Świat

Ostrożnie z samostanowieniem. Referenda w Kurdystanie i Katalonii

Katalonia

Referenda niepodległościowe Kurdów oraz Katalończyków to przykłady trudności z samostanowieniem narodów. W XXI wieku tę zasadę należy traktować bardzo ostrożnie.

W tym tygodniu Kurdowie w północnym Iraku przeważającą większością głosów poparli niepodległość regionu Kurdystanu. Kurdyjscy nacjonaliści przekonują, że 30 milionów Kurdów podzielone pomiędzy cztery państwa (Irak, Turcję, Syrię i Iran) zasługuje na to, by być uznane w świecie. W Hiszpanii tę samą kwestię podnosi 7,5 miliona Katalończyków.

Czy niepodległość Kurdystanu doprowadzi do kolejnej wojny na Bliskim Wschodzie?

Czy to ma jakieś znaczenie, że w przeciwieństwie do Kurdów Katalończycy są w swojej sprawie podzieleni? Czy istotny jest fakt, że państwa graniczące z irackim Kurdystanem mogą użyć siły, by sprzeciwić się secesji?

Samostanowienie narodów, zasadę spopularyzowaną międzynarodowo przez prezydenta USA Woodrowa Wilsona, najczęściej definiuje się jako prawo narodu do utworzenia własnego państwa. Ale kto tak naprawdę się „samo” stanowi?

Podziały w Somalii i Irlandii

Spójrzmy na Somalię, której lud – w przeciwieństwie do większości innych nowo utworzonych państw afrykańskich – miał w przybliżeniu podobne pochodzenie językowe i etniczne. Sąsiednią Kenię kolonialne władze skleiły z dziesiątek ludów i plemion. Somalia twierdziła, że zasada samostanowienia powinna pozwolić na secesję Somalijczykom w północno-wschodniej Kenii i południowej Etiopii. Jednak Kenia i Etiopia się sprzeciwiły, co poskutkowało pewną liczbą regionalnych wojen o somalijską sprawę narodową.

W ironicznym epilogu tych zdarzeń sama Somalia została później podzielona w czasie wojny domowej pomiędzy klanami i watażkami. Dzisiaj jej północny region, Somaliland, funkcjonuje de facto jak niepodległe państwo, chociaż nie został uznany przez inne państwa ani przyjęty do ONZ.

Referendum nie zawsze rozwiązuje problem samostanowienia. Po pierwsze, pojawia się pytanie, gdzie głosować. Na przykład w Irlandii katolicy przez wiele lat protestowali przed głosowaniem w rejonie Irlandii Północnej, które przywiodłoby do władzy większość protestancką 2/3 głosów. Protestanci odpowiadali, że gdyby głosowała cała wyspa, rządziłaby katolicka większość. Wreszcie, po wielu dekadach walki, zewnętrzna mediacja pomogła przywrócić pokój w Irlandii Północnej.

Po drugie, jest też kwestia, kiedy głosować. W latach 60. Somalijczycy chcieli zagłosować natychmiast, ale na przykład Kenia chciała czekać 40 lub 50 lat, by zdążyć na nowo wykształcić sojusze plemienne i zbudować tożsamość narodową.

Kwestia zasobów: Kraj Sudecki i Biafra

Kolejny problem dotyczy państwa dawnej przynależności. Czy secesja działa na jego niekorzyść, odbierając zasoby lub powodując zamęt? Iracki Kurdystan posiada ważne złoża ropy naftowej, zaś Katalonia przynosi Hiszpanii jedną piątą produktu krajowego brutto. Rząd Hiszpanii twierdzi, że referendum niepodległościowe w Katalonii jest niezgodne z hiszpańską konstytucją, a zatem nielegalne.

Przykłady z historii nie dodają otuchy. Po rozpadzie imperium Habsburgów w 1918 roku Kraj Sudecki przyłączono do Czechosłowacki, mimo iż większość jego mieszkańców mówiła po niemiecku. W wyniku układu monachijskiego z Adolfem Hitlerem w 1938 roku Niemcy sudeccy oderwali się od Czechosłowacji i przyłączyli do Niemiec. Ale utrata górzystego pogranicza, które zamieszkiwali, okazała się wielką stratą dla czeskiej obronności. Czy pozwolenie Niemcom sudeckim na samostanowienie było słuszne, nawet jeśli oznaczało odsłonięcie Czechosłowacji na atak ze strony Rzeszy, który odbył się pół roku później?

Relacjonujemy przebieg referendum w Katalonii [AKTUALIZACJA]

Z kolei kiedy w latach 60. lud ze wschodniej Nigerii postanowił dokonać secesji i utworzyć państwo Biafry, inni Nigeryjczycy stawili temu opór, po części dlatego, że Biafra miała odebrać Nigerii większość złóż ropy. Argumentowano, że surowiec należał do wszystkich Nigeryjczyków, a nie tylko do wschodniego regionu.

Rozpad Jugosławii

Po zakończeniu zimnej wojny samostanowienie stało się palącą kwestią w Europie Wschodniej i byłych państwach Związku Radzieckiego. Na Kaukazie Azerowie, Ormianie, Gruzini, Abchazowie i Czeczeni zażądali własnych państw.

Na terenie Jugosławii Słowenom, Serbom i Chorwatom udało się pozakładać niepodległe republiki, ale muzułmanie w Bośni i Hercegowinie nie mieli tyle szczęścia. Stali się ofiarami czystek etnicznych przeprowadzanych przez oddziały chorwackie i serbskie.

W 1995 roku do targanego konfliktem rejonu wysłano siły pokojowe NATO, ale kiedy Organizacja interweniowała militarnie w Kosowie w roku 1999, Federacja Rosyjska poparła protesty Serbii wobec secesji. Kosowo wciąż nie zostało przyjęte do ONZ. Z kolei Rosja przypomniała o zasadzie samostanowienia, by wesprzeć secesję Abchazji od Gruzji w 2008 roku oraz własną inwazję i aneksję Krymu w roku 2014.

Alternatywy dla samostanowienia

Samostanowienie okazuje się zasadą niejednoznaczną moralnie. Wilson zakładał, że przyniesie ona stabilizację Europy Środkowej; zamiast tego w latach 30. Hitler wykorzystał ją, by podważać kruchą niepodległość nowych państw.

Ta lekcja do dziś nie straciła ważności. Zważywszy na fakt, że tylko 10 proc. państw świata jest homogeniczne, uznawanie samostanowienia za zasadę moralną pierwszego, a nie drugiego rzędu, może mieć katastrofalne skutki w wielu obszarach globu. Wrogie grupy etniczne są często przemieszane jak marmurkowe ciasto, a nie starannie oddzielone od siebie, jak warstwy tortu. W 1974 roku Indie przekonały się, że takie zjawisko bardzo utrudnia podziały administracyjne. Być może to właśnie dlatego tak niewiele nowych państw zostało w tym stuleciu przyjęte do ONZ. Pomimo jego secesji od Sudanu, etniczny ferment w Sudanie Południowym praktycznie nie osłabł.

Aby mieć jakąś nadzieję na przyszłość, należy pytać, co jest stanowione, jak również, kto stanowi. W przypadkach, kiedy jedno państwo zamieszkują skonfliktowane grupy, może udać się przyznanie pewnego stopnia autonomii w sprawach zagranicznych. Na przykład Szwajcaria i Belgia zapewniają swoim wspólnotom etnicznym znaczną autonomię kulturową, gospodarczą i polityczną.

Tam, gdzie nie wystarczy autonomia, może uda się zorganizować rozwód za porozumieniem stron, tak jak przy podziale Czechosłowacji na dwa suwerenne państwa. Ale absolutne żądania samostanowienia najczęściej stają się źródłem przemocy, dlatego należy je traktować bardzo ostrożnie. Zanim więc zaczniemy przywoływać samostanowienie narodów jako zasadę moralną, powinniśmy w dyplomacji przestrzegać najważniejszej maksymy lekarskiej: po pierwsze nie szkodzić.

Copyright: Project Syndicate, 2017. www.project-syndicate.org Z języka angielskiego przełożyła Aleksandra Paszkowska.

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.