszystkich wadach tych ugrupowań są one tam, gdzie lewicy nie ma, na starcie ma jakiś wynik, który dawałby przy odrobinie pracy – cień nadziei – to ważne.
    Lewica powinna oczywiście zaproponować swoje postulaty, takim dość sensownym byłby koniec reprywatyzacji w obecnym kształcie, radykalne ograniczenie górnej granicy mienia, plus zmiana całej polityki odnośnie nabywania gruntów, z poprawą podaży, dostępu kooperatyw, rozbudową pisowskich programów Mieszkanie Plus pod nową już opozycyjną nazwą z konkretnym celem budowy 100 tysięcy mieszkań rocznie – rok w rok – po 2 latach rządów.
    Jakbyśmy się nie podzielili to i tak na końcu trzeba się połączyć, więc analizy pana Sutowskiego uważam za głęboko szkodliwe, powstanie dwóch konkurencyjnych i kopiących się po kostkach bloków opozycji zwiększa szansę PiS i wtedy ta większość konstytucyjna jest realna.

    1. I dlatego chcesz, żeby ludzie o pogląda konserwatywnych głosowali na aborcjonistów? Przecież to nie ma żadnego sensu. O ile ja, lewak, mógłbym w ostateczności zagłosować na koalicję z peło, o tyle wyborca drugiej strony tego nie zrobi, bo to jest głos na uchodźców, aborcje i homosiów. Prędzej do PiS wtedy pójdzie.

      1. Lewica SLDowska mogłaby akurat dosyć sensownie sformułować lewicowe postulaty w kwestii uchodźców, aborcji czy homoseksualistów. bez zrażania konserwatywnego centrum. Tu nie trzeba rewolucji, tu wystarczy odkurzyć rozwiązania PRLowskie.

        1. „Lewica SLDowska” to przecież dość mocne antonimy. Ale ok, załóżmy, że mogłaby – czemu tego nie robi?

          1. No cóż, wiem że jestem na portalu dla twórców którego prawdziwa lewica to tylko Kuroń i Michnik 🙂
            Ale pytanie jest dobre. Mam dwie odpowiedzi (zapewne cząstkowe). Po pierwsze, Socjaldemokracja RP i jej dalsze mutacje aż do SLD wykształciły się na bazie tej bardziej aktywnej, za to mniej myślącej, części PZPR. Dlatego ma skłonność do przyjmowania tez lewicowego mainstreamu (czyli głównie SPD), bez refleksji intelektualnej.
            Po drugie dla SLD jakieś tam problemy ekologii, kobiet czy praw zwierząt itp. itd. zawsze były poboczne. Ważniejsze były kopalnie i huty :-)Ma to trochę sensu ale prowadzi do oddawania tematów w pacht różnej maści fanatykom czy wręcz konkurencji politycznej.

        2. Jakby mogła, to by formułowała.
          Nie formuje, bo nie może.
          Formułuje inny przekaz – pełen pogardy dla biednych i wykluczonych (podatek liniowy), seksistowski (Miller, Czarzasty, Gadzinowski), pokazujący że badania i nastroje społeczne, a także samą politykę jako rzecz ważną – mają gdzieś (wystawienie kogoś takiego jak Ogórek …).

          Lewica powinna się odwoływać do nauki i rozumu. A te dwa wskazują z racji na dotychczasowe działania tej partii, że ani ona lewicą, ani skuteczną formacją nie jest.

          Na śmietnik historii.

      2. @Romek
        Szklanka może być do połowy pełna, lub do połowy pusta, większość posłów PO, Nowoczesnej poparła skierowanie projektu Ratujmy Kobiety do komisji, swoją drogą sam projekt nie był zbyt mądry i rozumiem wielu ludzi o centrowych poglądach, że go nie poparli. Natomiast tu, także da się ustalić jakiś zbiór wspólny i cel minimum.
        Pójście do wyborów z hasłami liberalnej polityki imigracyjnej uważałbym za samobójstwo, natomiast opozycja może w jakiś sposób zracjonalizować lęki, zagrożenia i problemy i zaproponować tu, także program minimum, a szczególnie skończyć z pobłażaniem dla ONR-u, bicia ludzi na ulicach, całego tego obłędu.
        Kwestia LGBT – jest także do dogadania, w końcu część liberalnych posłów PO – przygotowała projekt w poprzedniej kadencji, ceną byłoby np zejście lewicy ze skrajnie antyklerykalnego kursu.

        1. Ale tu nie chodziło o poparcie projektu, tylko o przekazanie do dalszych prac!

          Poza tym piszesz rozsądnie, jest jak jest, niestety.

          1. Zabrakło komunikacji, właśnie tej rozmowy w ramach zarówno całej opozycji, jak i klubów, które z różnych powodów są w stanie rozpierduchy – szczególnie Nowoczesna, natomiast jest to wpadka głównie wizerunkowa, bo projekt lewicy i tak był nie przeszedł za rządów PiS.
            Tylko ten przypadek plus ferie Barbary Nowackiej w dniu głosowania pokazują problem rozbicia – skutki działania każdy sobie, a przy okazji bylejakość pracy klubów opozycji. Dla mnie to argument na rzecz koalicji – a przynajmniej jakiejś koordynacji, rozmów, a nie kopania się po piętach.

  13. Ech… zobaczyłem na zdjęciu Biedronia i myślałem, że wreszcie przemówił, a tutaj po prostu jakiś kolejny tekst o wspólnym bloku. Byłem ciekawy, bo liczyłem, że Biedroń wreszcie zabrał głos i podjął jakąś decyzję, bo w ostatnich dniach widać, że sam nie wie nadal czego chce, tzn. siedzi cicho, bo pewnie jeszcze nie zdecydował gdzie mu bliżej czy do lewicy czy jednak do centrum, PO, Nowoczesnej. Nie wiem, ale obserwując Nowacką i Biedronia, mam wrażenie że zamiast zająć jasne stanowisko, to po prostu kluczą tak by przytulić się za jakiś czas tam, gdzie będzie lepiej i w imię tego może są nawet w stanie porzucić lewicowe wartości, może koalicja z PO? Chciałbym się mylić, ale tak to wygląda.

    Odniosę się jeszcze do Razem. Jednak miałem rację. Razem idealnie potrafi w sprzyjających okolicznościach strzelać sobie w stopę. Nie wiem, może im faktycznie nie zależy na przekroczeniu 3%? Wczorajszy post na facebooku jest tak dziecinny i tak słaby, że trudno się potem dziwić niechęci części ludzi do Razem. Ten post faktycznie pokazuje na ile prawdziwe jest hasło – „inna polityka jest możliwa”. Naprawdę słabo, bardzo słabo to wyszło. Nie wiem po co komu to było i co miało to dać, poza zniechęceniem kolejnych osób. Razem koncertowo w dobrych okolicznościach potrafi coś schrzanić. Zamiast pokazywać swój program, swoje pomysł, to wchodzą do piaskownicy z PO i PiS i okładają się łopatkami, co jest żenująco słabe. Zamiast skupiać się na sobie, to zajmują się tymi partyjkami.

    1. No przecież wytłuścili najważniejsze ich zdaniem podpunkty swojego programu na konwencji kilka dni temu, a dla ludzi takich jak Ty, którzy najwyraźniej potrzebują potwierdzenia na fejsie, wrzucają teraz co kilka dni jotpegi z podpisem „5 ustaw”., To jest, nota bene, cały czas ten sam program co zawsze, ale ludzie najwyraźniej nie umieją wejść na ich stronę i przeklikać.

      A te „partyjki”, jak to nazywasz, to reprezentacja większości polskiego społeczeństwa. Nie można być sensownym anty-PiSem bez zwrócenia uwagi na to, że PO to taki sam beton. Piszesz „wchodzą do piaskownicy”, tak jakby nie byli w niej od samego początku i nie wskazywali na to, co niedobre, a mają w tym przecież żelazną konsekwencję.

      1. Czym innym jest wytykanie błędów i merytoryczna krytyka, a czym innym jest taki wpis jak ten ostatni, który właśnie jest w stylu dzieci z piaskownicy.

        1. Ale takie chwyty są potrzebne w polityce. Do tego sformułowałeś swoją tezę tak, jakby Razem robiło to ZAMIAST czegoś innego, a to są przecież nurty równoległe.

      2. Ten profil na fejsie wydaje się funkcjonować głównie po to, żeby przekonywać już przekonanych. Już parokrotnie zwracałem im uwagę, żeby pod postami zamieszczali odnośnik do (całkiem rzeczowej) deklaracji programowej i poszczególnych stanowisk, których też trzeba się naszukać, a powinny być na stronie głównej dużą czcionką. To samo dotyczy wpisów pt. „5 ustaw”, pod którymi padało mnóstwo pytań o inne elementy programowe od osób, które napłynęły w ostatnich dniach; pytania w rodzaju „No dobrze, ale co z…”.

    2. Chyba wyraźnie dziś widać, choćby ze wpisów Partii Razem i ich stosunku do SLD- po bardzo ugodowym liście sojuszu, że żadnego zjednoczenia lewicy nie będzie i SLD jest skazana na współpracę z PO, Nowoczesną, co także może nie dać sukcesu. Stoimy trochę na rozstaju dróg i żadna droga nie gwarantuje dziś sukcesu, stąd nie dziwię się, że Biedroń kluczy, Nowacka się waha itd.
      Nie mniej ta droga szerokiej koalicji jest przynajmniej jakoś tam logiczna, o coś tam chodzi, a nie o to, żeby Razem przekroczyła próg wyborczy i potupała sobie na PiS w sejmie, wydaje mi się, że lewica mogłaby ruszyć choćby problem reprywatyzacji i włączyć to z polityką mieszkaniową do programu tej szerokiej koalicji, mieć jakiś pozytywny wpływ na kierunek opozycji.

        1. @bartooolooo
          Nie ma jednej lewicy, tak jak nie ma jednej prawicy – jest słynna książka Rene Remonda – Francuska prawica dziś – i jej kontynuacja po latach pokazująca trzy główne nurty francuskiej prawicy i podobnie rzecz ma się z europejską lewicą, gdzie także można wskazać kilka różnych nurtów od centrowej socjaldemokracji, a na komunistach i ruchach anarchistycznych kończąc.
          Razem jest dla mnie przykładem lewicy dziecinnej.

          1. No, nie całe Razem i nie zawsze, ale obecnie infantylizm istotnie porażająco dominuje.

    3. Chodzi o ten wpis, ze i Pis i Po ma swoich „rodzynków” w partii i ich broni?
      Nie widzę nie zdrożnego w tym poście.
      Dla mnie nie jest to żadne odkrycie, ale są jeszcze (tak, na prawdę są) ludzie, którzy wierzą w PO więc ten wpis jest adresowany do nich.

      Czy o ten równości małżeńskiej – bo w nim to już zupełnie nie wiem co miało by byc samobójczego. Przecież to nie jest plakat adresowany do homofobów.

    4. Mnie ten wpis nie przeszkadza. Walenie w POPiS uważam za uzasadnione, o ile przy okazji nie walą w ich wyborców, a tu chodzi o piętnowanie przeciwników bez stygmatyzacji elektoratu. To mie powinno Razem zaszkodzić, szczególnie ze sama PO jeździć ostatnio po nich ustami Lisa na przykład jak po łysej kobyle

  14. Ważne żeby ta szeroka koalicja trzymała się jak najdalej od SLD i utrzymała spójny program wyborczy. Lewica musi przedstawić czytelną listę swoich postulatów i nie dać się zagonić do centrum.

  15. Pokonać PiS i nie dopuścić żeby zgarnął większość konstytucyjną ( z jakaś przystawka w następnej kadencji lub że spadochroniarzami z rozpadających się innych partii juz w tej) – jakież to banalnie proste, bułka z masłem, prosta recepta, nic łatwiejszego tylko wdrożyć plan Trepki!!! No, życzę powodzenia. Ech marzyciele, możecie tylko liczyć na to że PiS się sam ” zuzyje” politycznie i znudzi wyborcom jak PO, tracąc na dodatek ucho społeczne. Prawda jest brutalna, karzelek nie przewroci olbrzyma, olbrzym sam musi się zapłatac o własne nogi żeby paść.

  16. „Nie można cofnąć 500+”? Na temat szkodliwości tej pisowskiej łapówki dla wyborców napisano już dużo (z punktu widzenia lewicy istotne jest zablokowanie sporych środków finansowych w mało efektywnym z punktu widzenia polityki społecznej programie) . Czy naprawdę lewica zawsze musi rozkładać ręce i mówić „niedasię” – biernie czekając na konkurencję która przyjdzie i pokaże że jednak da się coś zrobić?

    1. „Na temat szkodliwości tej pisowskiej łapówki dla wyborców napisano już dużo”

      „Napisano już dużo”… chyba w jakimś innym świecie żyjemy, bo nie ma żadnych badań świadczących o negatywnym wpływie 500+. Jest tylko demagogia wolnorynkowców poparta jedynie wyssanymi z palca anegdotami. Jeżeli to nazywasz argumentem, to współczuję ci braku elementarnej zdolności dobierania źródeł informacji.

      1. Jakich badań oczekujesz? Wyjmuje się z budżetu kilkanaście miliardów zł i rozdaje po równo Kulczykowi i bezrobotnej z Podlasia. Czy uważasz że jest to sprawiedliwe? Czy uważasz że nie można tych środków lepiej zagospodarować? (darujmy sobie wolnorynkowców – patrzmy z punktu widzenia zwykłej socjaldemokratycznej polityki społecznej).

        1. Równość Obywateli to zasada, że Kulczyk i bezrobotny z Podlasia mają takie same prawa. A lewicowa ideologia Nie Jeść Nie Pić wszystko biednym oddawać, już dawno została skompromitowana.

          1. Nie mam pojęcia o czym piszesz, która konkretnie ideologia i jak została skompromitowana?

        2. „Czy uważasz że jest to sprawiedliwe?”

          Oczywiście, że tak. Prolem nie polega na tym, że 500+ istnieje, tylko na tym, że nie obejmuje pierwszego dziecka, a także na beznadziejne rozwiązanej obsłudze samotnych matek i na braku liczenia złotówka za złotówkę.

          A kwestia Kulczyka nie ma większego znaczenia, bo to promile w skali budżetu (większość ludzi jednak korzysta z 500+)

    2. między „nie można cofnąć 500+” i „nie da się nic zrobić” jest przestrzeń.