Kraj

PiS. Zwyczajna polska dyktatura

PiS wygrywa kolejne bitwy i umacnia się. Jak będzie wyglądała jego autorytarna władza? Mamy polskie, tradycyjne formy autokracji. Wiemy także, jak działają nowoczesne rządy autorytarne na świecie. Oto portret tego, co nas czeka.

Byłem, oczywiście, na demonstracji w niedzielę. Ale jeśli ostatnie dwa lata rządów PiS czegoś nas nauczyły, to tego, że ta demonstracja powtórzyła scenariusz poprzednich protestów. W Warszawie zebrało się tysiące ludzi, w „narodowych” mediach nazwano ich „bojówkarzami” i pokazano jako „puczystów”; PiS wycofa się teraz z dwóch czy trzech najbardziej oburzających zapisów w projekcie, ogłaszając, że wielkodusznie poszedł opozycji na rękę. Potem ustawy uchwali, a prezydent je podpisze, z pośpiechu potykając się o własne pióro.

W kolejce instytucji demokratycznego państwa, które pozostały jeszcze do demontażu, następne są media (wszystkie, publiczne już zniszczono), samorządy i uniwersytety. PiS ma bardzo wiele planów wobec tych instytucji (zaraz do nich dojdziemy).

Będziemy więc żyli w państwie niedemokratycznym. To stała w polskiej historii. W XX w. demokrację mieliśmy tylko przez siedem lat w Dwudziestoleciu (1919–1926, do zamachu majowego) i przez ostatnią dekadę. Wiemy więc trochę z doświadczenia, jakie formy przybierają niedemokratyczne rządy w Polsce. PRL w swoim podejściu do władzy i życia społecznego był bardziej polski, niż się dziś wydaje wielu jego spóźnionym krytykom. Jeżeli rządy PiS przypominają właśnie PRL tym, którzy go jeszcze pamiętają, to nie dlatego, że Kaczyński chce wrócić do czasów komunizmu. Po prostu społeczeństwo polskie pewne formy rządów przyswaja, a inne odrzuca. Spójrzmy prawdzie w oczy: umiarkowany, paternalistyczny autorytaryzm bardzo dużej części Polaków nigdy nie przeszkadzał, pod warunkiem, że w domu było co jeść. Nie ma demokratycznych „kłótni”, w ojczyźnie jest „porządek”, naród dziarsko pracuje, Polska rośnie w siłę, a ludziom żyje się dostatnio — w tych obrazkach, które dziś wpycha nam TVP, a które starszym wydają się znajome, w ogóle nie ma nic przypadkowego. One po prostu trafiają w ważną część narodowego ducha.

Skoro więc nie będziemy mieli — przynajmniej na czas jakiś — demokracji, to co będziemy mieli?

Oto próba rekonstrukcji. Wielki francuski historyk Fernand Braudel pisał kiedyś o „długim trwaniu” w historii społeczeństw: są w życiu narodów formy życia społecznego — relacji międzyludzkich, działania instytucji, takich jak firmy czy urzędy — które są znacznie trwalsze od rewolucji, zmian ustrojów i okupacji.

Skoro więc nie będziemy mieli — przynajmniej na czas jakiś — demokracji, to co będziemy mieli?

Kształtująca się władza PiS będzie więc amalgamatem tego, co znamy z polskiej przeszłości, i nowych metod autorytaryzmu, wypracowanych przez Putina, Orbana, Erdogana czy Chaveza. Nowe autorytaryzmy nie są zamknięte na świat, jak stare. Każdy może wyjechać z Węgier czy z Rosji, proszę bardzo. Nowe autorytaryzmy nie są wrogie kapitalizmowi — przeciwnie, dają dobrze zarobić, zwłaszcza partyjnym kolegom i znajomym. Biznes nie jest wrogiem, ale podporą Putina czy Orbana. Nie ma też formalnej cenzury: media opozycji istnieją, ale są na różne sposoby skutecznie marginalizowane. Nowy autokrata nie jest też zainteresowany praktyczną likwidacją opozycji. Dba o swoją bazę politycznego poparcia, ale wie, że „elity” — wykształceni, z wielkich miast — są jego wrogami. To nawet wygodne. Można nieustannie mobilizować swoich zwolenników do walki z „elitami”, którym już dawno odebrano wpływy i władzę. Nowy autokrata nie mówi do całego narodu: mówi tylko do swojej bazy i jest zainteresowany tylko jej poparciem.

System władzy w IV RP

System władzy w IV RP będzie więc miał fasadę demokracji. Nikt nie zdelegalizuje Platformy Obywatelskiej, a nawet Razem. Władza będzie wygrywać wybory dzięki kombinacji propagandy, władzy nad służbami specjalnymi i prokuraturą oraz różnych innych zabiegów, takich jak zmiana ordynacji wyborczej. Będzie też dbała, żeby opozycja była skłócona i skutecznie ośmieszona.

Represje

Represje będą miały charakter wyrywkowy, a sposób ich wymierzania zachowa pozory legalizmu. Nie jesteśmy Turcją, gdzie ludzie znikają bez śladu, czy Chile Pinocheta, gdzie wyrzucało się ich z helikopterów nad oceanem. Nie ta tradycja, jednak u nas Europa, azjatycka brutalność się tutaj nie opłaca. Za to niewygodnymi dziennikarzami zajmie się prokurator (tak jak Tomaszem Piątkiem). Nikt takiego nie zamknie do więzienia, ale np. skaże się go na bardzo wysoką grzywnę albo na wykupienie przeprosin dla Macierewicza zaraz po głównym wydaniu Wiadomości, co Piątka skutecznie zrujnuje. Niech chodzi i żebrze po znajomych! Taka lekcja dla jednego odstraszy 90 proc. pozostałych dziennikarzy. Być może od czasu do czasu policja zatrzyma jakiegoś działacza albo narodowe bojówki kogoś pobiją, a policja akurat wtedy będzie patrzyła w inną stronę. CBA będzie zatrzymywało polityków opozycji pod zarzutami korupcji — prawdziwymi albo fałszywymi, bez znaczenia, bo zanim się to wyjaśni, media obozu władzy już ich zniszczą.

Media

Media są kluczowym ogniwem sprawowania władzy. Lekcja nowego autorytaryzmu — dobrze przerobiona przez PiS — mówi, że w pozornie otwartym świecie internetu można wychować sobie własnego odbiorcę i bezkarnie produkować „alternatywne fakty” (żeby zacytować Kellyanne Conway, doradczynię prezydenta Trumpa). PiS musi więc mieć dominujący głos w mediach, które będą karmiły jego bazę coraz bardziej oderwaną od rzeczywistości propagandą i podsycały jej najgorsze lęki. Będzie więc ciągłe straszenie uchodźcami, Brukselą, islamem i gejami z Zachodu; nieustanne festiwale ku czci „żołnierzy wyklętych” i Jana Pietrzaka, pompowane ludziom do głów do znudzenia i bez cienia zażenowania. Naród nie chce na to płacić? To się im doliczy abonament do podatków.

Sami wyprodukowaliśmy miliony medialnych analfabetów

Media opozycji mają swoje miejsce w takim systemie — służą jako przedmiot ataków i zarazem świadectwo pluralizmu, listek figowy dla Zachodu — ale muszą być zmarginalizowane. PiS ma wiele instrumentów, żeby to zrobić, a kalendarz wyborczy sugeruje, że powinien się za to zabrać najpóźniej jesienią 2017 r. Uchwali więc ustawę o „dekoncentracji” mediów, zmuszając zagranicznych właścicieli do sprzedaży lokalnych tytułów. Kupi je biznes związany z PiS. Trudniej jest z mediami ogólnopolskimi. Można naciskać na zachodnich właścicieli, aby zmienili szefów i linię polityczną swoich mediów w Polsce. Niemcy się nie ugną, ale Amerykanie, właściciele TVN? Kto wie?

Zmienimy prawo prasowe: niech wydawcy płacą wysokie kary za niejasno sformułowane przestępstwa (jak „obraza narodu” w Turcji: to władza decyduje, co obraża naród). Prasa ma zresztą śladowe i spadające nakłady. Sprzedaż „Wyborczej” szybko zbliża się do 100 tys., podobne ilości sprzedają co tydzień „Polityka” i „Newsweek”. Wystarczy zabrać im pieniądze i poczekać, aż sami zdechną. W internecie czyta ich więcej ludzi, ale czytelnicy tych mediów i tak na PiS nie zagłosują. Niech więc gadają: chodzi o to, żeby ich głos był mniej słyszalny niż głos władzy.

Można opozycyjnych dziennikarzy trochę zdyscyplinować: zatrzymać jednego czy dwóch, nałożyć kary finansowe na wydawcę, dać do zrozumienia prywatnym firmom, żeby nie kupowały tam reklam (państwowe już dawno tego nie robią). Nieznani sprawcy kogoś pobiją na ulicy, paru osobom przebije się opony. Większość dziennikarzy zrozumie, czego ma nie robić: mają rodziny i kredyty. W ten sposób, krok po kroku, Orban sprowadził opozycyjne media u siebie do roli planktonu. Bez cenzury, bez awantur, bez kolejnej hecy w Brukseli.

Gospodarka

Gospodarka to druga podstawa nowego autorytaryzmu. Inaczej niż kiedyś, władza musi dbać o wzrost gospodarczy. PiS zostawi więc klasie średniej swobodę robienia swoich małych biznesów, wolność kupowania drogich samochodów i jeżdżenia na wakacje na Bali. Niech konsumują! Wtedy lekarze, prawnicy czy architekci będą bali się podskoczyć, bo każdy będzie miał co stracić.

Równocześnie władza po cichu będzie szczodrze płaciła swojemu aparatowi. Orban robi tak na Węgrzech. Nagrodą za lojalność są dobre posady w państwowych spółkach, a dla biznesu — możliwość robienia interesów z państwem. Prywatny biznes da się łatwo kupić lub zastraszyć — sami dali Kaczyńskiemu nagrodę w Krynicy.

Poza tym jesteśmy otwarci na inwestycje, dbamy o niską inflację i stabilność waluty. Jak się okazuje, inwestorzy zagraniczni są wrażliwi na takie parametry, a nie na jęczenie Tomasza Lisa w „Newsweeku”, że demokracja w Polsce się skończyła.

Majmurek: Lekcje z Budapesztu dla Warszawy

Im więcej PiS w gospodarce, tym więcej nie tylko nagród dla działaczy, ale także tym słabsze finansowanie opozycji. Drogi prezesie: popierasz PO? Nie dostaniesz kontraktu od państwa, a do twojej firmy przyjdzie kontrola. Będzie to, oczywiście, zupełnie przypadkowy zbieg okoliczności. Jak będziesz nadal bardzo uparty, CBA zatrzyma cię na parę dni, a sprawę nagłośni TVP. Po co ci to? Chcesz zaszkodzić swojej firmie? Tak dobrze się przecież rozwija.

Akademia

Akademię również czekają zmiany. Władza potrzebuje naukowców do swojego programu rozwoju gospodarczego. Nie potrzebuje krytycznych socjologów albo kwestionujących oficjalną ideologię historyków. Szczęśliwie dla PiS już za rządów PO przeprowadzono reformę nauki, która łączy finansowanie z gospodarczymi efektami pracy naukowca. Biolodzy, informatycy czy fizycy będą więc mogli spać spokojnie, o ile nie będą się udzielać politycznie. Dla nich kurek z publicznymi pieniędzmi pozostanie otwarty.

Ciemna strona reformy. Jak utowarowienie szkolnictwa wyższego legitymizuje irracjonalność

Pozostałym można odebrać pieniądze — zawsze łatwo zmienić parametry oceny jednostek naukowych tak, aby to zrobić. To w praktyce pozostaje całkowicie w gestii ministerstwa. Można też zabrać się do „wymiany elit”, chociaż to jest program na dłuższą metę. Poletkiem doświadczalnym tego procesu jest dziś TVP, gdzie notorycznie pojawiają się jako eksperci nikomu nieznani wcześniej naukowcy bez żadnego dorobku. Warto zmienić kryteria awansu naukowego tak, aby władza miała tu więcej do powiedzenia, a mniej „korporacja” naukowców. Zrobimy to pod hasłem „modernizacji”, „racjonalizacji wydatków” oraz „współpracy nauki z gospodarką”.

Polska specyfika

W XX w. polski dyktator był zwykle mężczyzną w średnim lub starszym wieku, całkowicie pozbawionym chęci gromadzenia majątku czy choćby życia w luksusie. Piłsudski uwielbiał mały dworek w Sulejówku, który dostał w prezencie od podwładnych. Gomułka mieszkał w dwóch pokojach, a domy Gierka czy Jaruzelskiego były dużo mniej wystawne od przeciętnej chałupy ówczesnego badylarza. Wygodnie żyli ludzie z otoczenia dyktatora, ale jego samego interesowała wyłącznie władza.

Polski dyktator nie miał tabunów kochanek, jak Mussolini albo Fidel Castro. W życiu osobistym był niemal ascetą, który poświęcił całe swoje libido ojczyźnie i narodowi. Po przemoc sięgał z wahaniem i poczuciem winy, jak Piłsudski. To nie znaczy, że jej nie stosował, ale nie znajdował w tym satysfakcji, jak wielu latynoskich czy afrykańskich przywódców. Dyktator stylizował się na ojca narodu i często sam się za takiego uważał. Opozycją bardziej pogardzał, niż się jej obawiał. Apelował do narodowej jedności, chętnie mówił, że Polacy są wielką rodziną. Jego władza była władzą ojcowską: ganił często Polaków za niedbalstwo, bałaganiarstwo, uleganie obcym wpływom, tak jak ojciec gani dzieci, chociaż potrafił pogrozić przeciwnikom z mównicy na wiecu i wtedy pokazywał bardzo nieprzyjemną twarz twardego człowieka władzy.

Dyktatury polskie były tradycyjnie mało represyjne na tle epoki. Rządy Piłsudskiego były bardziej liberalne niż w krajach sąsiednich; stalinizm w Polsce mniej brutalny niż na Węgrzech i w Czechosłowacji (tak, mimo jego dziesiątków tysięcy ofiar).

Polskie dyktatury miały też bardzo specyficzną cechę, którą trudno nawet nazwać: wszystkie były nie do końca serio. Miały operetkowy walor, nawet wtedy, kiedy zupełnie na poważnie zabijały ludzi. Momenty grozy były rzadkie.

„To wszystko, co w Rosji jest tragiczne czy dramatyczne, tu jest tylko operetkowe” — pisał w 1969 r. w dzienniku Stefan Kisielewski — represjonowany po marcu, pozbawiony możliwości publikowania i zarabiania pieniędzy. PiS nie odbiega od tej historycznej normy. Dyktatura polska jest światem groteski. I teraz wokół nas jest jej pełno. Główną twarzą ponurej politycznej publicystyki TVP jest człowiek, który zdobył rozgłos przebierając się za skaczącego po trawniku wielkiego penisa. Minister spraw wewnętrznych w kółko powtarza brednie o strefach szariatu, które rzekomo istnieją w miastach Zachodu, co świadczy o tym, że nigdy tam nie był i nie umie czytać. I tak dalej. Miło więc nie będzie, ale z pewnością będzie wesoło. Doceniajmy i tę zaletę. Gdzie indziej wszystko bywa na serio.

Weekend protestów w Warszawie [fotorelacja]

Bio

Adam Leszczyński

| Dziennikarz, publicysta, reporter
Członek zespołu „Krytyki Politycznej”, w latach 1994-2017 współpracownik, dziennikarz, a potem publicysta „Gazety Wyborczej”, współzałożyciel portalu OKO.press. Autor dwóch książek reporterskich: "Naznaczeni. Afryka i AIDS" (2003) oraz "Zbawcy mórz" (2014), dwukrotnie nominowany do Nagrody im. Beaty Pawlak za reportaże. W Wydawnictwie Krytyki Politycznej ukazały się jego książki "Skok w nowoczesność. Polityka wzrostu w krajach peryferyjnych" 1943–1980 (2013) i "Eksperymenty na biednych" (2016).

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.

"byle w domu było co jeść" - ot, taki babski drobiazg, który polskich "demokratów" nigdy nic nie nauczył...

haha tylko wiecie co to dzisiaj oznacza? żeby był cyfrowy Polsat w Tv LCD i żeby kielbasa i masło nie podrozalo tak w biedronce żeby miało brakować na "zagraniczne" wakacje w hurgardzie

No tak bo polscy demokraci w żaden sposób nie przyczynili się do tego, że jest co jeść. Za komuny, do której wam cichym poplecznikom PiS tak śmieszne, pamiętam ciągłe stanie rodziców w kolejkach po cholerny kawałek chleba albo habaniny. Zapisy, kupowanie lewo, komitety kolejowe, całe to zasrane kombinowanie żeby w niedzielę na stole pojawił się cholerny kotlet. No a potem przyszli ci straszni demokraci i nagle w sklepach można było kupić na przykład jogurt i banany. Pewnie, że jest bieda, ale wy nawet nie macie pojęcia o jakiej skali biedy mówimy.

a ty gościu nawet nie wiesz jak się stało w kolejkach po ten chleb bo wylegiwałeś się w łóżku do 12, ja pamiętam bo sam stałem, ale też pamiętam jak stałem w kolejce przez granicę gdzie napisane było dla Unii i dla reszty gdzie ja stanowiłem bydło czyli resztę, teraz znam oprócz polskiego dwa języki i mogę jechać gdzie chcę i bydłem się juz nie czuję , więc pomyśl jak to może być

Ano dokładnie. Dzisiejsi 30-latkowie, a nawet ci o 5 lat starsi, nie mają pojęcia, jak to wyglądało. A biorąc pod uwagę "talent" PiS do gospodarki, to przekonają się dosyć szybko, bo Polsce szybko zbraknie walut na ropę i gaz - tak jak w poprzednim wcieleniu PRL. Nie wystarczy mieć wpływy budżetowe z VAT w złotówkach - trzeba je móc zamienić na dolary, żeby zapłacić dostawcom. Rubel transferowy już nie załatwi sprawy. 🙂 A prezes szybko się przekona, ile warta jest jego władza, jak wujek Putin postanowi go zaszantażować energetycznie, żeby wymóc to i tamto. I dopiero wtedy JK szlag trafi na poważnie. 😛

Niestety rezerw starczy na długo... w relacji do PKB są chyba 5 na świecie (prawie 100 mld EUR), saldo obrotów z zagranicą mocno się poprawiło przeź ostatnia dekadę i jesteśmy blisko 0... dużo czasu potrzeba żeby coś się zepsuło, bo gospodarka jest naprawdę silna. 500 plus tez mocno pomaga...

Jest to jeden z lepszych komentarzy jakie widziałem na tym portalu. Gratuluję.

Zgadzam się

Rewelacyjny tekst. Dodałbym jeszcze jedną metodę walki z przeciwnikami politycznymi - zalanie sieci płatnymi trollami. Mają na celu wywołanie przeświadczenia, że internauta (przeciwny władzy) jest w mniejszości, nic niewarty.
To już się dzieje, media społecznościowe - zwłaszcza Twitter są nimi zalane, tak samo strony internetowe w których publikowane są newsy niewygodne władzy.

eksperyment konferencyjny

Kiedys na wykladzie- konferencji,w ktorej uczestniczyli filozofowie od tomistow po marksistow jeszcze nie przechrzczonych na postmodernism prof.Cackowski zaapelowal: prosze panstwa zrobmy na chwile eksperyment myslowy,srobujmy na serio,z lekturami pomyslec jak mysli tomista jak widzi swiat marksista jaki oglad ma fenomenolog. Tekst ,ktory napisal redaktor gw mogl napisac Polak na temat nie tylko 8 lat platformy tylko na opak. Przeciez niektorzy z was sa na type inteligentni,ze to wiedza. Lub posluchajcie naiwnego Cackowskiego na chwile. Dla samych siebie.

Gratuluje pięknego kreowania faktów, tak aby pasowały do poglądów autora (i redakcji). Gdzie i w którym miejscu pis jest prokapitalistyczny, które jego działania wspierają rozwój mśp i klasę średnią? Gdzie rozwój gospodarczy, skoro głównym punktem programu pisu jest iście lewicowe i populistyczne rozdawnictwo? Artykuł pełen ogólników podporządkowanych z góry założonej tezie - tak się walczy z cenzurą i autorytaryzmem. Brawo.

Pis jest jak najbardziej prokapitalistyczny:
- nie rusza wielkich korporacji, a jeśli rusza to tak nieudolnie, że zarabiaja na tym jeszcze lepiej niz zarabiali (np. banki, markety)
- nie rusza progów podatkowych
- nie tworzy / umacnia żadnych realnych organów państwowych (np. Pip). W efekcje co prawda dał ludziom nowa płace minimalną ale nic robi z nowymi oszustwami (w rodzaju sprzataczki wynajmujacej od szefa odkurzacz za 300 zł).
- nie tyka problemu śmieciowek, przez co połowa Polaków nie ma nawet prawa do urlopu.
No faktycznie - czysta "lewica".
To, że rząd daje pieniądze na dzieci (co w wielu krajach jest norma) nie czyni go lewicowym.

Krzysztof Mazur

To prawda, że PiS jest mniej lewicowy od Pana Czytelnika, ale nic to PiSowi nie pomoże i tak doprowadzi do krachu finansowego i kryzysu gospodarczego. 500 plus, obniżenie wieku emerytalnego i demografia w zupełności wystarczą.

Pis w ogóle nie jest lewicowy. Po prostu wprowadza pewne, dość ograniczone rozwiązania socjalne o charakterze katolicko narodowym. Wbrew dosc rozpowszechnionej opini z lewicą ma to niewiele wspólnego. A to, że Polakom każdy transfer socjalny kojarzy sie z lewicowościa to jest temat na osobną dyskusje i dowód na to, ze w szkołach nie wykłada sie doktryn politycznych i ekonomicznych.
Obniżenie wieku emerytalnego to problem urzedasów. Połowa Polaków zapier*** na śmieciówkach ( czesto fikcyjnych na 500zl) i oni i tak nigdy nie zauważą żadnej emerytury.
A co do kryzysu... Poczekamy, zobaczymy. Obawiam się, że prędzej banksterzy zafundują nam kolejny kryzys gospodarczy niż rząd Pis.

Krzysztof Mazur

Ja się nie chcę kłócić o terminologię, czy coś się nazwie lewicą czy prawicą, nie robi mi wielkiej różnicy. Państwowi 'banksterzy' z banków centralnych jak najbardziej zmierzają do stworzenia kryzysu poprzez pompowanie bańki kredytowej polityką monetarną, ale to również PiSowi nie pomoże, raczej spotka się z problemami polskiego budżetu.

Tu się pewnie zgodzimy, gdyż w mojej opinii (jako starego lewusa) inflacja jest obecnie za niska.
Tyle, że na polu kredytów (a zwłaszcza chwilówek) PiS również niczego sensownego nie zrobi (więc ten punkt również możnaby dopisać do listy punktów z mojego wcześniejszego posta)

Ale wiek emerytalny ludzi na śmieciówkach to pieśń przyszłości. przez najbliższe 10 lat (dalej wyobraźnia prezesa nie sięga, bo i po co, patrząc na jego wiek) na emeryturę będą odchodzić roczniki, które zaczęły pracę jeszcze w PRL i całe życie miały etat, a nie śmieciówkę. Te emerytury wymagają kasy.
A kryzys będzie, jest nieuchronny. Po pierwsze, waluty na ropę i gaz, po drugie nasze stosunki gospodarcze z UE. Jak nas w końcu UE wywali, to skończy się eksport do UE po pierwsze (90% całości bodajże?), a dopłaty dla rolnictwa po drugie. Zbieżność czasowa z kryzysem paliwowym (transport towarów, czyli sprzedaż wewnętrzna - bułki trzeba dowieźć) i ogólnie energetycznym (produkcja jakakolwiek) dobije nas w max 3 miesiące.

masz rację. zauważ tylko ze opis z felietonu to raczej jest plan na 2 kadencje- jak wróci spowolnienie i juz wszystko co PO przez 8 lat zaoszczedzilo suweren przepusci przez autokomisy i lidle

bardzo freudowska ta preferencja znajomych form cierpienia

Śmieszny jest trochę ten tekst 🙂 dlaczego ? ano dlatego, że ten tekst w równej mierze można odnieść do PiS jak i PO ( i zapewne do wielu innych ugrupowań u władzy ) w czasie ich rządów ( z tą tylko różnicą , że PO miało za sobą wszystkie media , bo państwowe też do nich należały, i robiło wszystko z większą finezją - bez prostych przekazów - prostych działań ) ! Takie tam uniwersalne pieprzenie o niczym ! Co więcej cały ten tekst można przenieść żywcem w świat korpo ! To takie pieprzenie dla pieprzenia ! Ma to coś z "mniemaniem" politologicznego ( ale z wiedzą pewną nie ma nic wspólnego ) , ale już niewiele wspólnego z rzeczywistością ! Widzę , że każda frakcja żyje w swoim świecie ; pseudo lewica w swoim (SLD/Palikoty i sieroty ), pseudo liberałowi w swoim ( PO i Nowoczesna ), a pseudo prawica ( PiS czyli socjaliści pełną gębą ) w swoim !

Co wspólnego ma PiS z "socjalizmem"? Postulują zniesienie rynku i wprowadzenie systemu nakazowo-rozdzielczego? Uspołecznienie/nacjonalizację środków produkcji? Bo świadczenia socjalne i inne formy redystrybucji to akurat wynaleziono w krajach kapitalistycznych. Jesteś typowym przykładem osoby niemającej pojęcia o doktrynach gospodarczych. No i zabawne to stwierdzenie na temat PO - kiepsko wyszedł ten autorytaryzm w ich wydaniu, skoro porządzili tylko osiem lat. Oby tak samo było z PiS (jeśli nie może być krócej), tylko właśnie wszystko wskazuje na to, że jednak to nie to samo... 🙂

Na czym mialaby polegac dyktatura PO? Dyktatura cieplej wody w kranie? Nawet gdyby PO chciala wprowadzic dyktature to nie mala nigdy samodzielnej wiekszosci w sejmie, bo musiala sie dzielic wladza z PSL-em, wiec nie bylo nigdy takiej mozliwosci. PiS, jego elektorat i zaplecze medialne juz od dawna nie ukrywaja swojej niecheci do UE, demokracji liberalnej, pluralizmu etc., bo chca Polski narodowo-katolickiej. Wystarczy popatrzec jaka partia jest PiS. Tam jest jeden wodz, zawsze ten sam bez wzgledu na to czy przegrywaja czy wygrywaja wybory. To nie jest normalna demokratyczna partia. Polska pod wzgledem ustrojowym oddala sie dzisiaj od Zachodu i idzie w kierunku krajow takich tak Turcja, Bialorus czy Rosja. W Turcji opozycja jeszcze walczy, ale na Bialorusi i w Rosji sytuacja jest jasna- jest jeden wodz i wszyscy sie go maja sluchac, a jak ktos sie z nim nie zgadza to znaczy, ze jest agentem oplacanym z zagranicy.

Krzysztof Mazur

Z tego, że istnieje długie trwanie nie wynika, że nie następują długie, ale skuteczne zmiany. Społeczeństwa ewoluują, nie zmianiają się rewolucyjnie (chyba że władza wymorduje duże grupy społeczne). Zmiany ordynacji nic PiSowi nie pomogą, gdy jego poparcie spadnie w okolice 25 %, a PO lub koalicja PO-Nowoczesna będą miały więcej, wtedy zmiany w ordynacji pomogą opozycji. Chyba że dojdzie do jawnego fałszerstwa, ale to nie jest proste w realizacji ani legalizacji. Prawdą jest, że w PRLu PZPR miewał duże poparcie społeczne w szczególności wczesny Gomułka i wczesny Gierek, ale to nie znaczy, że we w miarę uczciwych wyborach PZPR by wygrywał wybory przez 45 lat. Gdyby nie wojska sowieckie mielibyśmy w Polsce po 1945 roku jakieś koalicje PSLu z PPSem wymieniane na koalicje PSLu z konserwatystami, trochę jak w III RP. Ustawa o dekoncentracji mediów oznacza raczej likwidację gazet lokalnych niż ich przejęcie przez PiS, a ich znaczenie i tak jest niewielkie. Nie ma powodu, żeby właściciele TVNu wchodzili w propagandę rządu, który długo rządził nie będzie. Ja się zgadzam, że PiS ma takie plany jak powyżej, ale to nie znaczy, że one się powiodą. Orban też nie będzie rządził w nieskończoność. Maduro w Wenezueli opiera się już wyłacznie na brutalnej sile aparatu przymusu i przemocy. Erdogan może zostać wysadzony z siodła całkiem niedługo, Putin nieco później, ale też go to czeka. Polityka gospodarcza PiSu to socjalne rozdawnictwo plus chowanie głowy w piasek. Na długo taka polityka nie starczy. Ja rozumiem, że dziennikarze wierzą w sukces PiSu, jak sowietolodzy w sukces ZSRR. Wynika to z głębokiej fascynacji tym fenomenem. PS. Rachoń jako penis szczerze mnie rozbawił swego czasu.

raczej smutna refleksja człowieka, którego środowisko straciło pozycję elity (czy tez stoi przed takim zagrożeniem) niż felieton na serio.
gdyby chcieć to odwrócić to przed 2015 można by napisać, że elita polska była izolowana, bo prawica miała właśnie dokładnie takie problemy, jakie tu są opisywane.

Bardzo dobry tekst, analiza która jest zgodna z moją intuicją. Jedyne w zasadzie co mam do zarzucenia, to że po aspekcie ekonomicznym się skrótowo "prześlizguje" i to bez refleksji ale zgodnie z linią. A wiele by było do napisania.

Jeszcze jedno spostrzeżenie natury ogólnej, wydaje mi się, że akceptacja "modelu polskiego" siermiężnych rodzinnych rządów silnej ręki jest spadkiem podziału klasowego i wywodzi się z naszego przede wszystkim chłopskiego pochodzenia. Odpowiada na wiele potrzeb charakterystycznych dla tej warstwy społecznej, jak potrzeba ładu, porządku, niechęć zmianom, niechęć obcym, potrzeba zaspokojnia podstawowych potrzeb ekonomicznych, brak oporu przeciwko jawnie okazywanej silnej władzy centralnej, brak podstawowej samorządności. Nie dziwne że ludzie wolą widzieć że wszystko wokół się rozwija i wszyscy pracujo w pocie czoła, a próżniaczą klasę czyli siedzących na tyłkach (jak np. sędziów) się do roboty próbuje zagonić, a nieroby protestujo.

Jednak moim zdaniem z pewnością nie jest to ustrój rodem z mokrych snów żadnego intelektualisty.

Maciek Trybuszewski

Słabością tekstu pana Leszczyńskiego jest jego charakter futurologiczny. Futurologia z natury zajmuje się projekcją lęków, jest więc przeciwieństwem chłodnej analizy. W dodatku, dziś, w gorących medialnie czasach takie wróżenie z fusów odbywa się ad hoc, co tylko projektuje życzeniowy charakter wielu hipotez.

Tekst czyta się fajnie, ale to jest czyste political fiction.

przecież tu jest "jasnowidz polityczny" 😉

Chciałabym, żeby to była fikcja. Niestety tekst brzmi jak proroctwo. To jest przerażające.

od niemal dwóch lat mamy takie proroctwa, jak na razie żadne się nie spełniło 😉

Celne, niestety. Chyba, że jednak popełnią jakiś fatalny błąd i potkną się o własne nogi, jak w 2007.
Drobna korekta: wyrzucanie ludzi z samolotów było specjalnością junty argentyńskiej, nie Pinocheta.

Można ten model jeszcze uzupełnić o indoktrynacyjną rolę szkoły; reforma szkolnictwa służy też i temu, by móc od nowa napisać podstawy programowe, przepojone PiS-owską wizją historii, kultury i społeczeństwa, a szkoły jeszcze bardziej niż dziś będą nasycone klerykalizmem. Pozostaje mieć nadzieję, że władze nie będą narzucać smoleńskiej fizyki, na wzór socjalistycznej genetyki.
Pozostaje jeszcze ścisły sojusz Tronu (w tym wypadku: Drabinki) z Ołtarzem - ten element będzie czymś nowym w porównaniu z naszymi poprzednimi reżimami; nie mówię tylko o PRL, sanacja zawarła z Kościołem "małżeństwo z rozsądku", bez specjalnej obopólnej sympatii (i nie chodzi tylko o powikłane sprawy wyznaniowe Piłsudskiego), a klerykalizacja władzy była bez porównania mniejsza niż dzisiaj.

Przecież to wypisz wymaluj opis rządów PO... z dokładnością do nieistotnych szczegółów... np. zamiast propagandy narodowej była europejska ...i ta fasadowość instytucji ... i zgoda na robienie interesów przez kolesiów ...i korumpowanie ludzi posadami ... i dyscyplinowanie mediów ...i ciąganie po sądach ludzików, którzy krzywo spojrzeli na Komora.
tak, że ten ... gdyby władza pozwoliła zarobić każdemu a nie tylko ukraść znajomym to byłoby coś co mogłoby się faktycznie ludowi spodobać.
Demokracji nikt nie zji jak mówił poeta i nie ma się o co obrażać na społeczeństwo tylko dlatego, że zdaje sobie z tego sprawę i nie chce jej ZAMIAST zarobków i chleba.

"Polski dyktator nie miał tabunów kochanek, jak Mussolini albo Fidel Castro. W życiu osobistym był niemal ascetą, który poświęcił całe swoje libido ojczyźnie i narodowi."
Pod tym względem mamy nie tylko zachowanie tradycji, ale doprowadzenie tej zasady do doskonałości: obecny Naczelnik panuje nad swoim libido w sposób perfekcyjny i absolutny.

Wątpię czy polska dyktatura na pewno będzie taka łagodna. Cywilizowany naród, taki jak Niemcy, stworzył najgorszy na świecie totalitaryzm. A Polacy wcale nie są bardziej cywilizowani.

PiS stosuje kłamstwo i blokadę informacji . Dlatego od kilku miesięcy każdą przeczytaną gazetę czy tygodnik zostawiam w miejscu publicznym , np na klatce schodowej w mojej kamienicy , na ławce w parku , na przystanku komunikacji miejskiej , itd
Ot takie moje małe przełamywanie blokady informacyjnej ale gdyby do takiej akcji przyłączyły się tysiące czytelników gazet ?
Może różne redakcje przyłączą się do akcji czytelniczo-informacyjnej pt "Podaj dalej" i ją rozpropagują wśród swoich czytelników ?

Ciśniecie w Polaków a szariat bronicie.

Andrzej Olejniczak

Szanowny Panie Redaktorze!
Jestem niepocieszony, że dołączył Pan do chóru publicystów stosujących technikę hipotezy-insynuacji (modelowe stosowanie tej techniki - Kwartet Andropauza u Żakowskiego w tok.fm w piatek o 8:00). Na czym polega technika? Chodzi o to by za pomocą mrożącej krew w żyłach opowieści o przyszłości wpłynąć na obywateli w taki sposób by "nasi" wrócili do władzy. A był takie momenty, że potrafił Pan za pomocą opowieści o faktach rozbrajać niebezpieczne mity - jak np. ten: "PRL był krajem sprawiedliwości społecznej" ( https://www.youtube.com/watch?v=dhHq1TWOiSI ). Oświecenie z katolickim tradycjonalizmem może w Polsce wygrać (niestety) tylko dzięki lewicy i socjalliberałom (raczej nie mamy szans na konserwatyzm niekatolicki, odwołujący się np. do klasycznego liberalizmu). Lewicy i socjalliberałom nie pomoże straszenie PISem, tym bardziej, że Pańskie argumenty są co najmniej słabe. Przed grudniem 2015 nie było lepiej w segmentach REPRESJE (weźmy choćby sposób w jaki Michnik mścił się za wiersze Rymkiewicza i publicystykę Ziemkiewicza - w groteskowy lub operetkowy sposób zresztą; czy ktoś na lewicy poszedł do niego i powiedział: Weź się Adaś opanuj ? - https://www.youtube.com/watch?v=HmD-x0kyoB0 ). Wolne media, w tym publiczne? A wyciśnięcie z Rzeczpospolitej Lisickiego i spółki za pomocą kolegi Grasia, niejakiego Hajdarowicza. Gospodarka? Mamy rozumieć, że rady nadzorcze spółek Skarbu Państwa padają łupem partii rządzącej ledwie od dwóch lat? Akademia (+kultura)? Mam wrażenie, że tutaj po prosyu boli Pana, że pieniądze na naukę i kulturę pompować będzie się w Klub Jagielloński lub Pro Fide Rege et Lege, a nie w KP, Kulturę Liberalną, Przegląd Polityczny etc.?? Mnie też to boli. Pamiętajmy jednak - będą następne wybory, może perspektywy finansowe niekatolickiej nauki się zmienią. I właśnie o te wybory przede wszystkim mi chodzi. (Idziemy od prawej) Świeccy konserwatyści (chętnie zwący się republikanami), liberalni demokraci, socjaldemokraci (wyłączam radykalną lewicę - mam wrażenie, że jest ona lustrzanym odbiciem PIS) nie wygrają z antyrepublikańskią szeroką i dobrotliwą piersią PISu za pomocą Ś C I E M Y. Proszę wrócić do historii i zobaczyć z czym mamy do czynienia. (1) Zdobądźcie się wreszcie na głęboką i GŁOŚNĄ krytykę Okrągłego Stołu. (2) Przyznajcie, że brak lustracji zaszkodził państwu. (3) Przyznajcie, że uwłaszczenie tzw. nomenklatury na majątku państwowym było założycielskim aktem niesprawiedliwości społecznej. (4) Przestańcie udawać, że Trybunał Konstytucyjny i system sądownictwa były dobrymi instytucjami, a zniszczył je PIS. TO WŁAŚNIE WYPARCIE PRZEZ LEWICĘ I CENRUM WAD III RP DOPROWADZIŁO DO PRZEJĘCIA WŁADZY PRZEZ KACZYŃSKIEGO. Tzw. III RP ma tylko jedną zaletę - nie jest już PRLem, a wybory są wolne. Instytucje są słabe, zaangazowanie obywateli niskie (choć rośnie). Jesteśmy w miesjcu, które nie różni się wiele od tego, które kreśli Pan w swojej prognozie. Ale możemy być w znacznie lepszym miejscu, pracujmy nad jego projektem. Pozdrawiam!

Andrzej Olejniczak

(I) Szanowny Panie Redaktorze!
Jestem niepocieszony, że dołączył Pan do chóru publicystów stosujących technikę hipotezy-insynuacji (modelowe stosowanie tej techniki - Kwartet Andropauza u Żakowskiego w tok.fm w piatek o 8:00). Na czym polega technika? Chodzi o to by za pomocą mrożącej krew w żyłach opowieści o przyszłości wpłynąć na obywateli w taki sposób by "nasi" wrócili do władzy. A był takie momenty, że potrafił Pan za pomocą opowieści o faktach rozbrajać niebezpieczne mity - jak np. ten: "PRL był krajem sprawiedliwości społecznej" ( https://www.youtube.com/watch?v=dhHq1TWOiSI ). Oświecenie z katolickim tradycjonalizmem może w Polsce wygrać (niestety) tylko dzięki lewicy i socjalliberałom (raczej nie mamy szans na konserwatyzm niekatolicki, odwołujący się np. do klasycznego liberalizmu). Lewicy i socjalliberałom nie pomoże straszenie PISem, tym bardziej, że Pańskie argumenty są co najmniej słabe. Przed grudniem 2015 nie było lepiej w segmentach REPRESJE (weźmy choćby sposób w jaki Michnik mścił się za wiersze Rymkiewicza i publicystykę Ziemkiewicza - w groteskowy lub operetkowy sposób zresztą; czy ktoś na lewicy poszedł do niego i powiedział: Weź się Adaś opanuj ? - https://www.youtube.com/watch?v=HmD-x0kyoB0 ). Wolne media, w tym publiczne? A wyciśnięcie z Rzeczpospolitej Lisickiego i spółki za pomocą kolegi Grasia, niejakiego Hajdarowicza. Gospodarka? Mamy rozumieć, że rady nadzorcze spółek Skarbu Państwa padają łupem partii rządzącej ledwie od dwóch lat? Akademia (+kultura)? Mam wrażenie, że tutaj po prosyu boli Pana, że pieniądze na naukę i kulturę pompować będzie się w Klub Jagielloński lub Pro Fide Rege et Lege, a nie w KP, Kulturę Liberalną, Przegląd Polityczny etc.?? Mnie też to boli. Pamiętajmy jednak - będą następne wybory, może perspektywy finansowe niekatolickiej nauki się zmienią. I właśnie o te wybory przede wszystkim mi chodzi.

Andrzej Olejniczak

cz. 2. komentarza : (Idziemy od prawej) Świeccy konserwatyści (chętnie zwący się republikanami), liberalni demokraci, socjaldemokraci (wyłączam radykalną lewicę - mam wrażenie, że jest ona lustrzanym odbiciem PIS) nie wygrają z antyrepublikańskią szeroką i dobrotliwą piersią PISu za pomocą Ś C I E M Y. Proszę wrócić do historii i zobaczyć z czym mamy do czynienia. (1) Zdobądźcie się wreszcie na głęboką i GŁOŚNĄ krytykę Okrągłego Stołu. (2) Przyznajcie, że brak lustracji zaszkodził państwu. (3) Przyznajcie, że uwłaszczenie tzw. nomenklatury na majątku państwowym było założycielskim aktem niesprawiedliwości społecznej. (4) Przestańcie udawać, że Trybunał Konstytucyjny i system sądownictwa były dobrymi instytucjami, a zniszczył je PIS. TO WŁAŚNIE WYPARCIE PRZEZ LEWICĘ I CENRUM WAD III RP DOPROWADZIŁO DO PRZEJĘCIA WŁADZY PRZEZ KACZYŃSKIEGO. Tzw. III RP ma tylko jedną zaletę - nie jest już PRLem, a wybory są wolne. Instytucje są słabe, zaangazowanie obywateli niskie (choć rośnie). Jesteśmy w miesjcu, które nie różni się wiele od tego, które kreśli Pan w swojej prognozie. Ale możemy być w znacznie lepszym miejscu, pracujmy nad jego projektem. Pozdrawiam!